7 listopada 2013

dziennik

Istar
Istar

autobus

prawie nie widuję rodziców. rozwodzą się od moich narodzin, albo schodzą - wtedy i wtedy jest równie głośno. od kochanków matki, których chowa na zapleczu działu sprzedaży w dużym sklepie ktorego jest włascicelką, albo od dziennikarzy, którzy za ojcem puszczają hieny by uchwycić moment zdrady. na wspólnych sesjach do kolorowych gazet dbają o światęczną atmosferę. ja najczęściej się upijam, przed włożeniem do ust tabletki na uspokojenie którymi karmi mnie menago rodziny. ułoży się - mówi - i klepie mnie po tyłku za co dostaję w twarz od matki - ponoć jestem winna podobieństw. 
- a nie myślałaś żeby uciec, wyjechać do siostry, mieszka chyba na innej planecie, bo nie utrzymuje z rodzicami kontaktów.

utrzymuje, spadkowe. trzyma rekę na pulsie, melduje się raz w miesiącu po czek na pokaźną sume, za milczenie, bo jest lesbijką, a u nas w rodzinie i w ogóle kraju, to niedopuszczalne. może ucieknę. ale jak na razie dobrze się bawię. muszę uzbierać na życie poza domem. rodzinnym jak to się mówi. nawet nie zauważają że giną srebra, obrazy ze ścian, drobne z nocnych stolików. nic ich nie obchodzi, nic o czym nie zrobi się głośno. 

kiedy zaszłam w ciążę i uparłam się urodzić - grożąc że jeśli nas skrzywdzą - mnie i dziecko - pójdę do gazet, wywieźli mnie na wieś. indywidualne nauczanie, styczność tylko z babką i kikoma znajomymi, których nie udało im się zwieźć rzekomą chorobą zakaźną. 
nie pozwolili mi zabrać małego do domu. widujemy się rzadko, ale kocham go nad życie i to życie teraz układam tak żeby mu mnie w przyszłości nie zabrakło.
jeszcze nie wiem co zrobię. oni się w końcu rozejdą, a ja zostanę na skraju, z decyzją której nie podejmę dla ich dobra.
prosze spojrzeć na czołówki gazet. to oni, prawda że piękni? patrzę i nie poznaję. gdybyście wiedzieli, ile płacą sobie nawzajem za takie pozowanie, serce by wam pękło z żalu, że tyle nieszczęść z biedy na świecie a oni tacy. 
niech się pani nie gniewa. to był długi przystanek. już pani wysiada? prosze mnie nie pamiętać. i tak się nie przyznam. obiecuję kiedyś wynagrodzić jałmużnę. często nie żebram, ale akurat dziś, nie wiem gdzie jestem.

alt art
8 listopada 2013 o 09:21

to wiele tłumaczy..

zgłoś

Istar
8 listopada 2013 o 09:40

nic a nic

zgłoś

agnieszka_n
8 listopada 2013 o 14:49

Marzena, bardzo aktualny temat. Cena sławy... to, co widzimy w gazetach - tzw. sweet focie na ściance ;), to bardzo często pozory, którymi przykryty jest dramat za zamkniętymi drzwiami.

zgłoś

Natali
8 listopada 2013 o 15:42

z głodu znów poproszę o kawałek serca ze słowem do popicia

zgłoś

jeśli tylko
8 listopada 2013 o 15:48

dobre tempo, narracja trzyma :) a cena sławy 0 czytam właśnie biografię Angeliny Jolie, pierwsza (ogromna) część o toksycznych układach rodziców

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się