27 października 2013

grafika

monikakopinskaart
monikakopinskaart

AM JOPEK

AM JOPEK

AM JOPEK-A4,węgiel,grafit,pastel black&white,ołówek automatyczny w hołdzie wspaniałemu talentowi pani Anny Marii,której głos zawsze ogrzewa moje serce,której za to serdecznie dziękuję:)

hossa
30 października 2013 o 12:53

wprawdzie nadal nie wiem czy jest sens w kopiowaniu fotografii, ale świetnie ją narysowałaś, naprawdę:)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:04

heh, hoss. mnie się wydaje, że sens w kopiowaniu fotografii może spokojnie być. tyle że jako zjawisko o różnym natężeniu siły i o różnych kierunkach sensu ;) słabeuszem np., (dla mnie) staje się taki sens, jeżeli przez kilkadziesiąt lat będzie ktoś jednakowo, bez zmiany w stylistyce, w kresce (więc i bez zmiany w rękach, w dłoniach, w synapsach, nerwach, które nimi kierują) przerysowywał kształty

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:04

jeśli natomiast to jedynie część drogi, a później coś się zmienia, to czemu nie :)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:08

a kierunek sensu? np. ktoś może jednak kopiować kształty identycznie latami. ale on oczekuje jedynie, że w ten sposób zarobi na chleb. dla siebie i / lub innych. i wtedy przecież ten sens jest rzeczywisty. może wprawdzie słabnąć ze względu na zmiany na rynku, mody w targetach itd., ale wówczas jednak chyba traci siły nie aż tak błyskawicznie, jak wtedy, gdy staje się przejściem / częścią drogi lub jej całością

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:16

kopiowanie jako sposób na zarabianie chleba dla siebie i innych, ćwiczenie warsztatu itede, to ja rozumiem iss;) nawet bardzo podoba mi się taki sposób na zarabianie, natomiast pomyślałam sobie, ile traci się z zabawy, kiedy tylko koncentruje się artysta malarz na kopiowaniu tego co już jest.

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:18

yhm, yhm. rozumiem

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:19

(chociaż można przy tym pytać o różne rzeczy, np., choćby: co i jak można stracić z tego, czego się nie ma i nie miało?)

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:22

to znaczy?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:23

:) to znaczy, na przykład, w sytuacji, o jakiej rozmawiamy, w konkretyzacji - indywidualizacji: co i jak można stracić z takiej zabawy, której przy rysowaniu nie było i nie ma

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:24

bo nie wiem chyba do końca o czym mówisz :o talencie, o wyobraźni, jeszcze o czymś innym?

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:27

hm..ja mogę mówić tylko za siebie, mnie bawi i kopiowanie i wymyślanie;d

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:28

ale gdyby mi ktoś powiedział: od dzisiaj zarabiasz na życie tylko kopiując portrety, i tak już będzie do śmierci, to chyba bym umarła natychmiast ze strachu;d

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:29

:) mówię o tym, że wydaje mi się, że te odmiany zabawy z rysowania, o jakich Ty, zdaje się, mówisz, hoss, mogą być prawdopodobnie dość odległe od tych rodzajów zabawy, jakie ma kopiujący w nieskończoność fotografie. rzecz jasna, mogę się mylić

zgłoś

Wieśniak M
30 października 2013 o 13:31

Ciekawa rozmowa. Hosso mam takie same wątpliwości. Oczywiście podziwiam zdolność. Ale nie widzę trochę sensu. Skoro jest fotografia, całkiem niezła, po co ją kopiować?. Mam jakąś blokadę. Lecz gdyby dodać pewnych przerysowań w stronę karykatury, albo nadać portretowi nowe emocje to jestem na tak.

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:37

Wiesz Wieś, ale ze mną to jest chyba jeszcze inaczej, bo ja naprawdę w życiu nie rysowałam i kiedyś zastanawiałam się już nad tym, że mimo, iż uważam siebie za osobę bez talentu do rysowania, bez kokieterii to mówię, to czasem udało mi się narysować coś fajnego, albo fajnego mniej więcej;d, i dlatego zastanawiam się między innymi jak to jest tak naprawdę z tym talentem. Bo może jest tak, że ludzie rodzą się z talentami, tylko one gdzieś po drodze giną? albo jest jeszcze inaczej? Ciekawe.

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:41

:) w coachingu mówi się, że jesteśmy w stanie wytrwać konsekwentnie, do końca, jedynie przy tych wyborach, które rzeczywiście są nasze. osobiste. niewymuszone.

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:42

i gdybym ja tak potrafiła narysować A.M. Jopek, to chyba zaczęłabym się do siebie modlić , że taka zdolna jestem;D

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:42

stąd np. choćby, sytuacje, w których ktoś jest "głęboko przekonany", że sam chciał zostać ekspertem od marketingu i zarządzania, a później albo żuje te studia w nieskończoność i to bez dyplomu ostatecznie, albo nawet jak robi dyplom, to zatrudnia się z nim na stanowisku żeglarza itp. itd.

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:45

lub, np., choćby, w prywatnych układach: dzieciak, któremu się rozkaże, żeby zrobił porządek, porzuci to zadanie przy lada świtającej okazji o wiele prawdopodobniej niż ten, który uznał sam, że uporządkowanie własnego kramiku jest mu potrzebne

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:48

ano ano , wszystko się zgadza iss, ale istnieją również okoliczności przyrody, które czasem mają znaczący wpływ na to, że ktoś z dyplomem marketingowca zostaje żeglarzem.

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:49

między innymi dlatego tak często prędzej czy później okazuje się, że jest / było o dupę potłuc robienie czegoś "dla kogoś", ale w takim sensie, w jakim np. dziecko będzie wprawdzie "chciało" spełnić jakąś wolę rodziców i z rozpaczy spróbuje ją uznać za własną, ale to sprawi, że przestanie pytać siebie: a czego ja sam (a) chcę? naturalnie wygłusza się wtedy takie samopoznanie

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:49

ale z drugiej strony to i tak się odbija

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:50

"ale istnieją również okoliczności przyrody, które czasem mają znaczący wpływ na to, że ktoś z dyplomem marketingowca zostaje żeglarzem" :)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:50

teraz ja zapytam jak Ty wcześniej: to znaczy?

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:51

zawsze wiedziałaś iss, to znaczy od dziecka, co chcesz robić w życiu?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:51

mogłabyś skonkretyzować, o jakich bliżej "okolicznościach przyrody" myślałaś, hoss :)?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:53

"zawsze wiedziałaś iss, to znaczy od dziecka, co chcesz robić w życiu?" :) nie. ale tak sobie myślę, że ta niewiedza raczej od początku była zgodna z moją naturą :d nawet wtedy, gdy sobie jeszcze nie umiałabym świadomie powiedzieć, czym być może jest czy może być

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:54

już mówię, znam przypadek człowieka, który od dziecka kochał mechanikę samochodową, skończył w tym kierunku szkołę (studium) ale tak mu się życie potoczyło, że rozpoczął pracę w administracji, więc postanowił skończyć studia w tym kierunku. Teraz uważa , że na świecie są dwa cenne zawody : prawnik albo lekarz.

zgłoś

issa
30 października 2013 o 13:55

dla mnie chyba nie istnieje realnie żadne "zawsze". i chyba nie istniało. chociaż trudno byłoby dziecku powiedzieć: zdaje się, że urodziłom się do "stawać się", zamiast "być" :)

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 13:57

ano:) wciąż zapominam, że "zawsze" , "nigdy" , itp to są słówka wytrychy;d czyli inaczej słówka wkurzające;d

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:01

yhm. mechanik / prawnik / lekarz. jednak, w jaki sposób ta historia przeczy prawdopodobieństwu, że o naszym losie, o naszych drogach, prawdopodobnie jednak zdecydują te wybory rzeczywiście zgodne z wewnętrznymi głosami "ja chcę, na pewno ja"? (nie - tak naprawdę to chcą: tatuś, mamusia, ciotunia, szef, nauczyciel, grupa rówieśnicza itp, itd. - którzy wiedzą lepiej)? hoss?

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:08

iss:) przeca ja wiem, co chcesz mi powiedzieć, ja myślę wydaje mi się, że dokładnie tak samo. Trzeba chcieć. Inaczej chodzą po świecie nieszczęśliwe zombi. Natomiast rozważam własny przypadek przy okazji tej rozmowy, bo ja chciałam być pisarką, dziennikarką, weterynarzem, zawodowym dżokejem, prawnikiem, psychologiem, i podróżnikiem. Co na takie przypadki mówi coatching?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:12

:d coaching na takie przypadki mówi to, co i na inne przypadki

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:14

to znaczy mówi, że Każdy, kto próbowałby odpowiedzieć hossie na jej pytanie w rodzaju: "co wynika bo ja chciałam być pisarką, dziennikarką, weterynarzem, zawodowym dżokejem, prawnikiem, psychologiem, i podróżnikiem"?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:15

wyglądałby na kogoś, kto wie / chce wiedzieć / może wiedzieć o hossie więcej niż hossa wie sama o sobie

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:16

w coachingu opisana opcja jest uważana za nieprawdopodobną :d

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:16

;d

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:18

i jako taka uważana za (powiedzmy / wyobraźmy sobie) niekoniecznie przydatną w działaniu

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:18

no widzisz iss:) o losie, a tu jeszcze okazuje się, że rysowanie to też jest frajda:) i masz Ci los:)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:18

;d i hej, hoss :)

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:19

hej iss:) jedno życie to stanowczo za mało

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:21

hahahah. hoss, hoss :)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:22

jedno życie to za mało do czego?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:22

;)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:22

lub za mało na co?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:23

lub za mało po co?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:23

lub jeszcze może inaczej ;)? kic

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:25

żeby je poznać, doświadczyć :) najeść się nim do syta:)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:26

znam, zdaje się, to, o czym mówisz ;d

zgłoś

hossa
30 października 2013 o 14:29

no i przechlapane;d jeżu, znikam już;d dobrego dnia Wam:)

zgłoś

issa
30 października 2013 o 14:59

ano :d i może nawet przepimpane też. bywa, że nie jest ;) i Tobie, i Tobie dobrego, hoss :)

zgłoś

monikakopinskaart
30 października 2013 o 18:39

dziekuję wszystkim,że poświęcili swój czas na konwersację odnośnie mojego,,talentu'' pozdrawiam

zgłoś

issa
30 października 2013 o 18:43

hm, czemu talent znalazł się w cudzysłowie, monika :)?

zgłoś

issa
30 października 2013 o 18:43

pozdrawiam i ja

zgłoś

issa
30 października 2013 o 19:01

i ostatnie chyba ;d p.s. do "poświęcili swój czas". przepraszam, nie wiem, jak pozostali, jednak ja tu rozmawiałam bez żadnych poświęceń. to znaczy, Twoja praca, monika, sprawiła, że właśnie inaczej: mogłam się cieszyć rozmową, która była zdecydowanie o czymś innym niż coś błahego, była o sprawach ważnych (wg mnie, i innych oprócz mnie). i mogłam być tu z poczuciem, że do tego nie trzeba się wcale jakoś szczególnie poświęcać. i wszystko to dzięki gościnności Twojej grafiki :) zatem, i ja dziękuję, monika

zgłoś

monikakopinskaart
30 października 2013 o 19:13

jest mi niezmiernie miło ,ze moje prace zatrzymały Was tutaj:) ciekawe rozmowy,bardzo interesujące:)

zgłoś

hossa
31 października 2013 o 07:45

:)

zgłoś

issa
31 października 2013 o 15:14

:)

zgłoś

Jaro
31 października 2013 o 07:39

Monika :) jak zwykle kawał dobrej roboty :) a Ją, czyli tytułową, lubię czasem posłuchać:)

zgłoś

monikakopinskaart
31 października 2013 o 17:54

dziekuję Jaro,pozdrawiam:) ja ją też lubię ,bardzo:)

zgłoś

Bazyliszek
31 października 2013 o 20:18

super:))))

zgłoś

LadyC
1 maja 2014 o 18:24

jakaś taka zafrasowana ...

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się