22 february 2016

poetry

Nuria
Nuria

Raz na jakiś czas

skasowane domy rozsiały się ziarnem
na przestrzeni kilku kilometrów
a wiatr wydawał dźwięk rozpędzonego pociągu
wypełnionego zbuntowanym chórem niewolników

Bóg sięgnął po kilometrową brzytwę
przyłożył ją do twarzy ziemi
huragan tylko popychał dłoń

furtka nieba raz wpuszcza światło a raz leje kubłem
niespodziewanego dyngusa spijanego łapczywie
przez spragnioną ziemię i wisielca reklamówek
na kwitnących gałęziach złotego deszczu

mały dobosz obwieścił nadejście pokoju
żywioł nie sprowadził kamratów
w postaci ognia i wody

Ananke
22 february 2016 at 22:41

super, bardzo sugestywne i niepokojące obrazy malujesz

report

Ania Ostrowska
22 february 2016 at 22:56

fajny i oryginalny wiersz, tylko przeszkadzają mi trochę powtórzenia

report

mua
22 february 2016 at 23:00

no z tem wiatrem to przysalałaś heheh ;)))

report

K.Felkowa
23 february 2016 at 06:51

Ciekawy temat, ciekawy wiersz. Dwie pierwsze zwrotki - świetny opis, trzecia - nie rozumiem dlaczego w czasie teraźniejszym, w całości wyczuwam ziarno niepewności co do natury boskiej

report

Nuria
23 february 2016 at 12:19

Wczoraj tak u mnie wiało...zerwało z całej ściany bloku ocieplenie ...nienawidzę wiatru...brr Wszystkim dziękuję za odwiedziny i słowo u mnie :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register