|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Dziennik (647) Fotografia (1790) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (357) Handmade (201) O autorze Znajomi (80) | |
Minął mnie poranny długi cień, do którego przyczepiony był człowiek. Motor, animator, nosiciel. Niewolnik. Nie można pozbyć się cienia. Strząsnąć go. Na przykład podskakując. Można go chwilowo odczepić od stóp, ale jest to stawanie na głowie. Więc i w metrze i w swetrze.. A wieczorem cień i jego człowiek miną mnie w drugą stronę, w kierunku nocy. Która jest w-cienieniem..
Mowa srebrem, milczenie złotem/ frazy już lekko nie świeże/ więc cień przyczepi się potem/ czy gdzieś odejdzie? nie wierzę/ Milczeć nie wypada zatem/ gdy świat płonie, nie nasz tylko/ szczególnie spragnionym latem/ by cień nie przylgnął do wilków ;) Brakuje to Twoich dzienników Jeślinko :)
zgłoś
Mnie też ich brakuje, Jaguś :) dobrze, że jesteś :)
zgłoś
Czytając zobaczyłam Twoje słowa, jako próba uwolnienia się od tu i teraz. Podskoki nie pomagają, stawanie na głowie pogarsza sytuację. Wschody i zachody, taka życiowa rutyna, którą można ozdobić uśmiechem :)) Pozdrawiam serdecznie
zgłoś