Zmiana sposobu prezentacji
W niczym nie widzę sensu...
(Iluzje part.3)
Gdy się czegoś bardzo chce i za tym goni
to ma to tak bardzo słodki zapach.
A kiedy w końcu,
przepracowaną dłonią i zmęczonym spojrzeniem,
dosięgam celu to smak jakby mi na złość,
zmieniał kształt.
Tak, to jest sentencja,
na wszystkie twoje pytania,
na które nie znajdę odpowiedzi
lub pozwolę sobie je przemilczeć.
Być może jak się obudzę,
po śmierci.
Może będę wiedziała więcej.
Do chwili aż coś się nie zmieni,
medytuję, uruchamiam spokój,
synergia ciszy z powietrzem.
https://www.youtube.com/watch?v=XLaOxbd37jc
Powroty do przeszłości nie są dobre,
niepotrzebne zaplatanie myśli.
Chaos w głowie,
uporządkuj to dzisiaj.
Wyłącz TV, zawiąż sznurówki.
Wyjdź po życie
i jemu naprzeciw.
Widzisz jak cię ubóstwiam
jak szukam i nie znajduję?
Cisza w progu przysłoniła mi
ochłapy tego świata.
Niemoc z jasnego nieba,
sypię się niczym iskry z wulkanu.
Niepowstrzymanie bez powrotu
pusty próg i ulica.
2012.04.13
https://www.youtube.com/watch?v=-eEPKhUJocw
leć wyżej i wyżej
tam wolniejszy się stajesz
leć jak z krat wyzwolony
smakuj skrzydłami niebo
w chmurach drąż korytarze
zakochaj się w niebycie
machinalnym ruchu
przetnij nić Ariadny
uciekając od zniewolenia
wdychana przestrzeń maleje
cichnie i słabnie
takie to życie
im więcej tym nas mniej
im wyżej tym wolniej
porywając i wyzwalając
Ciężkie myśli
czujemy się lżejsi
nie dźwigając już
za sobą samotnej prawdy
zniewalamy się sami
***
https://www.youtube.com/watch?v=XIoaXv11y3k
pożryj moje serce
i napisz w mokrej zwrotce
jaki miało smak
ponieważ każdy deszczy
tak jak lubi najbardziej
i vice versa
przecieram dłonią okno
szarość tańczy po kole
już czas wyprowadzić duszę
na tej połatanej smyczy
od czasu do czasu coś warknie
taka zrobiła się senna
w całej tej monotonii
w całym tym niepoznaniu
powypadały ci literki
znudzone bezcelowością
nie dopasowały się datami
do zrzędniętej miny madonny
a pajacyki w głowie
powtarzają mi wciąż i wciąż
"jak ja nienawidzę twoich wierszy
jak ja nienawidzę..."
i powtarzają mi wciąż i wciąż
bo od czegoś muszą zacząć
"Now you're just somebody that I used to know"
Wydłubuję się z siebie
W powolnej rytmice
Zgaduję jaki kształt
Posiada moje serce
Wzdycham po swojemu
Jak przeciągnięty dźwięk
Bym brzmiała dłużej
Aby wpełznąć głębiej
Sen
Po tej drugiej zwrotce
Sen przygniata mi głowę
Nie potrafię się unieść
Wyzwolić ołowianego ciała
Dłońmi gładzę ściany
Wymacując nierówności
Odpychająca śliskość
Smakuje jak twoje dłonie
Szarpnięcie
Wiązki światła jak igły
Wkuwają się w oczy
Milczą domknięte drzwi
Wszystko na swoim miejscu
Równam spocony oddech
Głaszczę martwe struny
Wolno rozluźniając mięśnie
Wpadam z światła w ciszę
