na krawędzi ogona
wśród pojedynczych oddechów
miłość zachłysnęła się codziennością
echo wyblakłych arcydzieł
upomniało się o zachwyt światła
osioł machnął tęczowe łuny
na krawędzi ogona
wśród pojedynczych oddechów
miłość zachłysnęła się codziennością
echo wyblakłych arcydzieł
upomniało się o zachwyt światła
osioł machnął tęczowe łuny
bardzo ładnie :)
zgłoś
:)
zgłoś