styczeń, pierwsza połowa

ponieś mnie ilekroć mnie trwoga ogarnie
cóż mi może drugi człowiek, skoro mgłą nie bywa
zignorować ?
przypiąć etykietkę?
zapomnieć?
mgłę zamroziłeś na krzaku dzikiej róży
przedziurawiłeś naczynie
przechowywałeś moje łzy w swoim bukłaku
dlaczego on dziś pusty?
chciałeś pokazać, że wszystko możesz
nie musiałeś, przecież wiem
chciałeś abym zobaczyła piękno
łzy zamrożone na rzęsach
nawleczone na nić Ariadny
nie widziałam nic piękniejszego
cóż mi może drugi człowiek?
 
i przybyli Trzej Królowie
jeden przyniósł radość, drugi nadzieję, trzeci mgłę
jestem szczęśliwa, że mgłą bywam
i nie żałuję, że bywam
dziś po daniu głównym, proponuję na deser połowę łzy, tej zrodzonej z mgły
 
namaszczona olejkiem radości wsiadam na rydwan w obronie motyli
złotogłów moim odzieniem
z uśmiechem witam dzień
motyl taki cichy, choć nie śpi
siedzi tam, gdzie siedział, patrzy na alabastrowe czoło zroszone mgłą
złożył skrzydła jak do modlitwy
jest taki skupiony, chyba martwi się o białą magnolię
i dlatego je złożył
 
dopiero się przebudziłam, słońce już wysoko
to wszystko przez motyla, całą noc opowiadał o lotach nad łąkami
a potem złożył skrzydła, strzepnął z nich złoty pył na moje powieki i sprowadził mgłę
ona owinęła mnie sobą i dała spokojny oddech, potem sen
aż do teraz
 
okno umyte
jednak ciągle ślepą uliczką zamknięte
tęskni do łąk
do mgły
do muszelek
daj rękę
pójdziemy łąkami przez mgłę
potem piaszczystą plażą z Juraty do Helu, po muszelki
to nie ona w ciszy, to motyl
tylko on nie zostawia śladów
może tylko złoty pył
brakuje mi Ciebie, choć tylko ćmą bywam
zaplątała się ćma we własne pragnienia
teraz boi się zasnąć
zapomniała, że dzisiejszej nocy zostawiła we mgle swój kokon
czekając na zgubę obserwuje taniec motyla
dobrze, że śnieg stopniał i odkrył krecie kopce, korytarze
będzie miała gdzie spacerować
Salome pod ziemią, w ciemnych korytarzach 
 
złote motyle odlecą ze słońcem, aż przymarzną do gwiazd
i przyjdzie zima
 
tysiące pomocnych dłoni, ofiarnych serc uniosło światełko do nieba
i mnie z nim do gwiazd
dotykam
rozpalone do białości ludzkimi marzeniami
dotykam, bo dłonie miałam jak one gorące
przypinam etykietki przekazane z samego środka
nie wypowiedziane
nienazwane
kąpane we łzach szczęścia i radości
suszone ręcznikami utkanymi z pięknych myśli
siłą ciążenia opadłam znów na Ziemię
tu jest moje stałe miejsce, choć często zamieniam je na czasowe
czasowe miejsce zamieszkania...
jeszcze teraz ścieram z powiek złoty gwiezdny pył
nocą znowu dotknę gwiazd
i przybędę z kłosem w dłoni
i światłem we włosach
i rozpocznę kolejny dzień
oddałam skrzydła aniołom
niepotrzebne strusiowi
zawiesiłam harfę na topoli
wciśnięta w przyciasną, choć własną skorupę
patrzę na rzeki Babilonu
i nawet nie czekam
i nawet nie tęsknię
Syjonu nie było
tak jak nie ma różańca
z granatów
rozsypał się
 
nie widzisz jątrzącej się rany?
mało, że Ciebie nie widzę?
mało, że fiolety na mnie?
chcesz gnany worek foliowy wiatrem płoszyć
prześladować martwy kamyk?
przypominasz grzechy młodości.
badasz ślady przeszłości
sprawdzasz zapisy EKG
prześwietlasz myśli w EEG
mało?
wciąż mało?
zabrałeś skrzydła
zesłałeś gawrony
pozbawiłeś wibracji kamyk
pokaż mi wreszcie swe oblicze
ukaż się w tej mgle, bo kuropatwy zmarznięte czekaniem
ześlij muzykę, niech gra
niech znowu zatańczą kankana
 
dlaczego wciąż nie ma słońca
a mówiłeś, że zaświeci
dlaczego taka ciemność, choć ukazałeś swe oblicze
i kazałeś księżycowi wyjść zza chmur
dlaczego tak ciemno...
do Szeolu mnie goni
pasie na szarych pastwiskach śmierć
schodzę prosto do grobu.
wchodzę w dzień
a było tak pięknie nocą
zapach motylomalinowy roznosił się po całym domu
bo drzwi były uchylone na balkon
jasna postać z dłonią wyciągnięta szła przez zboże pełne chabrów
uśmiechała się do mnie, a granaty na jej dłoni ożyły
śpiewały każdy z osobna
i wszystkie razem
o Salonikach, bo Ateny zasypane były śniegiem
o gałązce wierzby, tej z Jugosławii
zieleniała za uchem nadzieja
mamo, gdzie jesteś?
i nastał dzień
nie ma różańca z granatów
nie ma zielonej gałązki wierzby
nie ma nocy
jest dzień
 
pozwoliłeś wejść mi w pułapkę
połamałeś moje skrzydła
zabrałeś lekkość
przysłałeś czarne gawrony
przykazałeś pisać program naprawczy
wszystko po to, bym poczuła smak wolności
dałam radę, bo byłeś przy mnie
poznałam Ciebie po śladach
zostawiłeś malinę w liściu łopianu na balkonie
zabroniłeś opaść mgle
opatrzyłeś uszkodzone skrzydła
posadziłeś śpiącego motyla na firance
podarowałeś dwie bose kuropatwy na polu
jakby było mało, zesłałeś niebiańską muzykę
i Caro z trzecią zwrotką piosenki
nie chcę już podwajać stawek
mam wiatr
wygoję skrzydła i niebawem przetnę niebo nad Paryżem
bo nowy dzień wstał
wyprowadziłeś na wolność

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 10:45

dzięki, pizzaboy :)

zgłoś

Wieśniak M
31 lipca 2012 o 10:51

:))

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 11:00

:)

zgłoś

deRuda
31 lipca 2012 o 11:16

chciałabym opisać Ci mój wyraz twarzy, ale się nie da, nawet ja nie zdążyłam zobaczyć go w lustrze... a słowa nie chciały poukładać się z liter, które znam, może kiedyś pojawi się obraz, ale nie wiem czy starczy mi ręki by go namalować... dziekuję Veronico

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 11:41

wiesz, przed chwilą zadzwoniłam do mnie moja bratnia dusza, stała czytelniczka trumla, wystraszyła się tym, co się ze mną dzieje...nie spojrzała na datę... ...namaluj, proszę...dzięki dorotaruda:)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 22:46

takie cudne są Twoje grafiki, dorotaruda....już nie mogę się doczekać...:)))

zgłoś

deRuda
31 lipca 2012 o 22:49

chwilowo jestem bez farb, ale zmierzę się z tym obrazem niedługo, czy wyjdzie coś do pokazania.. to sie okaże :))) dziękuję za tak miłą opinię

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 22:52

poczekam, jest na co...cierpliwa jestem...:)

zgłoś

deRuda
13 sierpnia 2012 o 19:31

... wciąż myślę i robię przymiarki :) lecz to nie łatwe, bo to cała sztuka i chciałabym ruchomych obrazów...

zgłoś

Veronica chamaedrys L
13 sierpnia 2012 o 19:34

poczekam...lubię czekać, gdy wiem, że nadejdzie...i że, to coś niezwykłe będzie...czekam zatem...dziękuję za pamięć dorotaruda :)

zgłoś

deRuda
13 sierpnia 2012 o 19:40

o tak pamiętam, bo te słowa drżą jeszcze we mnie.... :)

zgłoś

KA
31 lipca 2012 o 11:37

zamknę oczy i ktoś mi poczyta, muszę zobaczyć...

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 11:42

zamknij, ja poczytam:)

zgłoś

Jerzy Woliński
31 lipca 2012 o 12:30

trza tu wrócić:)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
31 lipca 2012 o 17:14

wracaj, kiedy tylko zechcesz:)

zgłoś

symfonia
1 sierpnia 2012 o 13:31

piękne. nareszcie znalazlam chwilę, żeby w skupieniu przeczytać. było warto. wrócę po resztę. a Ty leć ... :)

zgłoś

zuzanna809
1 sierpnia 2012 o 15:42

wysoko, wysoko...:)))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się