Wiesz, w tej pieprzonej codzienności szukam jakiegoś punktu zaczepienia by iść prostą drogą. Schemat dnia, natłok spraw to tylko chwilowy zagłuszacz by wyzbyć się Ciebie sumienie. Zapijam Cię kolejną filiżanką czarnej kawy, podtruwam papierosem byś pod satynową koszulą straciło świadomość. Udaje mi się w końcu gdzieś Ciebie zgubić, przechytrzyć gdy zaglądasz we mnie przez stal w oku. Ukrywam pod wachlarzem rzęs i kroczę na prócz... a Ty szeptasz "już mniej Cię w sobie, policz żebra"
cześć Kruszku hahaha :***
zgłoś
jestem tak zła, tak wk... że jak się wypiszę to B będzie miał rozgrzeszone u mnie, na razie mnie nosi ;)
zgłoś
ciesze się :)* a ja jak "zwymiotuje" co mnie boli to będę pląsała po łączkach i pisała o stokrotkach
zgłoś
haha też nad tym ubolewam ;);p
zgłoś
Elka ma skłonności, rozbiera Cię temperaturą ;p
zgłoś
mnie w ramach wyciszenia stary zabrał do lasu na grzyby ;) myślał, że mnie zgubi i spierdzieli no,ale wróciłam też :D
zgłoś
hahahaha :* jak ja to w Tobie lubię :))
zgłoś
podgrzybki same, takie malucie tylko do marynaty a przepis Ci wrzuce wieczorem na spokojnie :)
zgłoś