Niestety lato już dobiega końca, ale jeszcze trwa, szkoda, że już nie ma kwitnących maków, ale w wierszu można je nadal przywołać, nawet, gdy już będzie jesienna szaruga.
***************************************
Na chwilę wspomnienia zatopiłam w trawie,
tuż pod powiekami haftując marzenia.
Problemom przypięłam lekkość skrzydeł wiatru.
Wytyczałam ściegi całkiem nowym celom.
Widziałam żurawie, lekkie jak latawce,
wolne i beztroskie, fruwały na niebie.
Człowiek o wolności może tylko marzyć,
bagaż trosk, doświadczeń, jak garb nosi wszędzie.
Łapałam chwil słodycz, gdy chłonęłam łany
złoconych zbóż w warkocz, splecionych z makami.
Tych, z których powstaną przaśne bochny chleba,
z ziaren narodzone ukochanej ziemi.
Piękno łąk, dróg polnych, spijałam z podziwem,
z drewnianą kapliczką, westchnień ludzkich pełną,
i wstęgę strumienia, gdzie wierzby płaczliwe
łączyły się w obraz zaklętego kręgu.
Człowiek całe życie dxwiga swoje troski jak ogromny wór na plecach, ale wciąż marzy, by unieść się lekko jak zurawie nad zaklętym kręgiem przemijania.. Miło Cię widzieć, Graziu :)
report
Tak, to prawda co piszesz, msz ten co przestaje marzyć, nawet o tym co nierealne, jest martwy za życia, bo marzenia zawsze warto mieć. Dzięki za wgląd, też miło Cię widzieć Iwonuś pod moją pisaniną :)
report