połamanymi skrzydłami czołgam się
po spopielonej ziemi do źródła nadziei
nogi zapomniały kroków
znów uczę się samodzielnie stanąć pierwszy raz
szukam po omacku oparcia
wzrok straciłam patrząc w słońce
było dobre cierpliwie koiło
bez bólu
bardziej świadomie czuję
zmęczone dłonie wspieram na wierzbie
tulę korę i uspokajam oddech
mrówki łaskoczą szyję
zapomniałam jak przyjemne są pieszczoty
unoszę dumnie brodę
giętką gałęzią związuję skrzydła
ktoś kiedyś je naprawi
otrzepuję się i z drżeniem kolan
powoli zmierzam w stronę szemrzących plusków
mówią że wszystko będzie dobrze
nabieram garść i obmywam twarz
upijam kilka łyków na dalszą drogę
obudziłam się wilgotna i szczęśliwa
troszkę potknąłem się o słońce - kojące / może kojąco-cierpliwe / rozwiązałoby ten rymowany zgrzycik? / oczywiście Twoja decyzja / pozdrawiam
report
mi też tam zgrzytało, dzięki, zaraz coś poprawię:)
report
a mnie drażni "źródło nadziei"...może dlatego, że tao bardzo oklepana dopełniaczówka ...i chyba trochę przydługawe obrazowanie, może by tak krócej z tym samym efektem...pozdrawiam wiosennie :)
report
dziękuję za uwagi :) pozdrawiam
report
tao=to :)
report
dobrze piszesz, ale drażni mnie ta kobiecość...
report
myślę, że znajdziesz na portalu i bardziej męskie teksty :)
report