Meru (z tomu Rodzina i zbioru Początki)

Czy nie ma ratunku dla korali Cyganki,
linii papilarnych i unikatowości,
żeby wciąż żyła ta unikatowość
wraz z podstawą, która jest dziwnym
szczytem dążeń.

Góra Meru, spacer ze słuchawkami,
gnojek po szkole i kolory i dźwięki -
wszystkie osiągnięte w pełni.
Czy się tam zostaje na szczycie?
Czy nie trzeba już patrzeć i widzieć?

A jesteśmy tymi Wszystkimi
przeczutymi kolorami i dźwiękami,
czy wraz z lawiną
się osuwamy?
Nie ma alternatywy innej jak umiłowanie świata.

wolnyduch
19 lutego 2025 o 22:30

Unikatowość jest ważna, msz warto o nią walczyć, a co do lawiny, mnie się wydaje, że te lawiny są trudne do zatrzymania, ale może się mylę. Ciekawy i dość zagadkowy dla mnie wiersz. Pozdrawiam serdecznie, Bel.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się