Zmiana sposobu prezentacji
czuję w sobie rytm
wdech i wydech
słowa wibrują
mruczą we mnie jak burza
która jest coraz bliżej
każdy błysk niesie echo lęku
gdy ogień spadał z nieba
niczym gniew bogów
stoję i patrzę
ucząc się nie uciekać
gdy świat oddycha głośniej
_________________________
w labiryncie wąskich uliczek
gubimy stres
każdy zakręt odkrywa
koty wygrzewające na schodkach
święty spokój
łaszą się z ufnością
że wszystko będzie dobrze
porastamy ciszą
jak śnieżnobiałe domki
bugenwillami
w powietrzu robi się różowo
_____________________
Fornells, październik 2025
w ciszy
posługujemy się
sprawnie językami
każdy wers piszesz
miękko na brzuchu
próbując przetłumaczyć
samotność
na język skóry
oddycham światłem
na krawędzi jawy
gdzie słowa
stają się ciałem
_______________
nosiła słowa pod skórą
albo szeptała ciszej
niż deszcz uderzający o szyby
jakby każe słowo
mogło rozbić szkło w niej samej
czasem mówiła półcieniem
albo patrzyła głębiej
chowała dłonie w rękawach
żeby nie dotykał jej chłód słów
bo on miał głos z kamienia
i oczy w których nic nie drgało
nauczyła się oddychać ciszej
jakby życie było tylko szkicem
a nie kolorowym obrazem
nocą rysowała kobiety
z zamkniętymi ustami
bo nie wszystko
co niewypowiedziane milczy
(...)
--- full text ---
o wybuchowej naturze słońca (pantum)
słońce ma dzisiaj nieziemskie humory
rzuca błyskami jak kapryśna muza
zorzą polarną faluje po niebie
między słowami rozpętana burza
rzuca błyskami jak kapryśna muza
przez nasze myśli mknie wzburzona fala
między słowami rozpętana burza
wiatr słoneczny wpada i ogień rozpala
przez nasze myśli mknie wzburzona fala
i nie chodzi tutaj o zwykłe amory
wiatr słoneczny wpada i ogień rozpala
słońce ma dzisiaj nieziemskie humory
___________________________________
pantum - drugi wers każdej strofy musi być pierwszym następnej,
czwarty musi być trzecim następnej,
a pierwszy pierwszej - ostatnim ostatniej.
W związku z ostatnimi burzami elektromagnetycznymi na Słońcu :)
przygasły myśli
jak świece po długim czuwaniu
noc przykryła je dłonią
czas wstrzymał oddech
dogaszając gwiazdy
zmęczone własnym blaskiem
wszystko
ułożyło się w spokój
który nie pyta o jutro
lecz zanim wyblaknie
ostatnie słowo
w popiele nocy
zapłonie kolejne światło
________
w torebce
melancholia
i rękawiczki z babiego lata
tęsknota
dźwięczy w uszach
jak krople deszczu
pełne drżenia
mgłą nawilżam rzęsy
skupione na niemruganiu
na gałęziach zawieszam
myśli w pół słowa
a inne
szeleszczą pod butami
jak wszystkie nienapisane listy
_______
jak pierwszy podmuch
przed wschodem
który wie
że zaraz wszystko
zacznie oddychać -
rezonuję
morficznie
utkana ze wspomnień
mam w sobie pamięć przodków
ich cień
i ciszę
w której dźwięk już wybrzmiał
a ja
wciąż stroję się
do jej melodii
___
potrzebuję słów
czułych jak oddech morza
równoważnych
i spokojnych
zalewaj miękko falami
a będę lśnić
tylko w twoich oczach
jak morze przed zachodem
nim słońce w nas
zaśnie
____
kawa parzy usta
chcąc bym coś przemilczała
mleko się wylało
próbuję zrozumieć ciszę
między łykiem a oddechem
na dnie filiżanki wzór
którego nie umiem dziś odczytać
__
powietrze unosi
zapach jesieni
z szeleszczących tęsknot
brodzę w porzuconych
spadają na chodnik
jak niedokończone zdania
jesień liście pisze
wiatr - listonosz
zostawia je codziennie
za wycieraczką
