Rozmieniam się na drobne,
ktoś wydaje mi reszkę,
chętnie z butem od środka
w moich bebechach grzebie.
Najczęściej zapominam,
że para w gwizdek idzie,
skraplając bardzo szybko,
znika jak deszcz pustynny
A ja też pustynnieję,
czas mnie przesiewa z wodą,
zanim ostatnia kropla
fatamorgany widokiem
Stanie się urojonym.
Dwie strony takie same.
report
Z pewnością dwie strony nie są takie same, a poza tym ten wiersz jest o przemijaniu i o tym jak stajemy się coraz mniejsi, aż do wyschnięcia ostatniej kropli. Dzięki za czytanie i komentarz.
report
Może lepiej by brzmiało "rozmieniam się na drobne"?
report
O kurczę, no jasne, że rozmieniam się, rozdrabniać na drobne, nie brzmi dobrze, a myślałam o rozmienianiu, a napisałam o rozdrabnianiu, czemu? Nie wiem, dobrze, że na to zwróciłaś uwagę, Iwonko, sama się sobie dziwię, że nie napisałam tak od razu. Dzięki za czytanie, dobrej nocy życzę :)
report
Coraz więcej myśli.. się.. o czasie..
report
No niestety, im się jest bliżej kresu, tym częściej się te myśli pojawiają, ale niezależnie od nich cieszymy się każdym dniem, a może bardziej niż kiedyś je doceniamy... Dziękuję za czytanie JT
report