|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (37) Proza (4) Dziennik (5) Fotografia (1) Grafika (54) Książki (1)
Pocztówka poetycka (2) Handmade (4) O autorze Znajomi (62) | |
Pimpirymcia Pudernica
W świńskim siodle i racicach
bez laptopa, kart tarota
egotyczna jak kocica
żyła mrówka pudernica.
Drobne ciało aż drętwiało,
kiedy kredką firmy”Pokaż”,
malowała szwy w galotach
i pazury dwa ostrzyła,
bo zdrapania knura żyła.
Kiedyś zaszli do księgarni,
bo im Lola złotousta
poleciła księgi ustaw.
Chcieli lepiej się ustawić,
rysem wiedzy myśl naprawić.
Ona powiedziała - co tam,
schodząc z siodła w papilotach.
Czytać dobrze nie umiała,
więc z wysiłku tak zsiniała,
że jej knur z Racic Przednich,
co już w kącie śledził Greya,
rzucił się jak hiena tłusta
na metodę usta usta.
Mrówką jeno biedną była,
więc się w ślinie podtopiła,
a papilot został.
I tak topiąc się bez krzyku,
wnet trafiła do przełyku.
Potem do żołądka knura,
tam cholesterolu góra,
porośnięta kanapkami,
dżemem, tłuszczem, kasztanami.
W dole rwąca nurtem rzeka,
Fisher King już na coś czekał.
Zsumowanie wszystkich sumów,
z wąsem Dali, wsparciem tłumu.
I narcyza miał też w klapie,
w nosie fochy, szpadel w łapie.
Znał się ciut na polityce,
trendach w modzie i muzyce.
Miał też barwną osobowość,
świtę wokół, rybek talerz,
lecz to pozór był niestety,
bo samotnie żył jak palec.
Wcielał się więc w różne cuda,
by precz wreszcie poszła nuda.
W poniedziałki nosił spodnie,
wtorki były dniem spódnicy,
środy świętem służącego,
czwartki Joanny Dziewicy.
W piątki wszystko się mieszało,
a w weekendy to już gęby nie poznawał
nawet w lustrze.
To ci bagno – mówił życiu
i zabierał się za granie
na swym jakże wysłużonym,
rachitycznym fortepianie.
Wtedy właśnie Pimpirymcia
pojawiła się w przełyku,
przerażeniem zamulona,
z pudrem już na obojczyku.
I galoty się porwały,
szwy seksowne zamazały.
Obraz zrodzony z rozpaczy,
wszak nie mogło być inaczej.
Przerwał więc swe rzępolenie,
łypnął okiem, skręcił wąsa.
- O! Przekąska w świńskiej ślinie
zaplątana, jakby w dąsach.
Niezbyt słodka, lekko zimna,
taka jaką być powinna.
I już miał ją wziąć do pyska,
ale przyszło mu do głowy,
że to nie jest feministka,
bo strój nawet nie sportowy.
Może przyda się na służbę?
Ugotuje pieprzną strawę,
a wieczorem to na pewno
zafunduje mi zabawę.
Wmówię jej garść miałkich zdań
i już ją w kieszeni mam.
Mrówczy mózg na szali źrenic
zważył knując łowczy plan.
Najpierw zagra króla Ubu,
zafunduje wielki bal,
że tańcować lata będzie
nim zaskoczy, że on drań.
- Och ty moja cudna pani!-
rzekł więc do niej po królewsku.
-Zostań rychło moją żoną,
bo bez ciebie w łóżku kiepsko.
Czuję żeś ty ta jedyna,
już na wieki, cóż tam grób.
Przyszłaś, gdy przestałem śnić,
że się kiedyś zdarzy cud.
A ty wprost z innego świata
w tych galotach, ślinotokach
pojawiłaś się tak nagle
jakby zesłał cię sam Bóg.
Nie mów więc, że jest inaczej.
Nie twórz zdań i nie plącz znaczeń,
bo zaprzeczyć przeznaczeniu,
to pogrążyć się w cierpieniu.
Droga wprost do jądra złości
by zdziwaczeć w samotności.
Pimpirymcia mrówka mała,
oświadczyny mu przerwała.
- Słowem się napinasz, starasz,
magik z ciebie czy kawalarz?
Łatwo pleciesz takie rzeczy,
z których trudno się wyleczyć.
I pod nosem rzekła – frajer,
albo jakaś sprytna świnia,
na cymbała nie wygląda,
gdy tak bacznie się przygląda.
Zresztą co to za figura
może mieszkać w brzuchu knura?
Bawidamek? Gnój? Czy Fryc?
Z tego będzie wielkie nic.
Jednak sobie ciut pohulam
nim zamieni się znów w gbura.
- Rybi królu! –powiedziała.
- Mądra jestem choć tak mała,
ale trudno mi się oprzeć
nie potrzeba tanich pochlebstw.
Świat do stóp mi już rzucano,
gdy budziłam się co rano.
Tłum adoratorów czyhał,
z nimi jadła pełna micha
i szampanów przednich skrzynie
zaś brylantów sznury całe…
Wiodłam życie doskonałe.
Choć to blaga była wielka
Fisher King począł zerkać.
Wciągnął bebech, przetarł oczy,
skoro cud się napatoczył!
Choć zdawała się wciąż wątła
obraz zaczął mu się plątać.
- Nóżka szczupła, buźka w pąsach,
wcześniej była jakby w dąsach,
no i szelma wygadana,
bystra woda z niej źródlana.
To nie może wszak być pic,
mrówka to księżniczka z lic.
I te dłonie z alabastru.
I ta kibic nazbyt wąska.
Męskość już po gaciach pląsa,
rybia czacha się aż dymi
w tłustym brzuchu wielkiej świni.
Na to mrówka - że ambaras!
Dwoje musi być, by zaraz,
a tu ona niegotowa,
ją dziś nazbyt boli głowa,
więc jej Goździkowej trzeba,
potem z dwa bochenki chleba,
bo po bólu czuje głód
aż przeszywa trupi chłód.
Chciałaby więc też kołderkę
i baranią kamizelkę,
świerszczyk polny by się przydał
żeby do snu zagrał z nut
i koniecznie musi znaleźć
zagubiony prawy but.
Zresztą ona łatwa nie jest.
Tu potrzebny męski trud
jeśli chce z nią być na wieki
i poślubić taki cud.
Sum się rychło aż zasumił
- cóż to babsko tak mamrocze,
żądań w sercu ma zbyt wiele
tylko wiać helikopterem.
- Panną jestem ciut nieśmiałą
biedną, głodną, obolałą.
Nie zostawiaj mnie w potrzebie?
Razem będzie nam jak w niebie.
Więc się Fisher King nastroszył
miałby może nad czym gdybać.
gdyby mrówką była ryba.
Kupił jednak, co też chciała,
skoro taka biedna, mała.
Potem lekko się przytulił,
żeby poczuć gibkość ciała
gdy zapragnął się zanurzyć,
ona wnet zlodowaciała.
- Hola, hola! Panie drogi! -
teraz zjadłabym pierogi.
Zobacz! Moje smętne nogi
potrzebują i red bulla
żeby się rozpłynąć w chmurach.
Więc się udał po towary.
Potem chciała trzy migdały,
pięć rodzynek w twardym cieście,
nadziewane koprem leszcze.
Cztery grzyby w złotym sosie,
tak by zagrać mu na nosie.
A on latał i spoglądał,
coraz bardziej jej pożądał.
Po tygodniu coś zakłuło
gwóźdź w przełyku albo rak,
że zwyczajnie na pysk padł.
Tylko jęknął biedaczysko
- mrówka stała się modliszką
choć się nigdy nie zadałem
z rachityczno wątlym ciałem.
Z bajki morał płynie taki
przez miraże i pozory
zęsto można wypruć flaki
gdy się Amor nie certoli
wilk i kapturek , tlko gdzie była bacia ? ... bardzo osobiste - tak czuję , wiec wstrzymam się z analitycznymi dywgacjami .... przytulam głaszczę słowem - myślą ;)))
zgłoś
Z całego serca dziękuję za współczucie dla mrówki.
zgłoś
;)) czasem "mrówka " większa od wilka ...
zgłoś
knur to świnia, a nie wilk:)
zgłoś
wiem: a Grey - to wollf = wilk , czy Jennifer, czy cóś innego ?? ...zresztą wiesz ...mozna powiedzieć również - nosił "knur" razy kilka .... a ponieśli i wilka ;))
zgłoś
Ps bo ten od marsa i wenus to Gray ;))
zgłoś
z 50 twarzami:)
zgłoś
hm.. co mocą swoją światłem silniejszym od słońca / lśnią, jak iskry Mandali dając żar... bez końca ?? ;)))
zgłoś
kto by się nie rzucił..
zgłoś
Na Pudernicę ...w dodatku mrówkę, co czytać ledwo umie:) Pewnikiem nie każdy:)
zgłoś
mam się kogoś w mrówce dopatrzyć? :)
zgłoś
pewnikiem siebie:)
zgłoś
raz jeszcze przeczytam ;)
zgłoś
faajne tiruriru Ci wyszło ;p bomba
zgłoś
e tak...dla żartu:) bo cosik ostatnio smęcę za dużo, choć tu też jakaś makabreska wyszła:)
zgłoś
trzeba się bawić :)
zgłoś
Pewno Jeślinko jeno, że czarny humor wyszedł,
zgłoś
ale za to jak namiętnie ;))
zgłoś
ale to ma swój odpychający urok ;)) to tak jak moja córka zadała mi kiedyś pytanie: "mamo, o lubisz pić ślinę z robaków " ? mocne jak na 3 latkę wówczas ;)
zgłoś
dar postrzegania dzieci znany jest od wieków. Dar wyrażania to coś nowego ;) . I jak z tą śliną? czy dobra? ;)
zgłoś
Fajne, ma dziewczyna wyobraźnię:)
zgłoś
a ma ;) frywolna duszyczka ;)
zgłoś
:)
zgłoś
fajny żarcik Małgosiu, biedna mrówka ;))))
zgłoś
makabryczny Ratienko, a mrówki też mi żal.
zgłoś
ale papilot został:) tylko jeden co prawda, lecz to zawsze cóś:)
zgłoś
papilot kojarzy mi się z sąsiadką i jej psem który też miał papiloty ;)
zgłoś
pewnie mu swoje pożyczała i biedak musiał się w nich męczyć.
zgłoś
zakładała ...sory
zgłoś
właściciel, który mi podnajmował pokój, mawiał, że psy nabierają charakteru swego właściciela ;)
zgłoś
dlatego wolę koty:)
zgłoś
mam kotkę, i widzę, że to ja się upodabniam do niej :)
zgłoś
brawa dla kotki!
zgłoś
tłumię w sobie słowa i emocje by przemilczeć: siebie w zwierzu widzę albo chcę przynajmniej ;)
zgłoś
żartowałam przeca:)
zgłoś
oboje żartujemy :)
zgłoś
no i jest humor na cały wieczór:)
zgłoś
Dobrego wieczoru życzę Jurku!
zgłoś
he he he no i jak tu się nie śmiać :)
zgłoś
tutaj z Brzechwy i Tuwima, na kieliszkach jeszcze ślina :) lecz ogólnie było miło, poznać mrówkę mnie kusiło,tak więc skoro knur nie skoczył , to ja skoczę spojrzeć w oczy, one mają te złożone, czy to mrówka, czy ja tonę, w tym wywodzie oczywistym, tak niedzielny tworzył mistyk:)
zgłoś
Opłakane czasem skutki z zaglądania w oczy mrówki. Można nawet w nich zatonąć, zechcieć by została żoną. Potem upaść bardzo nisko, mrówka często jest modliszką:)
zgłoś
to dwoistość jest natury, stąd się biorą zimne knury.:)
zgłoś
Ziemne knury są dwoiste? Ach to przecież oczywiste:)
zgłoś
nie wiedziałem, że odpowiesz spod przymkniętych lekko powiek:) nie wiedziałem też, że wrócisz, by świniaczka słowem tuczyć :) do snu złożyć kołysanką, by kaprawe ślepka zamknął:)Miłego dnia:)
zgłoś
Ach ty mój świniaczku Drogi, zawitałeś w mrówki progi. Kołysanki się domagasz? Rankiem lekka to przesada. Chyba, że wróciłeś z tańców, nocnych harców i kuksańców? Samogonem zaprawiony, z Kolą równie podchmielonym? Mrówka teraz musi znikać, leć do pszczółki która bzyka:)
zgłoś
przeżywamy w życiu prozę, źle jest bzykać się na mrozie:) tak więc siedząc w te wieczory, popijamy duszkiem sporym:)
zgłoś
Pszczółka bzyka, a nie się bzyka... co też chodzi ci po ustach, no tak... w głowie już rozpusta:)
zgłoś
nie no mówię, że nic z tego :) Oglądamy "Atlas chmur", tam czas krótko mówiąc przegiął, różne losy dziwnie splótł :)
zgłoś
Atlas z chmur dla emerytów!, Ale gdy samogon w brzuchu to i chmury jakieś inne, ciepłe, miłe i rodzinne. Kola może nie marudzi, bo smykałka do wszystkiego... może liczyć też barany, strugać skrzypce, fortepiany. Może się po kuchni plątać, w garach mieszać, dooglądać. Lecz pewnikiem się mu znudzi i chciał będzie znów do ludzi:)
zgłoś
Emeryta nikt nie pyta, czy ma atlas, czy kobita już odeszła w siną dal:)czy też może dziwny żal, przenika go na wskroś, bo był kiedyś fajny gość, może wiele podróżował, teraz tylko cedzi słowa; ciepłe kapcie ciągły post. A smykałka jest już moja, tylko nie wiem co z nią począć, bo używam tylko kiedy księżyc świeci w ciemność z mocą. Wilcze rodzą się natchnienia, trzeba tylko wciąż uważać, by zapisać i nie zmieniać.:) Kola dziś się nie odzywa, wypił już za dużo piwa:) Taki z nim jest stały kram, więc wieczoru życzę sam -miłego:)
zgłoś
Więc zapytam emeryta, który dalej fajny gość, czemu żal go przenika ciężki taki, że na wskroś? Ma smykałkę i natchnienie, skąd więc to rozgoryczenie?
zgłoś
hahahaha :))))))
zgłoś
:)
zgłoś
uśmiech od ucha do ucha:))
zgłoś
:)
zgłoś
też się uśmiecham, aczkolwiek szkoda mróweczki.
zgłoś
mrówek zawsze szkoda, ile te bidule muszą się narobić:)
zgłoś
chciał rycerzem zostac ;))
zgłoś
:) i rycerz niechcąco zamienił się w "kanibala".
zgłoś
jeszcze dziś, ach co tam, co tam, chodzą damy w papilotach - zabawne :)))
zgłoś
właśnie... moja kochana fasolko teraz siedzę w papilocie pod snu parasolką:)
zgłoś
mnie też morzy... jakoś tak błogo i sennie... Małgoś jeszcze trochę pobuszuj :)))
zgłoś
Fasolko, a kto za mnie do sklepu pójdzie, rytuał drzemki odprawi, potem popołudniówkę zaliczy z książeczką do nabożeństwa, różańcem i przy winie mszalnym. Nie mam tak dobrze jak Amoroso z Paradoksem - niestety:)
zgłoś
...mrówka w papilotach tak mnie ubawiła, że...że chcę więcej...dlatego na obiad robię mirunę w papilotach...zapraszam, Małgoś...:)))
zgłoś
Veroniś, aż mi ślinka do pasa poleciała. Jakem Małgorzata wsiadam na miotłę i lecę:) Tylko czym ja Ci się za tą mirunę odwdzięczę. Bałtycką pizzę mogę przyrządzić na bardzo cienkim cieście z owocami morza, bo te neapolitańskie nie modne w tym sezonie.
zgłoś
Małgoś, my jesteśmy najzwyczajniej zwyczajne / że się tak skromnie wyrażę, /.Amoroso, Paradoks, nafaszerowali się bajkami i podobno dobrze im z tym..., oni są odrealnieni... :)))
zgłoś
Veronica, witaski... też podoba mi się o tej mrówie... :))
zgłoś
...no to wyjmuję rybę w papilotach z piekarnika, bo Zuzia czeka na obiad...Was też zapraszam......:)
zgłoś
:)*
zgłoś
Właśnie odpaliłam miotłę:)
zgłoś
obciążymy przód i usiądę z tyłu :))
zgłoś
Uwaga ! Uwaga! Nadajemy ostrzeżenie o nisko latajacych czarownicach, z dociązonymi miotłami ! Uwaga na głowy ! ;))
zgłoś
na głowy już za późno.
zgłoś
lecimy jak rosyjskie samoloty/ odczuwamy turbulencję/ trzeba będzie wzlecieć wyżej/ bo uruchomimy interwencję //
zgłoś
wzniesiemy się nad obłoki, wypijemy tak szampana, do Veroniś w takim tempie nie dolecimy do rana:)Turbulencje, interwencje, miotły kije wciąż za drętwe. Trzeba było wziąć poduszki by wygodnie złożyć nóżki:)
zgłoś
a ładnie to tak mrówkę uśmiercić ? szkoda byłby dalszy ciąg przygód :)
zgłoś
Zmartwychwstanie to brazylijski serial albo i włoski, co w serialach i tak na jedno wychodzi:)
zgłoś
jesoo, to już 21.XI, jak ten czas leci :))
zgłoś
a niedawno był nowy rok w dodatku 13 Fasolko, a 13 według kabalistów, opierających się na księdze Zohar odkodowującej tajemnice oraz uniwersalny system duchowy opisany w Torze jest formą wyrażania miłości , choć Ortodoksyjni powiadają, że studiować kabałę może tylko ten kto pojął wszystkie cztery poziomy rozumienia, poznał Torę pisaną i ustną czyli Talmud. Jestem prawie zielona w tej materii ale liznęłam trochę numerologii, wykresy porobiłam i liczyłam, że rok będzie niezwykły, a tu figa z makiem. Tak złego to dawno nie miałam. Ech! Ale nie chce smęcić. Dobrze, że się kończy. Buziaczki i oby ten następny był lepszy:) dla wszystkich:)
zgłoś
Małgoś, nie smęcisz, a kokietujesz wiedzą, albo się nie doceniasz :)) Śpij i śnij kolorowo, ja też jeszcze chwilkę i idę do wyrka :))
zgłoś
Jeżeli to twoje zdjęcie to jesteś piękną młodą Kobietą, do tego bardzo mądrą i inteligentną. Małgoś wyrosłaś już z pieluch i uwierz w siebie, a matki często umęczą, umęczą, ale wybacz Jej - przecież kocha Ciebie mocno... :) Małgoś, spatki...dobrej nocy Tobie i wszystkim co jeszcze na Trumlu :))
zgłoś
Z pieluch niektórzy nigdy nie wyrastają:) Co też ma swoje i dobre strony.
zgłoś
nocny uśmiech :))
zgłoś
poranny oduśmiech Darku i Manio, jak się już tymi uśmiechami raczymy:)
zgłoś
mnie lisek - kotek rozbroił i sennością zaraził :))
zgłoś
Małgoś, wiem coś na ten temat :))
zgłoś