27 września 2015

Byłem Uchodźcą...

Mija ponad trzydzieści lat, gdy z rodziną stanąłem po drugiej stronie żelaznej kurtyny. Przez ten długi czas z uchodźców, emigrantów, uciekinierów politycznych lub jak kto woli ekonomicznych, przeobraziliśmy się w wygodnie żyjących obywateli wolnego świata.
 
Nikt nie pojmie strachu przed nowym i nieznanym, jeśli sam niestanie przed faktem, że nie rozumie języka otaczających go ludzi, że nie ma wystarczająco pieniędzy, by skryć swoją rodzinę przed złą pogodą, lub najzwyczajniej w świecie kupić chleb i odpocząć po ciężkiej podróży.
 
Po wielu latach siedząc wygodnie w fotelu, oglądam na ekranie telewizora ludzi zmęczonych, zdesperowanych, trzymających w ramionach największy swój skarb - płaczące, przerażone dzieci, które niczego nie rozumiejąc, jedynie łzami demonstrują swoją niechęć do nowego świata.
 
Byłem w takiej samej sytuacji, także trzymałem w ramionach moją dwuletnią córeczkę płaczącą z bólu, gdyż w strachu i desperacji zbyt mocno ją do siebie tuliłem. Przed oczami miałem tłum napierających na bramę obozu Traiskirchen w Austrii. Na twarzach ludzi malował się niepokój i groza. Zalewała nas niepewność - czy w ogóle będą przyjmować? Gdzie się skryjemy, gdy zacznie padać deszcz? Jak poprosimy o pomoc, nie znając języka? Tysiące pytań pozbawionych odpowiedzi. 
  
Złowrogi szept przenoszony z ust do ust zastraszał informacją, że obóz jest przepełniony i nikogo dziś nie wpuszczą. Tłum się rozpadł, zbił w grupki, planując strategię wejścia. Niektórzy obmyślali możliwość przekupienia strażnika, królującego w dyżurce na bramie. Inni opowiadali mrożące krew w żyłach zdarzenia, które jakoby miały miejsce wcześniej, doprowadzając co wrażliwsze osoby do ataku histerii lub paniki. Tłum przez kilka godzin falował i pomrukiwał, a bramy obozu nikt nie otwierał. W końcu wyszedł strażnik i łamaną polszczyzną wykrzyknął:
 - Dawać pasport!                   
W jednej chwili co silniejsi - przeważnie młodzi mężczyźni - torując sobie drogę łokciami, stanęli przed mundurowym z szerokim uśmiechem pokornego poddaństwa, wpychając w jego rękę plik paszportów. Pozostali, mniej sprytni, widząc wygrywających cwaniaków, napierali z desperacją na strażnika, rozpaczliwie krzycząc:
 - Panie kochany! Weźmie mój paszport. Proszę, bardzo proszę! - błagalnie jęcząc, wciskali Austriakowi dokumenty. Popychając go, ciągnęli za rękawy, ktoś bardziej przedsiębiorczy wetknął paszport z wkładką dolarową. Strażnik poczerwieniał, z odrazą i pogardą spojrzał na tłum skomlących, wijących się jak robactwo ludzi. Podniósł ponad głowę trzymane w ręku dokumenty i cisnął nimi w powietrze, chwilę szybowały i spadły na bruk, pod nogi polskich bohaterów, politycznych uchodźców. Na oślep rzucili się w stronę rozrzuconych dokumentów i pełzając po ulicznym bruku, odszukiwali swoje paszporty i zielone papierki, które miały im otworzyć poza kolejnością bramy raju. Strażnik obrzucił pogardliwym spojrzeniem masy zdesperowanych, niepewnych jutra ludzi. Odwrócił się dumnie i majestatycznie wszedł do dyżurki, zatrzaskując wymownie za sobą drzwi. 
 
Proceder powtarzał się kilka razy z takim samym skutkiem. Poniżony i zrozpaczony tłum wymyślał przeróżne nowe triki przekupienia strażnika. Ktoś próbował tłumaczyć, że tu w Austrii, nie biorą tak jak u nas. Wyśmiali się z niego. Jakiś samozwaniec chciał zbierać pieniądze na łapówkę dla strażnika. Nikt mu nie ufał, odszedł rozczarowany.
 
Z najgłębszą odrazą przyglądałem się niedorzecznym scenom, czując, że jestem zlany z tymi ludźmi w jedną masę. Nie miało znaczenia to, że myślałem inaczej, że buntowałem się przeciw bezsensownym wysiłkom oszalałego tłumu, byłem jednym z nich i takim samym jak oni - niczym więcej. Nienawidziłem siebie i poniżonych rodaków. Wyraźnie i boleśnie czułem swoją polskość, w tym momencie pragnąłem odciąć się od nich, zaprzeczyć relacji z nimi... Nie potrafiłem powstrzymać gromadzącego się uczucia obrzydzenia do samego siebie i otaczających mnie ludzi. Usunąłem się na bezpieczny dystans, zawstydzony rodzącą się we mnie pogardą. Obserwowałem bezładną ludzką masę, którą jednocześnie kochałem i nienawidziłem.
Minęło wiele lat, a ja wciąż stoję w tłumie pod bramą obozu. Tamte wydarzenia dzieją się dziś, tu i teraz. Ten sam ból, ci sami ludzie w kółko i bez przerwy robią te same głupie, podłe rzeczy, poniżają się i znieważają innych, jak zamknięci w kosmicznej pętli czasowej, z której nie ma możliwości wyjścia. 
 
Widzę ich i spotykam niemalże na wszystkich drogach swojej wędrówki, wciąż są tacy sami, jak tam, przed bramą obozu uchodźców w Traiskirchen. Kochają tylko siebie, a w swoim egoizmie i ślepocie nie potrafią współczuć takim samym jak oni, poniżonym bezbronnym i żebrzącym o litość, empatię... 
 
Spoglądam na ekran i czytam trzymane przez moich rodaków transparenty: „Nie chcemy Emigrantów”, „Nie Dla Uchodźców”... Ze zdumieniem przecieram oczy i stwierdzam, że znam twarze tych ludzi, to ci sami, za których wstydziłem się pod bramą obozu w Traiskirchen, to ci sami „polscy patrioci”, którzy wręczali łapówkę, błagając o przyjęcie...


liczba komentarzy: 49 | punkty: 8 |  więcej 

Eva T.,  

Lech, bardzo Ci dziekuje za ten tekst. Niestety jest duzo takich "polskich patriotow"...juz od dawna. A znam/znalam takich, ktorzy od samego poczatku swej "ucieczki", uwazali sie za lepszych/wartosciowych uchodzcow...Tacy wyzywaja, obrazaja ludzi z innych krajow jak i rowniez kraj, ktory ich przyjal...Jestem w Niemczech od 38 lat. Przezylam tu wiele fal emigracyjnych. Pozdrawiam i dobrego wszystkiego :)

zgłoś |

Lech,  

Evo - Twój komentarz mówi sam za siebie, dając do zrozumienia, że noszenie uogólnionego brzemienia polskości, sprawia niekiedy chęć ucieczki w ciemne miejsce i ukrycia przynależności do swego narodu. Faktem jest, że różnimy się, ale jest to różnica, której czasem nie można i nie powinno się ignorować. Mam nieodpartą chęć przekrzyczeć, zdominować tych niedojrzałych, prymitywnych ludzi posługujących się instynktem plemiennym, unikającym możliwości refleksji nad swoim zachowaniem czy wyborem. Przyznam się, że nieraz skrywałem się pod obcym językiem, aby w pewnych okolicznościach nie utożsamiano mnie z moimi rodakami. Pomimo tych doświadczeń moje dzieci, a nawet wnuki znają język polski i orientują się w historii. Jak sama wiesz z autopsji, perspektywa, z której spoglądamy, będąc na emigracji, posiada szersze spektrum od ludzi żyjących w zamkniętych hermetycznie społeczeństwach. Niektórzy straszą, że ci przybysze stworzą getta; chicagowskie polskie getto jest przykładem cofniętej kultury o całe stulecie, w odniesieniu do jakkolwiek dynamicznie rozwijającej się polski. Przyznam się, że tę chicagowską polskość omijam wielkim łukiem, gdyż wzbudza we mnie ból i zawstydzenie, tak jak tam pod bramą obozu uchodźców. Wierzę, że nie zaszkodzi nam zbliżenie do innych kultur, być może wówczas zrozumiemy zaściankowość naszych zachowań i fobii. Pozdrawiam i dziękuję za cenną refleksję.

zgłoś |

Eva T.,  

Rozumiem doskonale o czym mowisz. Naczytalam sie tyle obrzydliwych komentarzy na Facebook, ze az glowa boli. Byly momenty, ze krzyczec bym mogla. Nie milcze. Nie chce tej nienawisci ani tu w Niemczech, ani w Polsce, ani gdziekolwiek. Mam jeszcze nadzieje, ze przewaza liczba rozsadnych ludzi, otwartych na swiat, na roznorodnosc. Jeszcze raz dziekuje, ze napisales o tym wszystkim. Pozdrawiam :)

zgłoś |

Ananke,  

człowiek szybko zapomina jak smakuje czerstwy chleb, kiedy jada trufle i kawior, a może nie chce pamiętać, wypiera to tym zacieklej, im więcej owych trufli i kawioru ma na stole .....

zgłoś |

Lech,  

Ananke - zgadzam się z Twoją refleksją, dlatego dodałem swój głos do chóru podobnych. Zdaję sobie sprawę, że ten "eksodus" nie jest czarno-biały, pomimo wszystko, tak czy inaczej, musimy z tym się zmierzyć. Zróbmy to z godnością...

zgłoś |

Ananke,  

tak to prawda, problem jest złożony, są tam różni ludzie: od łotrów i nieudaczników delikatnie mówiąc, po ludzi, którzy zalęknieni, zdesperowani ratują swoje rodziny, dzieci, swoje życie i zdrowie. Z naturalną w tej sytuacji determinacją robią wszystko by przeżyć, szukają schronienia, pomocy. My Polacy w Europie szczególnie coś na ten temat wiemy, przeszliśmy to i owo i to od nas powinna płynąć przynajmniej wyrozumiałość, empatia.

zgłoś |

Bazyliszek,  

i ja dziekuje za ten tekst. Od 34 lat mieszkam poza Polska i tez czesto wstyd mi sie przyznac, ze jestem Polakiem. To co teraz robia wschodnie kraje jak Wegry, Czesi, Slowacy no i my Polacy, to po prostu wielki wstyd. Miliony nas mieszka poza granicami i nie wiem skad maja ta pewnosc, ze nas MUSZA przyjmowac z otwrtymi ramionami, a ci inni to tylko cholota. Gdzie ta polska goscinnosc, gdzie chszescianstwo, no ale Bogiem to sobie ci "swieci" od zarania wycierali pyszczki. PS Ananke tutaj polskich lotrow i nieudajczykow jest tez sporo, no ale to Polacy wiec im wolno :( Lechu jeszcze raz dzieki za ten tekst:)

zgłoś |

Lech,  

Pisząc, miałem niepokój, że będę zmuszony zmierzyć się z nienawiścią i argumentami, na które trudno znaleźć racjonalną odpowiedź. Zdaję sobie sprawę, że mój głos jest malutki i medialnie nieatrakcyjny, dlatego nie przyciąga "hejterów". Pociesza mnie fakt, że poruszony temat przyprowadził ludzi szlachetnych niekryjących się w przemilczaniu... Jednak drążąc zagadnienie niechęci krajów postkomunistycznych do uchodźców, nie trudno zauważyć podobieństwa reakcji i stawianych argumentów. Próbowałem zrozumieć ich perspektywę widzenia tego problemu, ale moje osobiste przeżycia nie pozwalają na obiektywne podejście do tej kwestii. Argumenty przeciwników nie respektują moich doświadczeń. Bazyliszku - tak jak Ty, żyję w obcej kulturze i tęsknię za "utraconym rajem" mojej młodości. Nikt nie wie, jakiej potrzeba desperacji, by porzucić swój świat i stanąć na obcym lądzie. Ci wędrujący ludzie mają to przed sobą, zupełnie tego nie rozumiejąc. Szczególnie my Polacy mamy obsesję terytorialną, na przykład: grodząc miejsce na plaży lub bijąc się o miedzę itd. Miałem nadzieję, że po otwarciu granic ten problem zniknie, jak bardzo się myliłem. Pomimo wszystko nie tracę nadziei dzięki ludziom o takiej wrażliwości jak Twoja i wielu innych komentujących mój głos w tej niełatwej sprawie. Pozdrawiam serdecznie

zgłoś |

Eva T.,  

Lechu, u mnie to trwa troche z napisaniem, ubogie slownictwo, ale wroce tu jeszcze, bo m.in. chcialabym jeszcze napisac jak bardzo mnie to boli, gdy w tej aktualnej tematyce, odkrywam "przyjaciol", ktorzy po wiecej niz 30 lat "przyjazni"(?) zdjeli maski...hehe, i to migranci ekonomiczni...otwarcie granic, wspolnosc europejska...hmm, wierzylam, ze jeszcze mocniej to potwierdza, ze jestem obywatelka swiata...Tak jak i tu na Trumlu, tak i na Facebook zauwazylam, ze na 20 komentarzy napelnionych nienawiscia, wulgarnych wypowiedzi, odwazy sie ewentualnie 2-3 osoby, aby przedstawic pozytywne doswiadczenia lub przeciwne argumenty. Biorac pod uwage moja osobista, rodzinna sytuacje, Polska jest dla mnie niebezpiecznym krajem, coraz bardziej obcym krajem. Ciesze sie, ze znam bardzo madrych, rozsadnych ludzi w Polsce, ktorych cenie, szanuje. Gdyby ich nie bylo, nie byloby mnie tutaj.

zgłoś |

turkus,  

Ja też dziękuję Lechu za ten artykuł i Wam Wszystkim za te mądre i piękne słowa. Też mam dość komentarzy pełnych nienawiści na Facebook - przestałam zabierać głos, bo czułam się osamotniona w odmienności swoich poglądów. Pozdrawiam bardzo serdecznie :))))))))

zgłoś |

Eva T.,  

Turkusie, doskonale rozumiem :) Serdecznosci :)

zgłoś |

Wieśniak M,  

Nie byłem uchodźcą. Nigdy się nie zdecydowałem iść do lepszego świata. Wokół mnie odchodzili ludzie. Po latach przysyłali swoje zdjęcia. Zdjęcia domów, samochodów...tego szczęścia do którego z tobołkami i namiotami dążyli przez obozy w Latinie czy inne o których piszesz. Korespodowałem z niektórymi i wiem co przechodzili. Dominowała niepewność, bezsilność lęk osamotnienie w wielkich rzeszach rodaków na ulicach Rzymu Wiednia i tysięcy innych miast w Europie. Dziś patrzę na tę wędrówkę ludów przelewającą się przez Europę i mam podobne uczucia wstydu. W kraju z którego wyjechało miliony ludzi, w przeważającej liczbie za chlebem, nie można znaleść miejsca dla kilku tysięcy ludzi. Polska nie jest atrakcyjnym miejscem dla imigrantów. Nie jest atrakcyjna nawet dla samych Polaków. Wszechobecny nepotyzm, kolesiostwo zamyka drzwi do realizacji planów życiowych. Jedyną szansą jest własna przedsiębiorczość. Spora, acz niewiele widoczna diaspora wietnamska świetnie sobie radzi w takim świecie. Swój sukces zawdzięcza swojej niewidoczności. Jako mieszkańcy naszego kraju choć integrują się raczej marnie są akceptowani w społeczeństwie, bo odnaleźli niszę i ją wypełnili. Nie zabierają pracy, nie pobierają zasiłków, są uśmiechnięci i życzliwie nastawieni do innych. Polska przyjęła po wojnach czeczeńskich niemal sto tysięcy uchodźców. Wtedy przychylność zapewniła im ich walka niepodległościowa z Rosją. Przez wieki przyjeżdzali do nas uchodźcy z przyczyn przeróżnych. Czy to zachwiało naszym krajem?. Lęk jaki sztucznie jest rozdmuchiwany przez część środowisk w kraju jest nieuzasadniony. Partykularny i zwyczajnie żałosny. Argumenty o odmiennej kulturze wierze etc wobec symbolicznej ilości emigrantów jaką mielibyśmy przyjąć jest bezduszny. Argument że wśród tych ludzi mogą być terroryści traci moc sprawczą wobec...właśnie małej liczby uchodźców i ich odmienności. W Polsce rośnie społeczny sprzeciw dla przyjmowania przybyszy. A we mnie rośnie wstyd...

zgłoś |

Bazyliszek,  

Jeszcze Polska nie zginela poki sa w niej ludzie, ktorzy nie musza opuszczac kraju, aby zrzucic z oczu klapki zaslaniajace im swiat. Robi sie milo, gdy sie taki wiesci czyta:)

zgłoś |

Eva T.,  

czytajac komentarz Wiesia, wzruszylam sie, poczulam jakis taki spokoj i ulge...lezka w oku sie zakrecila...

zgłoś |

Eva T.,  

o moich wyzej wspomnianych "przyjacielach" nie bede juz jednak pisala, bo dzisiaj nie czuje juz tej potrzeby. Serdecznie pozdrawiam :)

zgłoś |

Damian Paradoks,  

państwo często staje się wygodnym abstraktem: niech państwo zrobi to lub tamto. Czemu nie postawić jasno sprawy: czy chętnie otwieramy drzwi i udostępniamy swą osobistą przestrzeń gościom wszelakim? a jeśli już to na jakich warunkach jesteśmy w stanie się otworzyć i dzielić sobą z kimkolwiek. nawet z własnym sąsiadem. bo dobra wola przyjmującego nie wystarczy. musi być też dobra wola przybywającego. Mówi się o 'dobrym sercu' , buduje się argumenty na podstawie faktów historycznych (manipulacja) no i pozostaje kompromis. Czy przybywający, zaproszony i gość w ogóle wie co oznacza kompromis? Poprzez przedziwne i pełne hipokryzji postawy jawne i ukryte dostrzegam często odwrócenie ról . To zapraszany staje się panem a pan staje się intruzem ;)

zgłoś |

Eva T.,  

"Powinniśmy pamiętać, że dawanie jest cudowną drogą do otrzymywania. Życie podług tego prostego zobowiązania nie jest łatwe. (...) Aby to zrobić, musimy przezwyciężyć strach - strach przed pójściem pod prąd, wyjściem z ukrycia, przed śmiesznością; (...) a także strach przed przyznaniem się do tego, co uczyniliśmy lub ciągle czynimy innym wrażliwym istotom. Czasami, kiedy okazuje się, że trudno jest nam przezwyciężyć nasze lęki, może sparaliżować nas odbierające siły uczucie wstydu, ale musimy pamiętać, że każdy dzień przynosi nowe możliwości. Bez względu na to, jak drobny jest nasz gest, za każdym razem, kiedy działamy ze współczuciem i robimy to, co, jak czujemy, jest dobre, pomimo negatywnych konsekwencji (czy to rzeczywistych, czy wyobrażonych) wprowadzamy zmianę i ta zmiana ma znaczenie." /Marc Bekoff/

zgłoś |

Damian Paradoks,  

dawanie też zniewala. w miniaturowej wersji znana jest każdemu odmowa przyjęcia. Bo daje się często by sobie samemu sprawić przyjemność myśląc że sprawia się drugiej osobie. Druga osoba też może odczuć się zobowiązania. Takie błędne koło. Sztuką jest dawania bez 'dawania' ;)

zgłoś |

mua,  

Żeby nie było tak słodko heheh, to mua stoję wśród tych trzymających transparent NIE!!!!!!!! ;))))))). ( Na razie mam transparent, aaalee jak trzeba będzie, to z czasem miecz " [ Poczytajcie proszę = KONWENCJA dotycząca statusu uchodźców, sporządzona w Genewie dnia 28 lipca 1951 r.* (Dz. U. z 1991 r. Nr 119, poz. 515 i 517) ] . Uchodźca wojenny to ktoś kto uciekł przed wojną do najbliższego państwa . Czy ktoś z Jaśnie Juniji nam pomógł przyjąć pol miliona uchodźców wojennych z Ukrainy?? Ktoś nam dopłacał?? Uchodźcy wojenni z Syrii są obecnie w Turcji . Jest ich ponoć już ponad 2 miliony. Później jak płyną w kierunku Europy i dostają się docelowo do Niemiec przez ileś tam krajów są emigrantami zarobkowymi liczącymi na socjal. I tak mógłbym .. może napisze kontra artykuł o ile czasu starczy( bo temat ciekawy) ;)))

zgłoś |

Eva T.,  

Mua, a ten transparent to namalowales czy wyrzezbiles? A miecz juz kujesz? Co, jak i dlaczego tak sie dzieje, chyba wszyscy wiedza. Zdziwiona jestem ciagle, ze tyle o socjalu sie wspomina...i ze zarobkowa emigracja...ech, te uprzedzenia... najtrudniej zburzyc mury w glowie...

zgłoś |

Wieśniak M,  

"Czy ktoś z Jaśnie Juniji nam pomógł przyjąć pol miliona uchodźców wojennych z Ukrainy?? .Wnioski złożyło ok 1000 Ukrańców. To skala z jaką " zmaga" się budżet państwa. Cała reszta pracuje w naszym kraju i płaci podatki co najmniej pośrednie. Tym samym ma kto nam sprzedać w markecie piwko ;). Karty historii Polski zapisane są wieloma wspaniałymi życiorysami uchodźców których Polska ugościła. Przez fakt że ktoś chce odmienić swoje życie stygmatyzowanie go czy ma do tego ( domniemane) prawo czy nie,, znaczy czy jest uchodźcom czy emigrantem uważam za szukanie dziury w całym. Powtarzam miliony Polaków wykorzystując stan wojenny wybrało drogę emigracji chowając się często za atmosferą zagrożenia.

zgłoś |

Damian Paradoks,  

nie dajmy się wciągnąć w grę polityczną polityko-nierobów ;) Islamiści grozili zatopieniem Europy falą imigracyjną. To że potopili przy okazji tysiące ludzi na morzu śródziemnym wykorzystują nawet przeciw Europie. Turcy z jednej strony pomagają skrajnym islamistom podniecając tym samym wojnę domową w Syrii i Iraku. Teraz posługują się falą imigracyjną szantażując Europę że ich nam wyślą a już od roku ich wysyłają masowo. We Francji większość nielegalnych imigrantów to młodzi mężczyźnie w sile. Nieszczęśliwe rodziny widać tylko na zdjęciach propagandowych. Europa z Ameryką bombardują Islamistów bez skutku od roku a Putin w miesiąc wszystko załatwi. Niemcy jako naród kurczy się jak skóra z osła i bez Turków by się ekonomicznie zapadły. I tu Merkel mówi za wszystkich o potrzebie przyjęcia niekontrolowanej ilości imigrantów. Nie mówiąc już o śmiesznej grze Francji i Anglii wokół tranzytu imigrantów przez kanał La Manche. A o Cyganach we Francji którzy nawet podpalają autostrady (trzeba być mocnym ;) ) i narzucaniu prawa silnej ręki na system prawny jako 'ludzie w podróży' by nie powiedzieć Cyganie albo Rumuni. Lista nie ma końca ...

zgłoś |

Wieśniak M,  

Świat z pewnością nie jest prosty. Polityka społeczeństw wielokulturowych w miejsce dawnych narodów europejskich wydaje się ślepą uliczką. Prędzej czy później zaowocuje społecznymi napięciami. To zmartwienie zachodnich demokracji, a ja piszę wyłącznie z perspektywy mojej ojczyzny. Ojczyzny która niegdyś była wielokulturowa, otwarta na ludzi chcących tu mieszkać. Wreszcie ojczyzny która ma na sumieniu kilka pogromów, i która sama była ich ofiarą. Nie widzę zagrożenia dla społeczeństwa w którym pojawi się kilka tysięcy mieszkańców Azji czy Afryki. To nie ta skala. Europa w dużej mierze jest winna sytuacji w krajach arabskich. Polska ochoczo przystąpiła do zaprowadzania demokracji w Afganistanie i Iraku. Nie miała nawet na tyle honoru by zająć się osobami które pracowały dla naszej armii. Narażając ich na utratę życia i pozostawiając na pastę losu w krajach objętych wojną, a dla tych których tu sprowadzili nie mając nic do zaoferowania. Jak nazwać politykę takiej grupy państw?. Nie wiem. Widzę co się dzieje na trasach wędrówek. Nie jestem ślepy. Pytanie co powinno się zrobić z wszystkimi tymi ludźmi. Z każdym z nich z osobna/ Czy dwumilionowa rzesza Polaków w W. Brytanii nie wpisuje się w koncepcję jakiejś..."katolizacji"WB?. hmmm

zgłoś |

Damian Paradoks,  

jeśli Polacy w Wielkiej Brytanii żyją w zamkniętych diasporach skończy się to jak onegdaj w USA. Będą nowe Polack jokes tyle że w WB :). Ale tu chodzi o to co teraz i choć historia wskazuje na to że Polska była krajem wielonarodowościowym to już jest tylko przeszłością. Sto czy tysiąc imigrantów to kropla w morzu. Przysłowie jednak mówi; daj palec a urwą ci rękę. Chodzi bardziej o zasady. We Francji też nie było pięćdziesiąt lat temu muzułmanów. Teraz ponoć jest ich 10 milionów. To niby nic i wszystko zależy czy przybywający się asymilują. A tego nie widać. Polska przyjęła Czeczenów z wiadomych powodów. Teraz Czeczeni korzystając z wejścia do Polski 'przenieśli' się do Belgi i opanowali czarny rynek handlu bronią która służy ekstremistom w krajach Europy zachodniej.

zgłoś |

Wieśniak M,  

Damian:)) moglibyśmy godzinami przerzucać się argumentami i pewnie nie dojdziemy do konsensusu. Bo sam powiedz. Czy jeśli by tych Czeczenów w Belgii nie było, to rynek broni by nie zaistniał?Nie popieram polityki azylowej ubranej w poprawność polityczną jaką prowadzą państwa postkolonialne plus Niemcy. W ogóle nie jestem zwolennikiem poprawności politycznej, bo to narzędzie do zamykania ust oponentom. Wolność jednostki w moim rozumieniu zasadza się na swobodnym wyrażaniu myśli w oparciu o odpowiedzialność za słowa. Obecny kryzys we Francji czy Niemczech w moim odczuciu przyczynę w bezideowości demokracji zachodnich. Duchowo mają niewiele do zaoferowania nie tylko przybyszom, ale i własnym obywatelom. Stąd ekstremizmy. W sprawie rzekomego zagrożenia islamizacją Europy sądzę że poddawani jesteśmy swoistego rodzaju praniu mózgu. Nasze spojrzenie jest wypaczone zarówno przez nasze własne media jak i migawki z państwa ISIS. Na uchodźców pada więc długi cień propagandy. To nam zaciemnia obraz. Przykładowo odejdę od Syrii na chwilę. Erytreja. Łodzie z młodymi jak to się u nas mówi "byczkami" z tego afrykańskiego państwa przybijają do brzegów Europy. Dlaczego nie ma tam kobiet?- Może dlatego że te dyktatorskie państewko oderwane od Etiopii wciela na siłę wszystkich mężczyzn bezterminowo wykorzystując armię jako darmową siłę roboczą.Jeśli sam się postawię na miejscu Erytrejczyka, to uciekałbym w te pędy z kraju. A jeśli podjąłbym się już porzucenia kraju to wolałbym nie wpadać w podobne bagno w sąsiedniej Somalii np.Dodatkowo bodaj 60 Erytrejczyków to muzułmanie. Dlaczego czmychają więc niezależnie od wyznania?. Opcja islamizacji staje się pustym frazesem. Inną sprawą i problemem jest integracja. Doświadczenie wojny światowej uczy że mniejszości stały się zaczynem ideologii nazistowskiej. Ta niechęć do obcych nieintegrujących się ze społeczeństwami ( choć w dużej mierze same społeczeństwa miały w tym udział ) spowodowała że w wielu krajach tzw" problemu" się pozbyto. Rekami własnymi i przy pomocy eisatzgrupp . Retoryka antyimigracyjna przyjmuje rozmiary z tamtych lat. Wtedy spisek żydowski. Dziś islamski. I tak naprawdę zdecydowanie bardziej obawiam się tej retoryki w ustach większości Polaków niż garstki muzułmanów w kraju.

zgłoś |

Lech,  

Pisząc ten felieton nie chciałem narzucić mego myślenia. Celem było uwrażliwienie na coś, co sam przeżyłem i znam z autopsji. Zdaję sobie sprawę, że temat nie jest czarno-biały i pomimo mojej absencji w kraju, śledzę wszystkie wydarzenia i próbuję wyciągnąć wnioski, lub zbudować własne opinie. Jednak pomimo moich intencji popchnąłem wielu do emocjonalnej dyskusji. Może to i dobrze, że konfrontujemy swoje opinie i wyobrażenia, bo czy chcemy lub nie chcemy, to i tak staniemy przed problemem naszej postawy wobec ludzi innej kultury. "MUA" określił bardzo wyraźnie swoje stanowisko:[to(Ja) mua stoję wśród tych trzymających transparent NIE!!!!!!!! ;))))))).] z Twojej wypowiedzi uwidacznia się szczera postawa do nadchodzących problemów, jednak musisz mi przyznać rację w jednym, że postawa którą reprezentujesz wynika ze strachu, niechęci i zamykania się na wszelką empatię. Z całą pewnością w tej grupie uchodźców są także ludzie podobni w ideologij do ciebie, pragnący zmierzyć się z Tobą na MIECZE. Jednak mnie chodzi o tych, którzy są godni naszej pomocy. Pragnę w tym miejscu powiedzieć: - do nas należy, oddzielić plewy od ziarna. MUA - nie chciałbym zarzucać Ciebie argumentami o swojej racji, bo z pewnością bardzo się różnimy i nie doszlibyśmy do kompromisu.(Byłem na Twoim profilu i przeczytałem kilka wpisów. Rzeczywiście, bardzo się różnimy...) Celem moim było uwrażliwienie na zbliżający się problem i sprowokowanie do wyważonego dwugłosu w tym czego i tak nie da się uniknąć. Zależy mi także na tym, by w ferworze emocji nie stracić godności. Serdecznie pozdrawiam.

zgłoś |

Wieśniak M,  

Zakończył się właśnie konkurs chopinowski. Tak to ten pan którego ojciec Francuz zawędrował nad Wisłę. A potem jego Frycek wyjechał do Francji. My Polacy jesteśmy dumni z naszego genialnego kompozytora do tego stopnia, iż uważamy jego muzykę za kwintesencję polskości. Tak się w tej edycji złożyło, że do finału zakwalifikowało się dwóch Amerykanów, którzy urzekli mnie już w początkach konkursu. Zajęli ostatecznie trzecie i czwarte miejce. Już tak gwoli formalności dodam że chodzi o Kate Liu, i Erica Lu. Tą dygresją zakończę udział w dyskusji pod tekstem Lecha. Już tak na koniec podzielę się refleksją, że w pewnym metaforycznym sensie wszyscy na ten świat przybywamy jako uchodźcy z jakiegoś tam absolutu. I na dodatek to nie jest koniec naszej wędrówki. Nic materialnego stąd nie zabierzemy. Ani grama ziemi powietrza czy wody. Jak byśmy się ich nie ucapili i nie pilnowali. Pozdrawiam wszystkich

zgłoś |

Eva T.,  

no wroce tu jeszcze, wroce. nie chcialam juz tu nic pisac, ale kilka punktow jeszcze mam do podania :) Wiesiu wymienil juz kilka, Absolutnie nie mam zamiaru nikogo przekonywac, ale wydaje mi sie, ze niektorzy z tej grupy "nie", nie widza lub nie chca po prostu widziec tego najblizszego i najprosciejszego wytlumaczenia pewnych powodow i problemow. Wroce pozniej, bo teraz akurat brakuje mi czasu i dodam tylko fragment wypowiedzi Wiesia: "Już tak na koniec podzielę się refleksją, że w pewnym metaforycznym sensie wszyscy na ten świat przybywamy jako uchodźcy z jakiegoś tam absolutu. I na dodatek to nie jest koniec naszej wędrówki. Nic materialnego stąd nie zabierzemy. Ani grama ziemi powietrza czy wody. Jak byśmy się ich nie ucapili i nie pilnowali. "

zgłoś |

Damian Paradoks,  

Dodałeś faktów i rozszerzyłeś pole dyskusji, Wieśniak. A ja chciałem o naszym podwórku by uniknąć rozproszenia. Napisałem że Czeczen opanował rynek broni. I nie drogą pokojową przecież. To że byli inni przed nim nie zmienia faktu że ten akura Czeczen nie jest gorszy. Bo jest gorszy. Złego zastąpił sobą. Dodam tylko o integracji bo tu są cyfry. Cyfry które chcemy schować pod dywan i zadeptać. Chodzi o procent niepowodzeń w szkołach we Francji na niekorzyść dzieci z rodzin imigracyjnych. Wygląda to na zaprogramowaną niechęć do edukacji. Dzieci nie wynoszą tej niechęci ze szkoły gdzie spędzają cały dzień roboczy. Koszty aż do matury są praktycznie zerowe. Nauczyciele oddają duszę i ciało by wyedukować. A statystyczna przrażająca większość dzieci imigrantów to szach i mat społeczny. Pozytywnym akcentem kończę: dzieci imigrantów z Polski osiągają statystycznie wysokie wyniki w szkołach francuskich :)

zgłoś |

Damian Paradoks,  

Lechu, czytałem Twoje uwagi odnośnie wypowiedzi Mua. Nie masz prawa klasyfikować ludzi. To się zrobi bez Ciebie w czynach i nie tylko w słowach. Obraz siebie jaki tworzysz jest nad wyraz smutny. A widzę Polaków szczęśliwych w pełni zasymilowanych i bogatszych nawet o elementy kultury w której wyrośli. Nie chodzi o połyskujące samochody. Sam jestem antykonsumpcyjny i do codziennego szczęścia wystarczy mi rower z odzysku (tu pewną aluzja do uwag Wieśniaka). Życzę Tobie uśmiechu i mniej żalu :)

zgłoś |

Lech,  

Damian - mam odczucie, że zbyt pochopnie mnie oceniłeś, jednak nie będę o to się bił. Za życzenia uśmiechu bardzo dziękuję; nie wiem skąd to przekonanie, że mi go brakuje. Żalu także nie mam do nikogo, życie moje jest pogodne i pełne satysfakcji i chyba z tej przyczyny pragnąłbym podobnego dla innych. Na marginesie powiem, że lwią część mego czasu poświęciłem służbie ludziom. Teraz będąc na emeryturze, mam okazję spojrzeć na otaczającą rzeczywistość z trochę innej perspektywy i włączyć się do dialogu w bardziej wyważony sposób. Nie wiem skąd lub z jakiej mojej wypowiedzi, wyciągnąłeś wniosek, że mam jakiś żal. Jednak i w tym przypadku nie będę usilnie wyprowadzał Cię z błędu. Odnośnie do Twojej uwagi klasyfikowania kogokolwiek; mam problem - przeczytałem swój wpis kilka razy i nie odniosłem wrażenia, że uczyniłem coś, o co mnie posądzasz, jeśli tak to pokaż, abym na przyszłość nie robił takiej rzeczy. „Obraz siebie, jaki tworzysz, jest nad wyraz smutny”. Cytuję Twoją wypowiedź, gdyż to, co piszę, jest ekspresją artystyczną, literacką i nie ma nic wspólnego z moją osobą, czy prowadzonym przeze mnie życiem. Zapewniam Cię, że jestem człowiekiem szczęśliwym, usatysfakcjonowanym i realizującym swoje marzenia, czego życzę - bez wyjątku - wszystkim ludziom na całym świecie.

zgłoś |

Wieśniak M,  

"Dodałeś faktów i rozszerzyłeś pole dyskusji, Wieśniak"- Tak, ale ty Damianie zawęziłeś ją wrzucając do jednego worka wszystkich jak leci. Z Czeczenami włącznie;) W tak uproszczonym stereotypowym świecie wszyscy Polacy to złodzieje samochodów. Świat jest pełen oszołomów wypowiadających różnego rodzaju apele. Zalewanie Europy przez zaprogramowanych jak roboty wyznawców islamu to temat dla pisarzy thilerów.My tu nad Wisłą bardziej obawiamy się oszołomów zza wschodniej granicy, którzy odgrażają się że ruszą na Kijów, a zatrzymają w Berlinie (członek rosyjskiej Dumy- Żyrinowski oraz Arsen Pawłow- ps Motorola- jeden z dowódców "separatystów"- donbaskich). Do czasu kiedy poprawne politycznie elity Francji, Szwecji, Niemiec itp, nie zlikwidują przyjaznych socjali dla imigrantów i nie zaczną skutecznie stosować prawa azylowego i imigracyjnego, nie zastosują swoich instytucji typu Jugendamt, odbierających dzieci z rodzin nie radzących sobie z ich wychowaniem Europę będą zalewać fale uchodźców. Powtórzę to raz jeszcze co już pisałem wcześniej. Polski ten problem nie dotyczy gdyż ta ludzka rzeka płynie do raju/ Reichu. W tym samym czasie do bogatych krajów płyną nie mniejsze rzeki z biednych krajów Unii. I skala tego zjawiska jest dużo większa, choć mniej atrakcyjna medialnie. Na koniec dodam jedynie że tworzenie linii podziałów w/g klucza religijnego, rasowego, narodowego, światopoglądowego doprowadzało w przeszłości, do najczarniejszych kart naszej cywilizacji. Jak mawiał klasyk- Nie idźmy ta drogą. ps. Przepraszam Lechu za tą dyskusję pod tekstem, bo zdaję sobie sprawę że nieco zbaczamy z tematu który poruszyłeś.

zgłoś |

Lech,  

Wieśniak - nie masz za co przepraszać, gdyż to co piszecie, jest naprawdę ważne i bardzo merytoryczne. Właściwie cieszy mnie, że mój felieton stał się przyczyną tak wyważonej dyskusji. Co najbardziej satysfakcjonuje, to mądrość i świadomość świata, którą reprezentują dyskutujący tu ludzie. Oczywiście nie wszystkie głosy są po moim sercu, ale pomimo wszystko wiele publicznych osób mogłoby przyjąć lub nauczyć się podobnej zasady prowadzenia polemiki. Czytając Wasze komentarze, mogłem wiele przemyśleć, nauczyć się, zrewidować swoje poglądy lub nawet je zmienić. Taki jest cel debaty, o czym wielu zapomina lub ignoruje. Dodam, że w ferworze sporów politycznych zapomniano o tym, że przeciwna partia czy światopogląd nie jest wrogiem, którego musimy zabić, lecz opozycją, którą warto wysłuchać, pozwalając sobie na korektę własnych opinii. Pozdrawiam i życzę wszystkim konwersującym dokładnego wsłuchiwania się w słowa i intencje swoich adwersarzy.

zgłoś |

Damian Paradoks,  

:) celowo uprościłem bo czułe, że tematyka przesuwa się do Erytrei i być może do śladów pierwszych homonidów ;) . Odnośnie Żirinowskiego Francuz który śledzi wydarzenia spoza własnego podwórka powie: Putinowi udało się wystraszyć Polaków skoro biorą Żirinowskiego na poważnie. Nieufność między Rosją a Polską jest utrwalana dzieloną wspólnie historią. Rosjanie nie chcą mieć Polaka Cara po raz drugi :) A Polacy długą będą żyli historią spiskową odnośnie zestrzelonego prezydenta. Do tego doszła Ukraina i w sumie Ukraina razem z Rosją zestrzelili samolot pasażerski. Osobiście nie wierzę w historie ras jakimi prasa nas żywi. A rasy są i różnice z nimi związane. Co uważam za jak najbardziej naturalne. Jeśli czarnemu powiesz że nie jest taki czarny to Cię tak wybieli że się nie poznasz w lustrze. Kwestia ras dla mnie jest tylko pretekstem by skierować uwagę z terenów istotnych na absurdalne. Są też fakty z jakimi niektórzy z nas mogą być skonfrontowani na co dzień, pod oknem i na własnym podwórku. I o tym warto wspomnieć by budować lub obalać argumenty związane z problematyka migracyjną :)

zgłoś |

Damian Paradoks,  

:) Lechu, dopełniłeś komentarzem to czego mi brakowało odnośnie samego siebie. Bo widziałem tylko te trudne migracyjne przejścia, nostalgię głęboką i pragnienie by ci którzy nie rozumieją zrozumieli że trzeba bezwzględnie otworzyć wrota własnego domu dla każdego migranta. Jest też duże ryzyko wzmocnienia istniejącej polaryzacji opinii w tej kwestii. Bo czytając prezentacje i wzruszające komentarze odniosłem wrażenie że ktokolwiek kto wyrazi wątpliwość jest absolutnie po drugiej stronie. Jest to pozycja dokładanie taka sama jak tych co krzyczą z tej drugiej strony. Ale jak dopisałeś później liczy się dialog a nie dyskurs emocjonalno-demagogiczny. Mamy też prawo pokrzyczeć gdy osobiście doświadzamy coś co akurat wpada w nurt demagogicznej kampanii . Dziękuję Lechu za słowo :)

zgłoś |

Wieśniak M,  

Lechu. Cieszę się że nie czujesz się urażony dość niespodziewanym ożywieniem rozmowy pod tekstem, który, mimo że to proza, odebrałem jako dość osobisty zapis. Postaram się odnieść bardziej do tekstu niż do obecnej sytuacji. Mimo że dość precyzyjnie wskazujesz podobieństwa między losem polskich emigrantów, a obecnym żywiołem z Afryki. Ta analogia wciąż umyka w powyższych rozmowach. A sądzę że przesłanie jest dość jasne i wyraziste. Zobaczmy w tłumie człowieka. Nie szufladkujmy go na podstawie naszych wyobrażeń, powszechnie obowiązujących opinii. Nie oceniajmy pochopnie. Analogia jest tu ważna, bo i wtedy tłum sprawiał wrażenie niekończącego się zalewu wszelkiej maści cwaniaczków. Widok awanturujących się pod bramą młodych roszczeniowych ludzi wydaje się jednaki i z dużą dozą prawdopodobieństwa taki jest. W takiej masie ludzi działają takie same mechanizmy. To widok nieestetyczny. Wywołuje obronne reakcje w obserwatorze wygodnie zaścielającego fotel przed telewizorem. Obserwator staje się podatny na skrajnie negatywne opinie które się pojawiają i co może dziwić często wypowiadane z ust tych którym się udało kiedyś. Pod tymi samymi bramami. Punkt widzenia jak widać zależy od punktu siedzenia. W swoim tekście nie podajesz rozwiązania tej sytuacji. I to zaleta eseju. Pokazujesz fragment sytuacji jakby 'od środka'. Daje to czytelnikowi możliwość swobodnej oceny. Na końcu odnosisz się do tej sytuacji z pełnoprawnym osądem. Bo tak właśnie jest że zaczyna obowiązywać "filozofia Kalego".- Jeśli kali ukraść krowę to dobrze, jeśli ukraść krowę Kalemu- to źle.

zgłoś |

Wieśniak M,  

Damianie. Przyznam że nie znam powodów, dla których mieszkasz za granicą. Nie znam też powodów Lecha i Ewy. Nawet Bazyliszka. To wasze prywatne wybory i nawet nie śmie o nie pytać. Ale ja nie o tym. Francuz i Niemiec ocenia relacje Polsko- rosyjskie z boku. Nie jest w stanie odnaleźć właściwego kontekstu. Ocenia na podstawie logicznej, wydaje oceny w oparciu o przewidywalne aspekty własnej polityki zasadzonej w demokracji. Taki odbiór z naszego podwórka to kunktatorstwo i interesowność. Mamy jako Polacy prawo do takiej oceny, gdyż historia uczy.... Gdyby Francuz był Polakiem, wiedziałby że nie istnieje demokracja w Rosji. Bez aprobaty z Kremla nikt tam nie wypowiada komentarzy w przestrzeni publicznej. To co dla niego ( Francuza) jest czystą retoryką populisty dla nas jest elementem strategii i propagandy rosyjskiej. Propagandy na tyle skutecznej że Zachód nawet nie pisnął kiedy Putin rozwalał niepodległość Czeczeni.( tu aluzja choć nie wiem czy czytelna). Odległość geograficzna zapewne działa w drugą stronę, i Polakom trudno wejść w niuanse imigracyjne na Zachodzie :))

zgłoś |

Damian Paradoks,  

:) Wieśniak, jest tak jak mówisz.jedynie opinia że Francuz uważa Rosję za kraj demokratyczny jest błędna. Nie spotkałem się jeszcze z taką wypowiedzią. A demokracja tak w ogóle funkcjonuje w miarę dopóki nie interweniuje policja lub wojsko ;)

zgłoś |

Wieśniak M,  

ha!. O pewnej mierze rozumienia ludzi zachodu dla postsowieckiej rzeczywistości niech świadczy pewno zdarzenie. Pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku przyjechał do Polski wspólnik mojego kolegi z WB.Rozkręcali wtedy interes. Nie potrafił zrozumieć dlaczego mój kolega kupił używany kilkuletni samochód drożej niż wynosiła cena nowego auta z fabryki.:))

zgłoś |

Wieśniak M,  

A i znam jednego Francuza który nazwał Rosję ' Wielką Demokracją" - to Gerard Depardieu ;))

zgłoś |

Damian Paradoks,  

cóż, on aktor. tak jak i politycy :) A poza tym Depardieu ma strasznie wielką rodzinę na utrzymaniu i on jeden pracuje. A już zaczynają się potyczki odnośnie spadku który nieuchronnie spadnie :)

zgłoś |

Eva T.,  

chyba przeczytalam wszystko :) Dziekuje Wieśiu za rzeczowe wypowiedzi i przelanie wiekszosci argumentow/faktow czy tez moich mysli na ten wirtualny papier :) Jestem nadal zdziwiona, ze tak bardzo czepiaja sie ludzie tych mlodych "byczkow". Samo to, ze nadaja im nazwe zwierzecia, odrzuca mnie od takich osob. A dlaczego jest tyle mlodych mezczyzn w tym marszu do Europy? Przeciez zdrowy, mlody mezczyzna ma wieksza szanse przezyc taka niebezpieczna podroz. Czy ktos z nas wyslalby corke, zone, siostre, matke, babcie? W 1981 r. zapoznalam wiele osob, ktore uciekly z Polski. Hmmm, gdy tak teraz pomysle, to byly wsrod tych ludzi tylko 2 mlode dziewczyny...Obojetnie z jakiego powodu przybywaja imigranci, dla mnie osobiscie jest wazne, aby traktowac ich po ludzku. Tak jak kazdy z nas chce byc traktowany. Z szacunkiem, respektem, nie ponizajac, innego czlowieka. Nie jestem uprawniona do nadawania statusu ludziom uciekajacym, stawiajacym wniosek o azyl. Od tego sa odpowiednie urzedy. Kazdy czlowiek ma prawo taki wniosek zlozyc. Przeraza mnie mowa nienawisci, narodowcy...i mam nadzieje, ze rozsadnych ludzi jest wiecej i zaczna reagowac. Putina i nazis uwazam osobiscie za zagrozenie.

zgłoś |

Eva T.,  

Wiesiu, mnie mozesz zapytac o powod mojego zamieszkania w Germany :)

zgłoś |

Wieśniak M,  

zgaduję że to miłość:))))

zgłoś |

Eva T.,  

hehe, mozna to i tak nazwac :) milosc do rodzicow i rodzenstwa :) na inne milosci bylam troche za mloda :) nie mialam tez innego wyboru. Moja rodzina jest pochodzenia niemieckiego. Ostatnio na Facebook czytalam m.in. takie komentarze jak: "no szkopy. szkopy zapraszaja muslimow, ale czego innego mozna sie po nich spodziewac. odwrocili sie przeciez tez od kosciola katolickiego...protestanci, zdrajcy..." tja, jestem tez protestanka... :)

zgłoś |

Wieśniak M,  

Po wojnie losy wielu Polaków pochodzenia niemieckiego, ale i Mazurów, Ślązaków, Kaszubów, Łemków,Żydów wygnały z nowej ludowej rzeczywistości. Władza jakby dokonała standaryzacji ludności poprzez jednolitą edukację i cepeliowską kulturę. Regiony zatracały swoją różnorodność i niepowtarzalność językową i kulturową. W dzieciństwie sobie z niej nie zdawałem sprawy. Dopiero w czasie służby wojskowej w opolskim dotarło do mnie że jest tu mnóstwo obywateli polskich - Niemców. Trudno nawet nazwać ich Polakami niemieckiego pochodzenia, bo demonstracyjnie nie szukali kontaktu z resztą. W wiejskich sklepach sprzedawcy mówili po niemiecku i no...nie byli przyjaźnie nastawieni.W każdym bądź razie dla mnie to był szok. Myślałem że w Polsce mieszkają Polacy:))). Mam w rodzinie zaprzyjaźnionego "wujka" z podobnym życiorysem do Twojego. Z tym że wyjechał jeszcze w latach pięćdziesiątych i jest katolikiem a właściwie chyba ateistą. Nigdy nam nie przeszkadzało to pochodzenie i utrzymujemy kontakty do dnia dzisiejszego. A sam wujek mówi piękną choć nieco archaiczna polszczyzną bez akcentu. W historii Polski obywatele z niemieckim pochodzeniem zapisali się jako lojalni wobec nowej ojczyzny rodacy. Już jako przykład podam choćby admirała Józefa Unruga który po klęsce wrześniowej nie skorzystał z volkslisty a w niewoli, choć po niemiecku mówił lepiej niż po polsku, porozumiewał się z władzami obozu poprzez tłumacza:). Pozdrawiam Cię Evo i dziękuję że o nas (Polakach) pamiętasz:)))

zgłoś |

Eva T.,  

Ja pochodze z Mazur :) Ludzie przyjazni i czasami tylko ci starsi miedzy soba po niemiecku rozmawiali, np. babcie lub moja prababcia ze swoimi znajomymi. Sluzba wojskowa - ha, pozostal na Mazurach jeden taki z kieleckiego, bo bardzo mu sie moja ciocia spodobala :) I my wszyscy go tez kochamy :) Pozdrawiam Wieśiu :)

zgłoś |

Wieśniak M,  

Mazury:)). To moja druga mała ojczyzna. Niepowtarzalny klimat, życie w zwolnionym tempie. Mam tu działkę i spędzam każdą wolną chwilę. Pamiątki po dawnych mieszkańcach powoli zarasta mech niestety. Ludność tutejsza to głównie ludność napływowa z Kresów. Coraz częściej wybierają ją też do życia "uchodźcy" z miast. To daję szansę na odgrzebywanie przeszłości. Nie wiem Evo czy oglądałaś ten film. Jeżeli nie to polecam. Choć uprzedzam że to przygnębiający obraz : Róża - online (2011) Cały Film PL - HD - video w cda.pl

zgłoś |

Eva T.,  

Róża - nie znam. Jutro wyprobuje czy u mnie dostepny :) Bardzo Ci dziekuje i pozdrawiam serdecznie :)

zgłoś |




Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt

Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.


kontakt z redakcją






Zgłoś nadużycie

W pierwszej kolejności proszę rozważyć możliwość zablokowania konkretnego użytkownika za pomocą ikony ,
szczególnie w przypadku subiektywnej oceny sytuacji. Blokada dotyczyć będzie jedynie komentarzy pod własnymi pracami.
Globalne zgłoszenie uwzględniane będzie jedynie w przypadku oczywistego naruszenia regulaminu lub prawa,
o czym będzie decydowała administracja, bez konieczności informowania o swojej decyzji.

Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. zarejestruj się

Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności   
ROZUMIEM
1