|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Dziennik (645) Fotografia (1789) Grafika (1)
Pocztówka poetycka (357) Handmade (197) O autorze Znajomi (80) | |
Bo umarł sąsiad. Pogrzeb wprawdzie jutro. Nie mogę iść, bo praca. Jak wyrok. Nie, nie znałam go za dobrze, choć był od zawsze. Cichy, spokojny, od lat schorowany, ostrożniutki, uśmiechnięty cień, zza szyby machał ręką. A potem zasnął. Z pojawieniem się kartki w czarnej ramce powietrze odrobinę zmieniło smak. Mocniej słychać jazgot pił wycinających gałęzie starych drzew. Idąc rozgarniam stopami trociny. Będzie Ciebie brak na naszej ulicy.
Śmierć. Czyż to nie dziwne, że kiedy już jest pewna, najpewniejsza siebie, najczęściej przestaje nas obchodzić?
zgłoś
bo jej nikt nie obchodzi. I ogarnia swoim nieobchodzeniem.
zgłoś
heh. Celne. Tak. Chyba tak. To trochę tak jak zabić drozda u Harper Lee. I przepowiadać, mamrotać "przecież takie jest życie". Wrogowi bym takiego stanu, komfortu nie podarowała, o przyjacielu nie mówiąc. P.s. Może kiedyś poproszę Cię, byś mi tę linijkę podarowała; nadaje się do tekstu.
zgłoś
z przyjemnością :) bierz w każdej chwili
zgłoś
dziękuję :)
zgłoś