9 december 2015

poetry

M.W. Bonk
M.W. Bonk

Tacy sami sobie

Nie lubię gdy trawi mnie tłum
Połknięty zawinięty zwój
Podpisany w piwnicy zamknięty w słój 
Jedna suma wszystkich sum

W korytarzu myśli sen mi się przyśnił
Białe światło czy czarna dziura
I tak skończysz jako konfitura
I boli głowa od natłoku myśli

Myślę słowo więc jestem
Słowem mówię w mej głowie
Więcej widzę w milczeniu niż w mowie
Każdy głupiec to powie
Nie słowem a gestem 

Mówią że byłem i jestem to i będę
A ja patrzę i widzę i nie chcę
Jak przecinek w zdaniu o szturmie na twierdzę
Choćbym myślał i mówił i chciał to i tak nie zdobędę

Sam sobie samemu wchodzę w ten system
Tysiące takich samych sobie roi się w głowach
W jednym rzędzie różnych istnień
Sami sobie w okowach westchnień

alt art
9 december 2015 at 10:46

pozamykali okna i pochowali się po kątach..

report

Ania Ostrowska
9 december 2015 at 18:57

zmyślny wiersz, plusuję z przyjemnością, urzekła mnie przedostatnia strofa

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register