|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (420) Proza (18) Dziennik (101) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
Z sufitu sypał szarobrunatny śnieg. Chris Botti latał na łysiejącym mopie, rycząc ze śmiechu, gdy jakiś większy płatek wpadał mu do nosa. Słoniowa trąba leżała obrażona w kącie, życząc sufitowi śmierci, a wszystkiemu co się unosi, moralnego upadku. Było tak zimno, że nawet podłoga, ubrana w grube futro z psiej sierści i wielotygodniowego brudu, trzęsła się jak strach, który pierwszy raz zobaczył się w lustrze. No to czas na grzanie, pomyślałem niechętnie i - z braku innego opału - rozpaliłem emocje. Masz krzywe nóżki i jesteś obrzydliwie brzydka, krzyknąłem w stronę leniwie brzęczącej lodówki. A do tego fałszujesz jak tłuczone szkło! Z ciszy, która nagle zapadła można by uczynić narzędzie do wiercenia otworów okiennych w politycznym betonie z gminy Urinoir Dolny. Tylko jeden dźwięk był słyszalny - to czas nerwowo przełykał ślinę. Potem nastąpiło coś, co przerosło nawet moje najśmielsze oczekiwania. Lodówka napuchła, zsiniała i nagle eksplodowała tysiącem terminów nieprzydatności do spożycia, a każdy trzymał w pyszczku kawałek Époisses de Bourgogne. Lub skarpetkę. Chris Botti spadł z mopa i nadział się nosem na korki po dobrym roczniku Bordeaux Chateau Montguyon. Drzwi wrzasnęły do okna, żeby się otworzyło, a okno do drzwi, żeby się zamknęły. Podłoga, zwinięta w rulonik, wcisnęła się w kanalizacyjną rurę. Ścianom wyrosły nogi, więc skorzystały z okazji i uciekły, każda w inną stronę. Pustka wstrzymała oddech. Wójt gminy Urinoir Dolny walnął się w czoło i było wesoło, w związku z czym ogłoszono, że okoliczne szamba zostaną opróżnione za bezcen. Śnieg zmienił kolor na tęczowy i chciał upaść na cztery łapy, ale większościowe dno przegłosowało ustawę, że śnieg nie istnieje, czyli nie może padać - niepocieszony odleciał nie istnieć gdzie indziej. Już chciałem zabrać się za przestudiowanie Instrukcji Obsługi Chaosu (Konstytucję zawsze trzymam pod ręką), gdy nagle pies z warkotem rzucił się na słoniową trąbę i z całych sił użarł ją w muzykalność. Ryk, który z siebie wydała (po raz czwarty), obudziłby nawet sumienie pneumatycznego młota, więc i ja się obudziłem - z ręką we śnie jeszcze dziwniejszym.
już chiba wspominałem, iż nie sama konstytucja jest źródłem prawa, a raczej hermeneutyka, czyli po ludzku mówiąc interpretacja dokonywana przez najwybitniejszych podczas obiadów wydawanych przez wolfgangową balbinie; ten ostatnia dokonuje pogłębionej egzegezy stosowania..
zgłoś
coś mi siem o prawe ucho obiło, więc chiba wspominałeś; łotóż to, łotóż to...
zgłoś
podając ją z sosem koperkowym..
zgłoś
egzegeza stosowana w sosie koperkowym ...mniam! :))
zgłoś
balbina bardziej konweniuje z włoskim sosem arrabbiata; jak sama nazwa wskazuje..
zgłoś
to siem nie trzimie sztuki - sos ma podkreślać smak, a nie z nim konkurować...
zgłoś
gessler kurde siem znalazła..
zgłoś
trza kurde strzec schabowego i bigosu, coby nam tu w obcych językach nie żarli...
zgłoś
a jakby obcymi zębami?..
zgłoś
nie rzucim szczęki skąd nasz ząb!...
zgłoś
rozpaliłeś emocje powiadasz.. może trzeba było potraktować to bardziej punktowo żarem uczuć?.. :)
zgłoś
żar uczuć mógłby przepoczwarzyć się w żart uczuć - i byłoby jeszcze mniej śmiesznie...;))
zgłoś
Czy to we śnie, czy na jawie/ zmory czasu duszą człeka/ co wstał z kolan, chociaż 'prawie'/ padł na głowę, zabił ćwieka...
zgłoś
czy to we śnie, czy na jawie/ ja się zawsze słowem bawię...;))
zgłoś