Przeszło pół wieku zbierała niedopałki
gaszone przez pośpieszne dłonie.
W rzeźbionych brzegach spoczęło życie
bogate w plany, trwogę
i rachunki słone.
Unoszą się z dymem duma, ambicje
by zanieść śmiechem i szlochem w dół
niepobożne życzenie na ostatnią drogę
popiół
witaj, Zuzanno :) W moim rodzinnym domu przed wielu, wielu laty w pracowni mojego taty też stała taka ogromna ciężka popielnica, prawie zawsze wypełniona, Aż teraz zdumiewa, że w tamtych czasach było takie normalne i oczywiste, że dorośli palą papierosy; jako dziecko nie pamiętam, żeby mi przeszkadzał dym albo smród z petów. A przecież musiało tak być. W ogóle o tym nie myślałam i nie mam pojęcia co się z tą naszą popielnicą stało, dopiero Twój wiersz mi tamte czas przypomniał :)
zgłoś
...Aniu, mam wielką słabość do rzeczy z historią. kiedy nie mam pojęcia do kogo należały, fantazjuję na ten temat...A popielnica była Taty od zawsze...też nie pamiętam, żeby mi Jego palenie przeszkadzało, raczej ciekawiła mnie pasja, z jaką zaciągał się dymem... Dziś po niedawnej śmierci jest u mnie na stoliku, ilekroć na nią spojrzę, widzę Tatę, jeszcze młodego.....Póżniej starszego...ale ciągle z tą popielniczką...Palił dużo i namiętnie, nawet tuż przed śmiercią w wieku osiemdziesięciu lat. Dla mnie ta duża, fajansowa popielniczka jest bezcenną pamiątką po Nim...stąd ten tekst...Twoja rodzinna pamiątka pewnie gdzieś jest...i może się znajdzie...Pozdrawiam ciepło.:)
zgłoś
:)
zgłoś
U mnie też była. I cieszę się, ze nastały czasy, gdy można popielniczki w domu po prostu nie mieć ;) (i nie jest to niegościnne czy jakoś tak ;)
zgłoś
wolę inne pamiątki. Ale Ciebie bardzo rozumiem, i tekst mi się podoba ;)
zgłoś
...można... można...jeśli nikt nie pali...towarzystwo jest zdrowsze...jak- nie wiem, czy słusznie - zakladają lekarze...;)
zgłoś
u nas palił tylko tata. I goście.. Wychodzili, a dym zostawał. Ale mam ładną drewnianą popielniczkę z dawnych lat (która nigdy nie była popielniczką. I podoba mi się ;)
zgłoś
Popielniczka w domu dziś to towar luksusowy :)
zgłoś