31 august 2016

poetry

rafa grabiec
rafa grabiec

wiersz o kształtowniu codzienności

każde miasto ma swoje granice podobnie jak ty masz swoje
nie da się uciec przed zderzeniem z rzeczywistością
budujemy ogrody na kształt murów tak by sąsiedzi nie widzieli jakie rodzimy problemy
 
życie daje tyle ile z niego wyciśniesz
czasem jest to  aż dom kiedy indziej  butelka do której mówisz czulej niż do psa
połamane ulice wiedzą o tobie więcej niż stół z ciepłą zupą
 
podejmowanie decyzji to gra w chińczyka
wyrzuć mnie ze swojej planszy tak by noc zamknęła się  w porannej telewizji

Ananke
31 august 2016 at 22:57

mądrości chadzają po Twoich wierszach ;)

report

bosonoga - Gabriela Bartnicka
1 september 2016 at 09:17

Bardzo udane wierszydło. Pozdrowionka!

report

Nuria
2 september 2016 at 12:06

Dla mnie trochę za dużo waty słownej, ale masz też brylanciki...dlatego jestem na TAK.

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register