|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (266) Proza (3) Dziennik (39) Fotografia (207) Grafika (37)
Pocztówka poetycka (16) Handmade (4) O autorze Znajomi (58) | |
Były moje imieniny, dwunasty grudnia, dzień zapowiadał się ciekawie,
sucho, świeciło słońce. Kawa potem kąpiel, ten cały rytuał powtarzany co dnia. Chciałam wyglądać wyjątkowo i jak zwykle spóźniłam się do pracy, rodzinny interes ma też i swoje zalety.
Dotarłam na miejsce, dzień stał się zwykłym dniem, życzenia od ojca i tylko życzenia.
Rozbawiła mnie para która na obrączkach kazała wygrawerować : misiowi kurczaczek i odwrotnie.
Założyłam nawet zeszyt, gromadziłam w nim co najlepsze teksty, można by napisać książkę jakie to bzdury widnieją wewnątrz obrączek.
Do dwudziestu znaków ze spacjami, czasem brakowało miejsca.
Nie działo się zbyt wiele, odpaliłam komputer i zasiadłam do poezji. Uwielbiałam się oderwać.
Z miną niezadowolonego dziecka podchodziłam do klientów- przeszkadzali.
Każdy kto pisze zrozumie.
Ojciec stwierdził że jedzie po cyrkonie, było około piętnastej, ucieszyłam się, spokój i cisza, idealnie by pisać.
Nie zauważyłam jak wpadli, pierwszy skoczył na mnie pantera, złapał za kark z siłą i precyzją, nie wiedziałam kiedy znalazłam się na podłodze z przyciśniętą do niej twarzą.
Drugi skakał jak zając od gabloty po sejf, plądrował wszystko i pytał gdzie klucze.
Bolało jak cholera, nie mogłam się ruszyć, kątem oka widziałam białe adidasy i czerwone sznurówki, pierdolone czerwone sznurówki.
To wszystko co wtedy dostrzegłam.
Byłam nad wyraz spokojna, nie broniłam się nie krzyczałam, będzie co ma być, przetwarzałam obrazy które jak w kalejdoskopie zmieniały kolory i kształty.
Czułam spokój pomimo przemocy jaką zafundował mi pantera, wiedziałam że nie zrobi krzywdy.
Nie potrafię określić czasu, pięć a może piętnaście minut, wybiegli.
Kiedy wyszłam na zewnątrz nie było po nich śladu, główna ruchliwa ulica w środku miasta, tłumy przechodzące obok i słońce które świeciło, to wszystko wydawało się być snem.
Zabrali wszystko co można było zabrać. Policja, psy. Pytania bez odpowiedzi. Panika w oczach ojca.
Córeczko przepraszam że nie zamontowałem alarmu.
Kwiaty które dostałam, mało miały wspólnego z imieninami.
Wrócę tu jeszcze Olu. Zaintrygowała mnie Twoja proza, a szczególnie kwiaty. Myślę, że powinnaś je " schować " do wspomnień, bo są chyba wyrazem ojcowskiej miłości:-) Pozdrawiam Cię serdecznie, Olu:-)
zgłoś
Miło mi, są już schowane:) Pozdrawiam
zgłoś
znakomicie się czytało, wstrętna 'pantera, paskudny zając'
zgłoś
wybaczyłam:)
zgłoś
a te czerwone sznurówki - och nie wiem czy nie dostałabym obsesji przyglądania się adidasom
zgłoś
przechodzi, to kwestia charakteru, ja łagodna i wybaczam, zapominam:)
zgłoś
dobry masz charakter :) dłużej zdrowsza będziesz :)))
zgłoś
i mi się podoba.. super.
zgłoś
za An ... :)))
zgłoś
dziękuję An i Fabio :)
zgłoś
stalowe nerwy, faktycznie - i świetny tekst. dobrze że nie obchodzę imienin. pozdrawiam Olu
zgłoś
dziękuję Miluś ja też już nie obchodzę, pozdrawiam:)
zgłoś
wciągająca historia
zgłoś
dobrze dozowane napięcie. dobry tekst
zgłoś
że pominęłam ? dobrze napisane. chociaż ciężko to napisać, gdy na faktach
zgłoś
:(
zgłoś
Charakter strzelca to jest to! :)
zgłoś