Zmiana sposobu prezentacji
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2012...Szampańskiej nocy Sylwestrowej...życzę z serca.
Noc czarowna, noc magiczna,
Ta, co niesie nam nadzieje,
że następne dni, tygodnie
spełnią nasze już marzenie...
lepsza miłość, lepsza praca...
to, co sercu, się opłaca...Wiara...
że nas nikt nie zdradzi,
że nas nie oszuka....
To naprawdę… sztuka…
(...)
--- full text ---
Wreszcie
I znów dzień
Gubisz w drodze do kuchni strzępki snu
Łazienka…szybki prysznic
Spojrzenie w lustro
Znów ten grymas
Kawa koniecznie dwie cukru
Papieros w popielniczce sam dokańcza palenie
A może to rzucić?-myślisz
Coraz mniej czasu..
A ty zbyt wolna w podejmowaniu decyzji
Ubierasz się ,wychodzisz
Lustro w przedpokoju akceptuje twój wygląd
Biegniesz...
Kierowca autobusu nie wie, że się spieszysz
On ma teraz przerwę
Zajezdnia.
Już wiesz ,że nie zdążysz
(...)
--- full text ---
Ach, gdyby tak można zadzwonić
zapytać czy pięknie tam w niebie
i włożyć wśród słowa tęsknotę
z miłością mą Mamo do Ciebie
A jeśli w swojej dobroci
Bóg podaruje nam linię,
to kto potrafi wyznać
prawdę o karze i winie?
Lecz, Mamo, najdroższa, kochana,
nie mamy do nieba sygnału,
wystarczyć mi musi ta wiara,
co we mnie umiera pomału.
nadal dopracowuję ale co sądzicie o tym?
A gdyby tak można zadzwonić,
i spytać o świt tam w Niebie,
a między słowa włożyć tęsknotę
i Miłość – tak wielką Mamo – do Ciebie.
A jeśli zapytać, co robisz.
Czy życie duchowe nie jest tam udręką.
Czy słowa mówione wprost z serca
popłyną niebieską wstęgą?
A może wypełnić ciszę,
która została po Tobie,
sygnałem dzwonka do Nieba.
Powiedziałabyś Mamo, jak żyć tu na Ziemi trzeba?
Gdybym telefon miała,
co sięga błękitu chmur,
czy wtedy umiałabym wyznać,
jak wielki wciąż stawiam mur.
Gdyby i nawet był,
telefon z błękitu Nieba,
to czy umiałabym wyznać,
(...)
--- full text ---
...POLOWANIE...
Wyciągnięta pięść, jak kula, przedziera się,
przez kolejne warstwy powietrza.
Pokonuje opór, który stawia życie.
Łamie mosty, drewniane,
spróchniałe od zżerającego je cierpienia.
To łatwy cel, skulona sylwetka, kolejny cios.
To twoja moc ? Siła pięści.
Czy jesteś aż tak słaby?
A twoja zdobycz?
Ucieka?
(...)
--- full text ---
Mijała mnie.
Ubrana w perfekcyjnie skrojony płaszcz,
żadnej zmarszczki.
Jej czarne buty, odbijały światła ulicy.
Tam, po chwili gasły.
Krok ciężki, nierówny.
Musiała przecież udźwignąć .
85 wiosen.
85 lat.
85 zim.
(...)
--- full text ---
Za ciasno…
Krawędzie myśli nie mają styczności z twoim chcę.
Powietrze gęste.
Wrzuciłaś w nie wszystkie swoje problemy.
A odbicie w lustrze staje się twoją perspektywą drogi.
Wciąż niepoukładane.
Trudno je uporządkować.
To nie szuflada w której możesz wykorzystać swoja fizyczność.
W labiryncie niespełnienia uczuć nie spotkasz przewodnika.
A może trzeba się cofnąć?
(...)
--- full text ---
zwykły, niezwykły dzień...
Z pamiętnika pielęgniarki.
Ot zwykła proza życia...
W poszukiwani spokoju w każdej sekundzie życia otaczam się tylko ciszą myśli , ale serce żyje,jakby własnym rytmem,wciąż ją zagłusza i jest tak dominujące ,że nie sposób go nie słuchać.
Kiedy rano wstaję by rozpocząć kolejną wędrówkę przez minuty, godziny...to ta jedna , jedyna sekunda ,w której mój umysł mi mówi
Ach jeszcze chwilkę...
A powieki, bezwolnie, niczym zasłony opuszczają się, a nazbyt długie rzęsy łaskocząc mój lekko
zaokrąglony policzek...i w tej jednej magicznej sekundzie..słyszę głos najlepszego człowieka...mojego męża..
-Kochanie wstań, kawę ci zrobiłem...
Aromat dyskretnie płynie w moja stronę a ja bezwolnie za nim podążam nie tylko dlatego , że jestem miłośniczką kawy, ale dlatego ,że uwielbiam jej zapach.
I tak oto rozpoczyna się mój dzień....
Droga do pracy jest nazbyt krótka,przekraczając bramę szpitala mam jeszcze resztki snu pod
powiekami,ale w szatni strzepuję je wraz z odruchowym strzepnięciem płaszcza,
gdzie mimo wszystko zdążyły się zagnieździć krople deszczu..
idąc długim korytarzem powtarzam sobie, że dziś nikt nie umrze...
Nie zobaczę (...)
--- full text ---
