7 march 2025

poetry

ajw
ajw

gorycz kofeiny z tygielka

wieczorami powietrze oblepia płuca
ceglasta ochra wgryza się w zakamarki
jak wibrujące dźwięki rababy
grasz na moich strunach aż krwawią palce

pachniemy dymem
oczyszczającym miasto ze złych dżinów
żar topi skórę gdy otwieramy chwile
rzeźbione w orientalne wzory

na krawędziach snów malujesz usta
czerwienią z morwy indyjskiej
rozkosz nostalgii wylewa się ze mnie
smutek odpada z twarzy

moglibyśmy zostać w tym dziwnym mieście
aż narodzeni z ognia bez dymu poderżną nam gardła
zamiast po prostu zabić wzrokiem


_____________________________

wolnyduch
7 march 2025 at 12:46

Bardzo sensualnie i malarsko poetycznie, po prostu cymes :) Pozdrawiam serdecznie, z pewnością bez zabijania wzrokiem :))

report

ajw
7 march 2025 at 13:51

I słowem, ha ha ;))

report

violetta
7 march 2025 at 22:45

Wiersz tak inny, tak plastyczny, aż zapiera :) a ja jutro lecę jednak na Maderę, bardziej treningowo:) w życiu trzeba wszystkiego spróbować, będę miała wycieczkę objazdową po całej wyspie:)

report

ajw
8 march 2025 at 00:00

Super!!! Będzie Pani zadowolona :)

report

Belamonte/Senograsta
8 march 2025 at 08:23

Zaskakujące zakończenie, nie wiem skąd się wzięło? A wiersz orientalny, zmysłowy, krew. dżiny jak rozumiem w oriencie nie śpią.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register