pierwszą rzeczą
na którą natknąłem się w arktycznym lesie
był mój grób
tabliczka na butwiejącym krzyżu
nie pozostawiała wątpliwości
zmarłem
ponad dwadzieścia lat temu
czas skręcił w bok
od północy do wschodu
chronologia kpiła z faktów
uwodząc nieszczęśników
których nie boli iluzja
od wschodu do południa
pęczniały puste godziny
ubierając kości w ścięgna
udowodniłem że istnieję
w kolejnej wersji
nie płaczemy nad zrujnowaną rzeczywistością
na ziemi którą można dowolnie wykrzywiać
opłakujemy gruzy po marzeniach
Można umrzeć za życia, a i tak nie jest to śmierć ostateczna. Dwadzieścia lat temu coś się wydarzyło, co sprawiło, ze czas "skręcił w bok" , rzeczywistość stała się nieoczywista, wręcz iluzoryczna. Mimo przyjęcia przez podmiot liryczny kolejnej wersji siebie ewidentnie jasne jest, że choć ciało się odrodziło to duch zamarł na zawsze.. Bardzo smutny wiersz o utracie czegoś, kogoś, a przede wszystkim samego siebie, bo nie da się zapełnić pustki, która pozostaje po marzeniach, będących siłą napędową w życiu.. Pięknie.
zgłoś
tak, bywa, że opłakujemy gruzy po marzeniach, a bywa i tak, że sami je zakopujemy i przemalowujemy na czarno, z własnej woli, a są i tacy, którzy mają świadomość, iż pewne marzenia już nie dadzą się spełnić, np. wchodzenie na Himalaje, gdy nie jest się już zbyt młodym i nie ma się odpowiedniej kondycji, mimo wszystko zawsze warto marzyć, ale na miarę swoich możliwości, są takie które wiemy, że są z góry skazane na porażkę, gorycz porażki może być bardzo dotkliwa, nie każdy jest w stanie podejmować takie ryzyko... Wiersz jak zwykle z górnej półki, ciepło pozdrawiam.
zgłoś
Tylko Jezus daje radość:)
zgłoś
Tak sobie myślę, że każdy marnuje przeciętnie 20 lat życia, pijak nie pijak, nie trzeba się zachlewać żeby zmarnować. Może nawet lepiej się zachlewać? Nie, raczej nie. To niedocenianie szarej rzeczywistości. Nie opłakuję gruzów po marzeniach ale że mnie rzeczywistość odbiegła. Miłej soboty
zgłoś