3 lutego 2013

fotografia

nikojan
nikojan

Półtorak

Półtorak

Spacerek po Karpatach od Goleszowa po Kińczyk Bukowski w Bieszczadach okazał się za długi na dwa namioty. Zdjęcie wykonane na szczycie Hyrlatej 1105 m.

hossa
3 lutego 2013 o 19:45

kiedy ja spałam w namiocie? nie pamiętam, heh, a tak fajnie bywało:)

zgłoś

nikojan
3 lutego 2013 o 20:01

Fajnie było, zwłaszcza kiedy jelenie obstąpiły zwabione głosami z wnętrza tegoż przybytku:)

zgłoś

hossa
4 lutego 2013 o 20:34

:)

zgłoś

Redcherry
3 lutego 2013 o 19:50

Ja nigdy nie spałam w namiocie;p

zgłoś

nikojan
3 lutego 2013 o 20:02

Zawsze możesz spróbować. Uwielbiam:)

zgłoś

Hania
3 lutego 2013 o 20:04

miłe wspomnienia :)

zgłoś

nikojan
3 lutego 2013 o 20:12

Owocne wspomnienia. W jagody i brusznice jedzone na stokach Połoniny Caryńskiej.

zgłoś

mamaparat
4 lutego 2013 o 09:23

wspomnienie wspomnienia,:)

zgłoś

nikojan
4 lutego 2013 o 10:32

Właściwa część namiotu dyżuruje na szafie. Wykorzystuję ową pałatkę w górskich eskapadach.

zgłoś

Joha
4 lutego 2013 o 10:32

Tak, piękne wspomnienia, choć nigdy nie spędziłam nocy w górach. Nikojanie, a spałeś w szałasie uplecionym z gałązek ? Pozdrawiam serdecznie :-)

zgłoś

nikojan
4 lutego 2013 o 10:43

Spałem też w szałasie z uplecionych gałązek. Tak misternie uplecionych, że swobodnie mogłem policzyć gwiezdne konstelacje:)

zgłoś

deRuda
4 lutego 2013 o 10:36

ech i przypomniało mi się :)) moje ostatnie nocowanie w namiocie na skalisto trawiastym brzegu kilka metrów od oceanu, bajka, obudziła mnie poranna bryza, przez kilka minut lało jak z cebra, a potem wyszło słońce - to jest chyba jedno z najcudowniejszych moich wspomnień

zgłoś

nikojan
4 lutego 2013 o 10:45

Masz rację. To cudowne wspomnienia. Jedno z nich dotyczy właśnie tego namiotu, zagubionego w dziczy bieszczadzkich połonin i wystawionego na czterodniową próbę wodną:)

zgłoś

deRuda
4 lutego 2013 o 10:59

taka wspomnienia są super :))

zgłoś

Joha
4 lutego 2013 o 10:53

Miałam wtedy około 10 lat. Las niedaleko domu, ale gałązki skrzypiały, drzewa dziwnie śpiewały, coś pohukiwało i chyba duchy mamrotały... Gdy byłam dorosła, to wspominaliśmy ten czas. Okazało się, że rodzice pełnili wartę :-) Następną noc spędziłam w domu, bo strachajło ze mnie :( Moja starsza siostra i kuzyni byli dzielniejsi i spędzili w szałasie jeszcze dwie noce. Dziwiło nas zachowanie naszych rodziców - ziewali niemiłosiernie ;-)))

zgłoś

deRuda
4 lutego 2013 o 10:58

Joha to znakomita opowieść :))

zgłoś

Joha
4 lutego 2013 o 11:44

Dorotko, moi rodzice podarowali nam piękne wakacje, choć ogólnie nie przelewało się. Nie zwiedziłam świata, ale poznałam las, rzeki, jeziora, umiem orientować się w nieznanym terenie, spotykałam sarny, zające, dziki i wielkie świnie, "dzięki" którym niejednokrotnie zażyłam pokrzywowej kąpieli w przydrożnych rowach. Strach przed pędzącym bykiem pozwolił na sarnie skoki przez wysoki płot. To pachnie dotąd, to daje sens do życia. Nie umiałam niestety tego zapewnić synom. Nie było tak źle, bo jeździli na obozy pod namiotami, ale to już inna bajka :-)

zgłoś

deRuda
4 lutego 2013 o 20:39

każdy ma swoją bajkę Joha, Twoi synowie też ją mają i będa ją wspominac po latach :)) a Twoi rodzice pokazali Ci wielki świat :)) ja miałam to samo, poznawałam las razem z tatą, robiłam łuki i latawce, a las w promieniu kilku kilometrów wokół domu był mi całym światem i było super :)

zgłoś

nikojan
4 lutego 2013 o 12:59

Leśniczówka koło drogi z Baligrodu do nieistniejącej już wtedy wsi Rabe, po której pozostały skruszone fundamenty. Namiocik rozbity na terenie posesji robił za bazę wypadową w boczne odłamy Bieszczadów. Czasem oprowadzały nas dwie małe dziewczynki - córki leśniczego. M.in. zaprowadziły do upowskiego bunkra, pokazały wybijające przy drodze źródełko o zapachu nadpsutych jajek, czy teren zwany żmijowiskiem. Tu akurat nie potrafiłem zachwycać się fauną Bieszczadów.

zgłoś

sisey
4 lutego 2013 o 13:05

faktografia skromniutka, ale fajnie tu gadać. :) Bardzo praktyczna leśniczówka - przenośna, leciutka...

zgłoś

nikojan
4 lutego 2013 o 13:12

Faktografię ową nosiłem na własnych plecach, stąd niezbyt rozpasany widok:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się