|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Dziennik (645) Fotografia (1789) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (357) Handmade (197) O autorze Znajomi (80) | |
Stoję w blednącym mroku, ubrana w fale chłodego wiatru, pachnącego nieważnymi już liśćmi. Horyzont roszerza się. nie dopina go leniwe poszczekiwanie nocnych psów. Wokół powoli gromadzą się inni, wybrani na to spotkanie. Twarze zamknięte, skupione na chwili. I jest, pojawja się, zakręcając między drzewami, jaśniejąco bezosobowy. Osiada w spodziewanym miejscu. Nikt nie macha na powitanie, ale cichy szelest otwiera drzwi. A nawet opada pochylnia. Wsiadamy, choć nie dla wszystkich są miejsca, przeważa posłuszeństwo wezwaniu. Ruszamy ku przeznaczeniu w świetlistym tramwaju o 6 59 do pracy.
czy Ci się nie ubierasz zbyt frywolnie jak na gimnazjalistkę..
zgłoś
powinnam też podwiązki..
zgłoś
zawsze trochę cieplej..
zgłoś
na sam widok..
zgłoś
Tak tajemniczo się zapowiadało i nagle... nastąpiłam na coś przyziemnego :)))
zgłoś
zapewniam Cię, że atmosfera na tym świtającym wygwizdowie była właśnie taka.. a potem wywiozło mnie do innego świata :)))
zgłoś
na której planecie pracujesz ??? ;)))
zgłoś
chyba zmieniłabym na lepszą :)
zgłoś
aha ,,, moi to z Marsa ;))
zgłoś
myślałam, że z Plutona :))
zgłoś
a co ja kot cy cóś ?? Menszczyzny som ponoć z Marsa ( sces gryza ??? heheh )
zgłoś
a bliźniaki z Twixa ;)
zgłoś
:)))
zgłoś
buziak, Zuzko :)
zgłoś