Gdy szept przed szeptem ciepły oddech niesie
usta wilgotne sen zdejmują z powiek
gdy każde słowo rozpromienia przestrzeń
i gra melodię raz we mnie raz w tobie
w bezbarwnych listkach gdy za oknem ciemność
a pocałunki tchnieniem nocy fruną
muzyką wiatru w zasłuchane niebo
kiedy na miłość nie wcześnie nie późno
ostatnim słońcem z szarug listopada
kiełkiem konwalii gdy wspomnieniem wiosna
jesiennym dreszczem - zawsze mnie dopada
choć tyle ciepła ze sobą przyniosłaś
nie za wcześnie, nie za późno, lecz w sam raz... wylecz się ze mną z jesiennej chandry koteczku jeszcze raz ;)
report
chandra, melancholia...czasami depresja...przypadłości jesienne...o miłości nie wspominam, bo zaraz usłyszę że nie mam racji...a to właśnie pora na prawdziwą miłość :)))
report