spod koca i z książką albo z laptopem na kolanach listopad niestraszny, naprawdę lubię tę porę roku, oby tylko nie dlatego, że leniwieję :) serdeczności i dla Ciebie,Bogno
W mojej rodzinie tak dziwnie się złożyło, że akurat w listopadzie same śluby wypadały. Prababcia, babcia, mama i ja... wszystkie kobitki upatrzył sobie akurat ten miesiąc. A pocztówka bardzo ładna Aniu:)
u mnie w rodzinie też na ogół czwarty kwartał :) jest jakiś przesad związany z obecnością "r" w nazwie ślubnego miesiąca, ale nie pamiętam teraz, co było pomyślną wróżbą, a co nie? Cieszę się ze pocztówka Ci się podoba, do mnie te ogołocone gałęzie też zagadały :)
z tej Twojej Francji to bardzo daleko, jak kiedyś będziesz w Warszawie, zapraszam na spróbowanie :) może uda się upilnować :) dziękuje za czytanie i ślad
Najlepsze zupy jadam w Polsce. Przemieszczenia swoje ograniczam do dwóch krajów. Tu mam aż nazbyt a za egzotykami nie gonię. Smaki to furtka do regionu. Bez względu na to czy w Polsce czy we Francji. Za zaproszenie dziękuję. Będziesz we Francji zaproszę na naleśniki. Specjałów nie proponuję łatwo Polakom z kraju bo strasznie wybrzydzają ;)
listopad nie obiecuje wieczorów przy ognisku/ znaczy może je gwarantować ale wieje po pysku i ziemniaki grabieją w popiele- listopad utwardza nas na umyśle i ciele:)))
...jest taki jeden dzień listopada, który lubię...:)..dziś nawet zupy nie udało mi się przypalić...dziś nic nie gotowałam...bo nie miałam komu... pozdrawiam, Aniu...:)
ja gotuję tylko w weekendy, bo tylko wtedy udaje mi się zebrać towarzystwo przy stole o w miarę przyzwoitej obiadowej porze :) w ciągu tygodnia jesteśmy wszyscy zabiegani, ciepły wrzesień i październik przeleciały mi nie wiadomo kiedy; dopiero listopad otrzeźwia chłodem, bo przecież tę przypaloną zupę trzeba jakoś wywietrzyć :) ściskam mocno Veronico :).
Nie przypaliłaś - zupa sama się przypaliła - to wskakuje na zamyślenie jak część pejzażu , nie jesteśmy obojętni taki wniosek nasuwa się nawet na lekkie porywy wiatru :) dobrego
... Aniu, niewielu powie "lubię listopad"... ale wiesz co? Przecież oprócz widocznego zasypiania przyrody - są jeszcze jesienne, przytulne wieczory przy kominku, czas na refleksję, wspomnienia... I czekanie na pierwszy śnieg i...wiosnę...:):):)
witaj jeślinko :) prawda to, ale jestem chodzę, czytam, oglądam, podziwiam, zaciekawiam się i coś czuję że moja przerwa trumlowa się skończyła :) przynajmniej jeęli chodzi o komenty
bo ten zapach przynależy do rekwizytów jesieni:)
zgłoś
w subtelniejszym, co prawda, wydaniu :) niestety z zupą to tak zwany fakt autentyczny
zgłoś
:):) u mnie gołąbki ie przytentegowały:( listopad:)
zgłoś
napełniałaś ją gorącem po krańce garnka :)
zgłoś
dziękuję :)
zgłoś
listopad nie znosi / wysokich temperatur //
zgłoś
hehe biorąc pod uwagę dwuznaczność "znosi", w tym roku to najprawdziwsza prawda :) pozdrawiam ciepło Apisie :)
zgłoś
listopad najulubieńszy bo sobotni..
zgłoś
jak zwykle trafiasz w sedno, alcie
zgłoś
nie przesadzajmy..
zgłoś
nic a nic
zgłoś
Osobiście nie lubię Listopada jednakże Twój jest fajny:)) Serdeczności:))
zgłoś
spod koca i z książką albo z laptopem na kolanach listopad niestraszny, naprawdę lubię tę porę roku, oby tylko nie dlatego, że leniwieję :) serdeczności i dla Ciebie,Bogno
zgłoś
W mojej rodzinie tak dziwnie się złożyło, że akurat w listopadzie same śluby wypadały. Prababcia, babcia, mama i ja... wszystkie kobitki upatrzył sobie akurat ten miesiąc. A pocztówka bardzo ładna Aniu:)
zgłoś
u mnie w rodzinie też na ogół czwarty kwartał :) jest jakiś przesad związany z obecnością "r" w nazwie ślubnego miesiąca, ale nie pamiętam teraz, co było pomyślną wróżbą, a co nie? Cieszę się ze pocztówka Ci się podoba, do mnie te ogołocone gałęzie też zagadały :)
zgłoś
też nastawię garnek z czymkolwiek i wyklnę go siarszyście gdy zamiast w gwożdzia walnę w palca młotkiem ;) A Twoja zupa to chyba mniam, mniam Aniu :)
zgłoś
z tej Twojej Francji to bardzo daleko, jak kiedyś będziesz w Warszawie, zapraszam na spróbowanie :) może uda się upilnować :) dziękuje za czytanie i ślad
zgłoś
Najlepsze zupy jadam w Polsce. Przemieszczenia swoje ograniczam do dwóch krajów. Tu mam aż nazbyt a za egzotykami nie gonię. Smaki to furtka do regionu. Bez względu na to czy w Polsce czy we Francji. Za zaproszenie dziękuję. Będziesz we Francji zaproszę na naleśniki. Specjałów nie proponuję łatwo Polakom z kraju bo strasznie wybrzydzają ;)
zgłoś
zatem do zobaczenia :)
zgłoś
zdarzy się czasem że otwieram pudełko z kartkami i czytam. Są te które nie znikają na szczęście ;)
zgłoś
znakomita kartka (zdjęcie i tekst) ino za listopadem to ja nie przepadam :))
zgłoś
ogromnie mi to miło słyszeć :) daj Mu szansę, zobaczysz Ty zobaczysz, jeszcze listopad Cię zaskoczy :)
zgłoś
oj nie wiem, nie wiem :) na razie najbardziej kocham kwiecień i maj :)
zgłoś
a ja listopad i marzec :)
zgłoś
listopad nie obiecuje wieczorów przy ognisku/ znaczy może je gwarantować ale wieje po pysku i ziemniaki grabieją w popiele- listopad utwardza nas na umyśle i ciele:)))
zgłoś
wywleka kożuchy, walonki zza szafy, listopad, ech, w chłody bogaty
zgłoś
kicha psika cały świat/. aż ostatni listek spadł :) pozdrawiam :) dziękuję serdecznie
zgłoś
fajnie:) co tam zupa, a właściwie szkoda, że zupa nie ma gwizdka;)
zgłoś
fajnie :) dobrze Cię widzieć, hosso, to miniaturka sprzed paru lat, była na Trumlu ale w chwili kryzysu ją wywiało, teraz wróciła z widokiem :)
zgłoś
wróciła z widokiem na drzewa:)
zgłoś
:)
zgłoś
też lubię listopad o ile jest taki jak w tym roku :)
zgłoś
fakt :) w tym roku jest bardzo nielistopadowy :) Dziękuję
zgłoś
lubie listopad tylko na takich zdjeciach :) podoba sie tu calosc :)
zgłoś
dziękuję Eva :) zmykał juz spać, dobrej nocy, nocnym markom :))
zgłoś
tez zmykam za moment, musze tylko ochlonac po boksie :) dobranoc, Aniu :)
zgłoś
całość ma sens. Fajne połączenie tekstu ze zdjęciem.
zgłoś
cieszę się, że ma :) dziękuję
zgłoś
Udana pocztówka, a przypalona zupa szczególnie mi bliska :))) Pozdrowionka :)
zgłoś
hehe przypalona zupa ma matek wiele :) dobrej niedzieli, bosonoga :)
zgłoś
Jeżeli zupa przypalona, to z wiosną coś jest na rzeczy ;) Pozdrawiam.
zgłoś
:) dziękuję serdecznie, Agnieszko
zgłoś
(nie lubię listopada. akurat, tego miesiąca wyjątkowo nie znoszę dobrze. ale miło jest wiedzieć, że ktoś jednak lubi tego łysiejącego staruszka :):)
zgłoś
uśmiechnął mnie ten Twój łysiejący staruszek :) moc serdeczności e. :)
zgłoś
...jest taki jeden dzień listopada, który lubię...:)..dziś nawet zupy nie udało mi się przypalić...dziś nic nie gotowałam...bo nie miałam komu... pozdrawiam, Aniu...:)
zgłoś
ja gotuję tylko w weekendy, bo tylko wtedy udaje mi się zebrać towarzystwo przy stole o w miarę przyzwoitej obiadowej porze :) w ciągu tygodnia jesteśmy wszyscy zabiegani, ciepły wrzesień i październik przeleciały mi nie wiadomo kiedy; dopiero listopad otrzeźwia chłodem, bo przecież tę przypaloną zupę trzeba jakoś wywietrzyć :) ściskam mocno Veronico :).
zgłoś
...takiej, to dobrze...takiej dobrze...:) ...dziś, nie miałam komu gotować, córkę odwiozłam do szpitala...wiesz, martwię się...i smutno mi...
zgłoś
Veronico, odbierz p.w. proszę
zgłoś
Nie przypaliłaś - zupa sama się przypaliła - to wskakuje na zamyślenie jak część pejzażu , nie jesteśmy obojętni taki wniosek nasuwa się nawet na lekkie porywy wiatru :) dobrego
zgłoś
ciekawy komentarz, Marcelu, dał mi do pomyślenia, dziękuję :)
zgłoś
nie znoszę listopada ale lubię gdy piszesz, nawet o nim..:)
zgłoś
ciepło na sercu, dziękuję serdecznie :)
zgłoś
... Aniu, niewielu powie "lubię listopad"... ale wiesz co? Przecież oprócz widocznego zasypiania przyrody - są jeszcze jesienne, przytulne wieczory przy kominku, czas na refleksję, wspomnienia... I czekanie na pierwszy śnieg i...wiosnę...:):):)
zgłoś
tak :) listopad ma wiele twarzy, można się przejrzeć jak w lustrze :) dziękuję za ślad i pozdrawiam serdecznie, Zuzanno :)
zgłoś
Twój listopad wydaje mi się cieplejszy i bardziej rozmarzony niż mój :)) Jak Ty to robisz... Pozdrawiam cieplutko :))
zgłoś
:) w moim jest bardzo dużo miejsca, serdecznie zapraszam, piórrko
zgłoś
dobre pytanie, dlaczego? przecież w szarym mi do twarzy :)
zgłoś
:)
zgłoś
haha Aniu, ja juz tych zup nie nazywam:)))
zgłoś
:)
zgłoś
nastrojowo....ja nie znoszę tego miesiąca ;) i cieszy mnie, że jeszcze kawał czasu do niego
zgłoś
cześć Ananake :) kawał, kawał, ale przeleci ani się obejrzymy, czy gdyby nie listopad umielibyśmy doceniać maj?
zgłoś
pewnie masz rację, z pewnością masz rację :*
zgłoś
ech, nie wiem czy mam, tylko głośno myślę, wiosna bzowa i czeremchowa tak oszałamia, że aż strach :)
zgłoś
oj tak, kręci w nosie od zapachów w uszach mieszają się dziesiątki ptasich treli a oczy napełnia soczysta, wielotonowa zieleń :)
zgłoś
a serduszko puka w rytmie cha-cha :) przepraszam, ale tak mi się skojarzyła ramotka, ma swój urok :) https://www.youtube.com/watch?v=tNjkVk5c1So
zgłoś
hehe :) skojarzenia są niesforne jak chochliki :)
zgłoś
tak :)
zgłoś
Witaj Aniu, dawno Cię nie było :)
zgłoś
witaj jeślinko :) prawda to, ale jestem chodzę, czytam, oglądam, podziwiam, zaciekawiam się i coś czuję że moja przerwa trumlowa się skończyła :) przynajmniej jeęli chodzi o komenty
zgłoś
to dobrze :)
zgłoś
:)
zgłoś