2 october 2018

poetry

smokjerzy
smokjerzy

jesień

poeci smarkają w papier.
wrzeszczą żurawie i wrzody żołądka.
za widnokres odlatują klucze bez drzwi,
narkomani, migi i f- 16. pada deszcz 
za deszczem, z foteli i mchów wyrastają
zreumatyzowane grzyby. przed siebie
wyruszają autobusy pełne pustych koszów,
głodnych dusz. na rykowiskach, rogach ulic
spotykają się jelenie. pustoszeją plaże,
smagane wiatrami spóźnionych turystów.
z drzew spadają pierwsze liście, złotem 
zdobiąc trawę i psie kupy. dni kurczą się,
puchną noce. kominy długimi jęzorami 
wylizują niebo. w butach, umysłach i telewizji
bulgocze błoto. siedzę w domu sam
niczym Kevin, radosny zwiastun świąt, 
niezawodny jak śmierć. w butelce już tylko
echo wczorajszej czkawki i de-en-a dna.
koty, szare jak tynk, odpadają od ścian.
 

alt art
2 october 2018 at 12:25

nareszcie coś, nareszcie coś, nareszcie pożar..

report

smokjerzy
3 october 2018 at 06:23

myślisz, że to ten klimat?...

report

alt art
3 october 2018 at 09:53

odwrotnie, ale co mi tam..

report

smokjerzy
4 october 2018 at 07:02

mi też...

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
2 october 2018 at 16:09

Trafiłeś w dziesiątkę!!! Bardzo mi się podoba :) Pozdrowionka!

report

smokjerzy
3 october 2018 at 06:25

Mam nadzieję, że dziesiątka się nie gniewa! :)) Dzięki i pozdrawiam również!

report

jeśli tylko
2 october 2018 at 16:17

chandre mosz czy cóś? ;)

report

smokjerzy
3 october 2018 at 06:25

raczej cóś...;)

report

jeśli tylko
3 october 2018 at 11:02

to może dobrze się przyjrzyj ;)

report

smokjerzy
4 october 2018 at 07:03

cóś wymyka się percepcji ;)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register