napiszę wiersz o człowieku
i Bogu
mój człowiek nie ma
pierwiastka boskiego w sobie
więc nie zna piękna
ani dobra
żyje w ciemności
pewnego dnia
dostrzega jasność
która rodzi się od początku
nikt nie błogosławi
i nie wiadomo czy jest
dobra
więc rozrasta się
jak baobaby przejmuje władzę nad planetą
a ludzie uśmiechają się do siebie
wtedy pojawia się Bóg