leżąc na mchu wdycham chmury
zamieniane słońcem w wewnętrzne ciepło
i tkliwość - gdy patrzę jak śpisz
wilgoć twojego oddechu
za chwilę będzie moimi płynami
przemknie przez krwiobieg
rwącym strumieniem
przenikamy się jak dzień i noc
szukając początku i końca
bezszelestnie spadamy
zdziwieni że wciąż krzyżują się dłonie
a przecież jesteśmy tu od zawsze
nigdy nie wyszliśmy z raju
przestaliśmy zauważać
Jak dla mnie bardzo romantyczny wiersz. Pozdrawiam:)
report
Stary wiersz z 2015, publikowany jeszcze na portalu pisarskim, ale jakże aktualny.. Przypomniałaś mi o nim swoim :)
report
Pięknie o silnej więzi uczuciowej, przenikanie przez krwioobieg i krzyżowanie dłoni jest wartością bezcenną :) Serdecznie :)
report
Czasami jest tak, że ten ktoś drugi staje się jakby nami i przestajemy to zauważać..
report
wspaniały i wspaniale napisany wiersz :)
report
Bardzo dziękuję, ASie :)
report
Wielki wiersz:)
report
Dziękuję bardzo :)
report