Pimpirymcia Pudernica

Pimpirymcia Pudernica 
 
 W  świńskim siodle i racicach
 bez laptopa, kart tarota
 egotyczna  jak kocica
 żyła  mrówka pudernica.
 Drobne ciało aż drętwiało,
 kiedy kredką firmy”Pokaż”,
 malowała szwy w galotach
  i pazury dwa ostrzyła,
 bo zdrapania knura żyła.
 Kiedyś zaszli do księgarni,
 bo im Lola złotousta 
 poleciła księgi ustaw.
 Chcieli lepiej się ustawić, 
 rysem wiedzy myśl naprawić.
 Ona powiedziała - co tam,
 schodząc z siodła  w papilotach.
 Czytać dobrze nie umiała,
 więc z wysiłku tak zsiniała,
 że jej knur z Racic Przednich,
 co już w kącie  śledził Greya,
 rzucił się  jak hiena tłusta
 na metodę usta usta.
 Mrówką jeno biedną była,
 więc  się w ślinie podtopiła,
 a papilot  został.
 I tak topiąc się bez krzyku,
wnet trafiła do przełyku.
Potem do żołądka knura,
tam cholesterolu góra,
porośnięta kanapkami,
dżemem, tłuszczem, kasztanami.
W dole rwąca nurtem rzeka,
Fisher King już na coś czekał.
Zsumowanie wszystkich sumów,
z wąsem Dali, wsparciem tłumu.
I narcyza miał też w klapie,
w nosie fochy, szpadel w łapie.
Znał się ciut na polityce,
trendach w modzie i muzyce.
Miał też barwną osobowość,
świtę wokół, rybek talerz,
lecz to pozór był niestety,
bo samotnie żył jak palec.
Wcielał się więc w różne cuda,
by precz wreszcie poszła nuda.
W poniedziałki nosił spodnie,
wtorki były dniem spódnicy,
środy świętem służącego,
czwartki Joanny Dziewicy.
W piątki wszystko się mieszało,
a w weekendy to już gęby nie poznawał
nawet w lustrze.
To ci bagno – mówił życiu
i zabierał się za granie
na swym jakże wysłużonym,
rachitycznym fortepianie.
Wtedy właśnie Pimpirymcia
pojawiła się w przełyku,
przerażeniem zamulona,
z pudrem już na obojczyku.
I galoty się porwały,
szwy seksowne zamazały.
Obraz zrodzony z rozpaczy,
wszak nie mogło być inaczej.
Przerwał więc swe rzępolenie,
łypnął okiem, skręcił wąsa.
- O! Przekąska w świńskiej ślinie
zaplątana,  jakby w dąsach.
Niezbyt słodka, lekko zimna,
taka jaką być powinna.
I już miał ją wziąć do pyska,
ale przyszło mu do głowy,
że to nie jest feministka,
bo strój nawet nie sportowy.
Może przyda się na służbę?
Ugotuje pieprzną strawę,
a wieczorem to na pewno
 zafunduje mi zabawę.
 Wmówię jej garść miałkich zdań
 i już ją w kieszeni mam.
 Mrówczy mózg na szali źrenic
 zważył knując łowczy plan.
 Najpierw zagra króla Ubu,
 zafunduje wielki bal, 
 że  tańcować lata będzie 
 nim zaskoczy, że on drań.
 - Och ty moja cudna pani!-
 rzekł więc do niej po królewsku.
 -Zostań rychło moją żoną,
 bo bez ciebie w łóżku kiepsko.
 Czuję żeś ty ta jedyna, 
 już na wieki, cóż tam grób. 
Przyszłaś, gdy przestałem śnić, 
 że się kiedyś  zdarzy cud.
 A ty wprost z innego świata 
 w tych galotach, ślinotokach
 pojawiłaś się tak nagle
 jakby zesłał cię sam Bóg.
 Nie mów więc, że jest inaczej.
 Nie twórz zdań i nie plącz znaczeń,
 bo zaprzeczyć przeznaczeniu, 
 to pogrążyć się w cierpieniu. 
 Droga wprost do jądra złości
 by zdziwaczeć w samotności.
 Pimpirymcia mrówka mała,
 oświadczyny mu przerwała.
 - Słowem się napinasz, starasz,
 magik z ciebie czy kawalarz?
 Łatwo pleciesz takie rzeczy,
 z których trudno się wyleczyć.
 I pod nosem rzekła – frajer,
 albo jakaś sprytna świnia,
 na cymbała nie wygląda,
 gdy tak bacznie się przygląda.
 Zresztą co to za figura
 może mieszkać w brzuchu knura?
 Bawidamek? Gnój? Czy Fryc?
 Z tego będzie wielkie nic.
 Jednak sobie ciut pohulam
 nim zamieni się znów w gbura.
 - Rybi królu! –powiedziała.
 - Mądra jestem choć tak mała,
  ale trudno mi się oprzeć
 nie potrzeba tanich pochlebstw.
 Świat do stóp mi już rzucano,
 gdy budziłam się co rano.
 Tłum adoratorów czyhał, 
 z nimi jadła pełna micha
 i szampanów przednich skrzynie
 zaś brylantów sznury całe…
 Wiodłam życie doskonałe.
 Choć to blaga była wielka 
 Fisher King począł zerkać.
 Wciągnął bebech, przetarł oczy,
 skoro cud się napatoczył!
 Choć zdawała się wciąż wątła
 obraz zaczął mu się  plątać.
 - Nóżka szczupła, buźka w pąsach,
 wcześniej była jakby w dąsach,
 no i szelma wygadana,
 bystra  woda z niej źródlana.
 To nie może wszak być pic,
 mrówka to księżniczka z lic.
 I te dłonie z alabastru.
 I ta kibic nazbyt wąska.
 Męskość już po gaciach pląsa,
 rybia czacha się aż dymi
 w tłustym brzuchu wielkiej świni.
 Na to mrówka  - że ambaras!
 Dwoje musi być, by zaraz,
 a tu ona niegotowa,
 ją dziś nazbyt boli głowa,
 więc jej Goździkowej trzeba,
 potem z dwa bochenki chleba,
 bo po bólu czuje głód 
 aż przeszywa trupi chłód. 
 Chciałaby więc też kołderkę
 i baranią kamizelkę,
 świerszczyk polny by się przydał
  żeby do snu zagrał z nut
 i koniecznie musi znaleźć 
 zagubiony prawy but. 
 Zresztą ona łatwa nie jest.
 Tu potrzebny męski trud 
 jeśli chce z nią być na wieki
 i poślubić taki cud.  
 Sum się rychło aż zasumił
 - cóż to babsko tak mamrocze,
 żądań  w sercu ma zbyt wiele
 tylko wiać helikopterem.
 - Panną jestem  ciut nieśmiałą 
 biedną, głodną, obolałą.
 Nie zostawiaj mnie w potrzebie? 
 Razem będzie nam jak w niebie.
 Więc się Fisher King nastroszył 
 miałby może nad czym gdybać.
 gdyby mrówką była ryba.
 Kupił jednak, co też chciała,
 skoro taka biedna, mała.
 Potem  lekko się przytulił,
  żeby poczuć gibkość ciała
 gdy zapragnął się zanurzyć,
 ona  wnet zlodowaciała.
 - Hola, hola! Panie drogi! -
 teraz zjadłabym pierogi.
 Zobacz! Moje smętne nogi
 potrzebują i red bulla
 żeby się rozpłynąć w chmurach.
 Więc się udał po towary.
 Potem chciała trzy migdały,
 pięć rodzynek w twardym cieście,
 nadziewane koprem leszcze.
 Cztery grzyby w złotym sosie,
 tak by zagrać mu na nosie.
 A on latał  i spoglądał,
 coraz bardziej jej pożądał. 
 Po tygodniu coś zakłuło 
 gwóźdź w przełyku albo rak,
 że zwyczajnie na pysk padł. 
 Tylko jęknął biedaczysko
 - mrówka stała się modliszką
 choć się nigdy nie zadałem
 z rachityczno wątlym ciałem.
 
 Z bajki morał płynie taki
 przez miraże i pozory
 zęsto można wypruć flaki
gdy się Amor nie certoli

mua
16 listopada 2013 o 14:03

wilk i kapturek , tlko gdzie była bacia ? ... bardzo osobiste - tak czuję , wiec wstrzymam się z analitycznymi dywgacjami .... przytulam głaszczę słowem - myślą ;)))

zgłoś

Z całego serca dziękuję za współczucie dla mrówki.

zgłoś

mua
16 listopada 2013 o 14:15

;)) czasem "mrówka " większa od wilka ...

zgłoś

knur to świnia, a nie wilk:)

zgłoś

mua
16 listopada 2013 o 14:21

wiem: a Grey - to wollf = wilk , czy Jennifer, czy cóś innego ?? ...zresztą wiesz ...mozna powiedzieć również - nosił "knur" razy kilka .... a ponieśli i wilka ;))

zgłoś

mua
16 listopada 2013 o 14:29

Ps bo ten od marsa i wenus to Gray ;))

zgłoś

z 50 twarzami:)

zgłoś

mua
19 listopada 2013 o 15:42

hm.. co mocą swoją światłem silniejszym od słońca / lśnią, jak iskry Mandali dając żar... bez końca ?? ;)))

zgłoś

alt art
16 listopada 2013 o 14:05

kto by się nie rzucił..

zgłoś

Na Pudernicę ...w dodatku mrówkę, co czytać ledwo umie:) Pewnikiem nie każdy:)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 14:57

mam się kogoś w mrówce dopatrzyć? :)

zgłoś

pewnikiem siebie:)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 15:11

raz jeszcze przeczytam ;)

zgłoś

xyz
16 listopada 2013 o 15:11

faajne tiruriru Ci wyszło ;p bomba

zgłoś

e tak...dla żartu:) bo cosik ostatnio smęcę za dużo, choć tu też jakaś makabreska wyszła:)

zgłoś

jeśli tylko
19 listopada 2013 o 00:54

trzeba się bawić :)

zgłoś

Pewno Jeślinko jeno, że czarny humor wyszedł,

zgłoś

jeśli tylko
19 listopada 2013 o 15:44

ale za to jak namiętnie ;))

zgłoś

xyz
16 listopada 2013 o 15:16

ale to ma swój odpychający urok ;)) to tak jak moja córka zadała mi kiedyś pytanie: "mamo, o lubisz pić ślinę z robaków " ? mocne jak na 3 latkę wówczas ;)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 15:23

dar postrzegania dzieci znany jest od wieków. Dar wyrażania to coś nowego ;) . I jak z tą śliną? czy dobra? ;)

zgłoś

Fajne, ma dziewczyna wyobraźnię:)

zgłoś

xyz
16 listopada 2013 o 15:20

a ma ;) frywolna duszyczka ;)

zgłoś

ratienka
16 listopada 2013 o 15:25

fajny żarcik Małgosiu, biedna mrówka ;))))

zgłoś

makabryczny Ratienko, a mrówki też mi żal.

zgłoś

ale papilot został:) tylko jeden co prawda, lecz to zawsze cóś:)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 15:50

papilot kojarzy mi się z sąsiadką i jej psem który też miał papiloty ;)

zgłoś

pewnie mu swoje pożyczała i biedak musiał się w nich męczyć.

zgłoś

zakładała ...sory

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 16:25

właściciel, który mi podnajmował pokój, mawiał, że psy nabierają charakteru swego właściciela ;)

zgłoś

dlatego wolę koty:)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 16:29

mam kotkę, i widzę, że to ja się upodabniam do niej :)

zgłoś

brawa dla kotki!

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 16:41

tłumię w sobie słowa i emocje by przemilczeć: siebie w zwierzu widzę albo chcę przynajmniej ;)

zgłoś

żartowałam przeca:)

zgłoś

Damian Paradoks
16 listopada 2013 o 17:00

oboje żartujemy :)

zgłoś

Jerzy Woliński
16 listopada 2013 o 15:42

no i jest humor na cały wieczór:)

zgłoś

Dobrego wieczoru życzę Jurku!

zgłoś

Ananke
16 listopada 2013 o 17:04

he he he no i jak tu się nie śmiać :)

zgłoś

Jaro
17 listopada 2013 o 13:42

tutaj z Brzechwy i Tuwima, na kieliszkach jeszcze ślina :) lecz ogólnie było miło, poznać mrówkę mnie kusiło,tak więc skoro knur nie skoczył , to ja skoczę spojrzeć w oczy, one mają te złożone, czy to mrówka, czy ja tonę, w tym wywodzie oczywistym, tak niedzielny tworzył mistyk:)

zgłoś

Opłakane czasem skutki z zaglądania w oczy mrówki. Można nawet w nich zatonąć, zechcieć by została żoną. Potem upaść bardzo nisko, mrówka często jest modliszką:)

zgłoś

Jaro
17 listopada 2013 o 21:38

to dwoistość jest natury, stąd się biorą zimne knury.:)

zgłoś

Ziemne knury są dwoiste? Ach to przecież oczywiste:)

zgłoś

Jaro
20 listopada 2013 o 08:59

nie wiedziałem, że odpowiesz spod przymkniętych lekko powiek:) nie wiedziałem też, że wrócisz, by świniaczka słowem tuczyć :) do snu złożyć kołysanką, by kaprawe ślepka zamknął:)Miłego dnia:)

zgłoś

Ach ty mój świniaczku Drogi, zawitałeś w mrówki progi. Kołysanki się domagasz? Rankiem lekka to przesada. Chyba, że wróciłeś z tańców, nocnych harców i kuksańców? Samogonem zaprawiony, z Kolą równie podchmielonym? Mrówka teraz musi znikać, leć do pszczółki która bzyka:)

zgłoś

Jaro
20 listopada 2013 o 17:39

przeżywamy w życiu prozę, źle jest bzykać się na mrozie:) tak więc siedząc w te wieczory, popijamy duszkiem sporym:)

zgłoś

Pszczółka bzyka, a nie się bzyka... co też chodzi ci po ustach, no tak... w głowie już rozpusta:)

zgłoś

Jaro
20 listopada 2013 o 18:01

nie no mówię, że nic z tego :) Oglądamy "Atlas chmur", tam czas krótko mówiąc przegiął, różne losy dziwnie splótł :)

zgłoś

Atlas z chmur dla emerytów!, Ale gdy samogon w brzuchu to i chmury jakieś inne, ciepłe, miłe i rodzinne. Kola może nie marudzi, bo smykałka do wszystkiego... może liczyć też barany, strugać skrzypce, fortepiany. Może się po kuchni plątać, w garach mieszać, dooglądać. Lecz pewnikiem się mu znudzi i chciał będzie znów do ludzi:)

zgłoś

Jaro
20 listopada 2013 o 18:42

Emeryta nikt nie pyta, czy ma atlas, czy kobita już odeszła w siną dal:)czy też może dziwny żal, przenika go na wskroś, bo był kiedyś fajny gość, może wiele podróżował, teraz tylko cedzi słowa; ciepłe kapcie ciągły post. A smykałka jest już moja, tylko nie wiem co z nią począć, bo używam tylko kiedy księżyc świeci w ciemność z mocą. Wilcze rodzą się natchnienia, trzeba tylko wciąż uważać, by zapisać i nie zmieniać.:) Kola dziś się nie odzywa, wypił już za dużo piwa:) Taki z nim jest stały kram, więc wieczoru życzę sam -miłego:)

zgłoś

Więc zapytam emeryta, który dalej fajny gość, czemu żal go przenika ciężki taki, że na wskroś? Ma smykałkę i natchnienie, skąd więc to rozgoryczenie?

zgłoś

Bazyliszek
17 listopada 2013 o 20:11

hahahaha :))))))

zgłoś

dracena
17 listopada 2013 o 22:04

uśmiech od ucha do ucha:))

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
18 listopada 2013 o 07:40

też się uśmiecham, aczkolwiek szkoda mróweczki.

zgłoś

mrówek zawsze szkoda, ile te bidule muszą się narobić:)

zgłoś

Jaga
19 listopada 2013 o 00:52

chciał rycerzem zostac ;))

zgłoś

:) i rycerz niechcąco zamienił się w "kanibala".

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 15:50

jeszcze dziś, ach co tam, co tam, chodzą damy w papilotach - zabawne :)))

zgłoś

właśnie... moja kochana fasolko teraz siedzę w papilocie pod snu parasolką:)

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:03

mnie też morzy... jakoś tak błogo i sennie... Małgoś jeszcze trochę pobuszuj :)))

zgłoś

Fasolko, a kto za mnie do sklepu pójdzie, rytuał drzemki odprawi, potem popołudniówkę zaliczy z książeczką do nabożeństwa, różańcem i przy winie mszalnym. Nie mam tak dobrze jak Amoroso z Paradoksem - niestety:)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
19 listopada 2013 o 16:09

...mrówka w papilotach tak mnie ubawiła, że...że chcę więcej...dlatego na obiad robię mirunę w papilotach...zapraszam, Małgoś...:)))

zgłoś

Veroniś, aż mi ślinka do pasa poleciała. Jakem Małgorzata wsiadam na miotłę i lecę:) Tylko czym ja Ci się za tą mirunę odwdzięczę. Bałtycką pizzę mogę przyrządzić na bardzo cienkim cieście z owocami morza, bo te neapolitańskie nie modne w tym sezonie.

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:15

Małgoś, my jesteśmy najzwyczajniej zwyczajne / że się tak skromnie wyrażę, /.Amoroso, Paradoks, nafaszerowali się bajkami i podobno dobrze im z tym..., oni są odrealnieni... :)))

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:16

Veronica, witaski... też podoba mi się o tej mrówie... :))

zgłoś

Veronica chamaedrys L
19 listopada 2013 o 16:18

...no to wyjmuję rybę w papilotach z piekarnika, bo Zuzia czeka na obiad...Was też zapraszam......:)

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:21

:)*

zgłoś

Właśnie odpaliłam miotłę:)

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:36

obciążymy przód i usiądę z tyłu :))

zgłoś

mua
19 listopada 2013 o 16:40

Uwaga ! Uwaga! Nadajemy ostrzeżenie o nisko latajacych czarownicach, z dociązonymi miotłami ! Uwaga na głowy ! ;))

zgłoś

na głowy już za późno.

zgłoś

doremi
19 listopada 2013 o 16:46

lecimy jak rosyjskie samoloty/ odczuwamy turbulencję/ trzeba będzie wzlecieć wyżej/ bo uruchomimy interwencję //

zgłoś

wzniesiemy się nad obłoki, wypijemy tak szampana, do Veroniś w takim tempie nie dolecimy do rana:)Turbulencje, interwencje, miotły kije wciąż za drętwe. Trzeba było wziąć poduszki by wygodnie złożyć nóżki:)

zgłoś

.
20 listopada 2013 o 13:31

a ładnie to tak mrówkę uśmiercić ? szkoda byłby dalszy ciąg przygód :)

zgłoś

Zmartwychwstanie to brazylijski serial albo i włoski, co w serialach i tak na jedno wychodzi:)

zgłoś

doremi
21 listopada 2013 o 00:13

jesoo, to już 21.XI, jak ten czas leci :))

zgłoś

a niedawno był nowy rok w dodatku 13 Fasolko, a 13 według kabalistów, opierających się na księdze Zohar odkodowującej tajemnice oraz uniwersalny system duchowy opisany w Torze jest formą wyrażania miłości , choć Ortodoksyjni powiadają, że studiować kabałę może tylko ten kto pojął wszystkie cztery poziomy rozumienia, poznał Torę pisaną i ustną czyli Talmud. Jestem prawie zielona w tej materii ale liznęłam trochę numerologii, wykresy porobiłam i liczyłam, że rok będzie niezwykły, a tu figa z makiem. Tak złego to dawno nie miałam. Ech! Ale nie chce smęcić. Dobrze, że się kończy. Buziaczki i oby ten następny był lepszy:) dla wszystkich:)

zgłoś

doremi
21 listopada 2013 o 00:38

Małgoś, nie smęcisz, a kokietujesz wiedzą, albo się nie doceniasz :)) Śpij i śnij kolorowo, ja też jeszcze chwilkę i idę do wyrka :))

zgłoś

doremi
21 listopada 2013 o 01:00

Jeżeli to twoje zdjęcie to jesteś piękną młodą Kobietą, do tego bardzo mądrą i inteligentną. Małgoś wyrosłaś już z pieluch i uwierz w siebie, a matki często umęczą, umęczą, ale wybacz Jej - przecież kocha Ciebie mocno... :) Małgoś, spatki...dobrej nocy Tobie i wszystkim co jeszcze na Trumlu :))

zgłoś

Z pieluch niektórzy nigdy nie wyrastają:) Co też ma swoje i dobre strony.

zgłoś

Darek i Mania
21 listopada 2013 o 01:24

nocny uśmiech :))

zgłoś

poranny oduśmiech Darku i Manio, jak się już tymi uśmiechami raczymy:)

zgłoś

doremi
21 listopada 2013 o 10:31

mnie lisek - kotek rozbroił i sennością zaraził :))

zgłoś

doremi
21 listopada 2013 o 10:32

Małgoś, wiem coś na ten temat :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się