Napisałam kiedyś: Nikt nie kocha kamieni. Przemiesza się je to w prawo, to w lewo. Rzuca na głęboką wodę a one spadają... I grzęzną w mule. Nie mają skrzydeł, by wzlecieć. Nikt nie dostrzega ich na dnie. A przecież są wszędzie. Oczekują tylko trochę ciepła. Chcą znaleźć się w dłoniach, które nie spróbują wyrzucić je w powietrze.
Wciąż nikt nie kocha kamieni... - i tak mi się przypomniało, gdy zaczytywałam się w Twoim wierszu.
ten kamień, to szczątki życia, które było, przecie..
report
i tak niech zostanie, pozdrawiam alt art
report
-:))))) P
report
:)
report
jeśli rodzą się kamienie, to właśnie ja zamieniam się w piaskowiec:(
report
:( :**
report
deszcz, który obmywa ciepłem.. :)
report
tak :))
report
Napisałam kiedyś: Nikt nie kocha kamieni. Przemiesza się je to w prawo, to w lewo. Rzuca na głęboką wodę a one spadają... I grzęzną w mule. Nie mają skrzydeł, by wzlecieć. Nikt nie dostrzega ich na dnie. A przecież są wszędzie. Oczekują tylko trochę ciepła. Chcą znaleźć się w dłoniach, które nie spróbują wyrzucić je w powietrze. Wciąż nikt nie kocha kamieni... - i tak mi się przypomniało, gdy zaczytywałam się w Twoim wierszu.
report