Bardzo miło usłyszeć takie słowa, Pani Wando, ale obawiam się, że w tym względzie górę nad trzeźwą oceną "mojej spuścizny" wzięła Pani słabość do zwierząt domowych.
Zwierzę domowe swoją drogą, ale to nie tylko to. Błękitne szarości, złamane róże, uszka i nosek, które są ciemne, jak szpary w kamieniach. No i ten wyraz twarzy również. Piękne zdjęcie.
Fakt, że miałem trochę "plastycznego szczęścia" wypatrzywszy tego psiaka siedzącego na takim a nie innym murku. To było w miasteczku Antequera, czekał na swego pana, który z grupą innych staruszków grał w małym parku w boule.
Taki łagodny psiak- misiek,siedzi nieszczęśliwie na zadzie, z mina jakby nie mógł ,no wiadomo co, pewnie połknął aparat słuchowy Loiusa Bunnuela i nie może biedak...
Panie Waldemarze, jest Pan wielkim artystą
zgłoś
Bardzo miło usłyszeć takie słowa, Pani Wando, ale obawiam się, że w tym względzie górę nad trzeźwą oceną "mojej spuścizny" wzięła Pani słabość do zwierząt domowych.
zgłoś
Zwierzę domowe swoją drogą, ale to nie tylko to. Błękitne szarości, złamane róże, uszka i nosek, które są ciemne, jak szpary w kamieniach. No i ten wyraz twarzy również. Piękne zdjęcie.
zgłoś
Fakt, że miałem trochę "plastycznego szczęścia" wypatrzywszy tego psiaka siedzącego na takim a nie innym murku. To było w miasteczku Antequera, czekał na swego pana, który z grupą innych staruszków grał w małym parku w boule.
zgłoś
Taki łagodny psiak- misiek,siedzi nieszczęśliwie na zadzie, z mina jakby nie mógł ,no wiadomo co, pewnie połknął aparat słuchowy Loiusa Bunnuela i nie może biedak...
zgłoś