AS
WSZYSTKIE PRACE Poezja (171) Proza (4) Fotografia (4) Grafika (2)
O autorze Znajomi (19)

Zmiana sposobu prezentacji

4 grudnia 2012

proza

AS
AS

(IV) - czy może istnieć to, co nie istnieje?

Do napisania tego rozdziału zmusił mnie komentarz pewnej Gabrysi, która napisała:
"to nie opowiadanie, to teoria". Czyżby? Czy może istnieć coś, co nie istnieje?
Proste rozumowanie i odrobina pokory wobec ogromu nieskończoności, każe nam na to
pytanie odpowiedzieć twierdząco.
Całą literaturę światową można zapisać kreską na zapałce, lecz by uprościć dowód
przyjmijmy inną wersję: zapisu wszystkiego co nazywamy literaturą możemy dokonać
przy pomocy dwóch liter: e, m
wydaje się to niemożliwe, a jednak... ta notacja jest jak najbardziej rzeczywista.
Załóżmy następujące postępowanie: A = 01 Ą = 02 B = 03... np ; = 55 spacja = 61
i każdą z pozycji światowego księgozbioru przetłumaczmy na język cyfr.
(Taki proces zachodzi realnie w naszych komputerach - z tą różnicą, że oparty jest
na systemie dwójkowym - a nie dziesiętnym).
Ciąg cyfr będący zapisem całej literatury światowej będzie gigantyczny, ale jednak
SKOŃCZONY.
Teraz napomknę o liczbach niewymiernych... no taaa...
w szkole uczyli was, że to nieskończony bałagan po przecinku, totalny chaos cyfrowy:
otóż nie. Każda liczba niewymierna zawiera WSZYSTKIE możliwe SKOŃCZONE ciągi cyfr
w tym także SKOŃCZONY ciąg, będący... no właśnie: zapisem całej literatury światowej!
Cóż to zatem jest e, m?
e - to symbol liczby niewymiernej, (...)

--- cały tekst ---

3 grudnia 2012

proza

AS
AS

jak napisałem "szatańskie wersety (III) - jeden kot czy dwa koty?

Nie mamy pełnych umiejętności postrzegania. Wiemy, że Ola wyszła za mąż za Marka,
który niespecjalnie przepada za kotem Oli, widzimy worek w którym cichutko siedzi sobie
kot,  a kiedy Ola wraca do domu rozwiązuje węzeł i stęsknione kocisko ląduje na kolanach
pani.
 Gdybyśmy jednak mieli umiejętność postrzegania czwartego wymiaru, obserwowana przez nas
scena  mogłaby wyglądać zupełnie inaczej: przede wszystkim dostrzeglibyśmy, że worek
w którym siedzi kot  jest... zawiązany z obu stron - z jednej strony widzimy Olę z kotem
na kolanach i Marka czytającego  gazetę, a z drugiej - no właśnie - Ola rozwiązuje worek,
bierze kota na ręce, a Wacek(!) stawia  na stole dwie filiżanki z kawą!
Oczywiście nie posiadamy umiejętności widzenia czterowymiarowego, więc nie widzimimy
świata,  w którym Ola jest żoną Wacka. Na tej podstawie nie możemy jednak zanegować
istnienia czwartego  wymiaru. Nie widziałem na oczy Australii, a przecież nie wątpię,
że ona istnieje.
Nasza sytuacja przypomina sytuację pewnych owadów, które zdają się nie postrzegać
trzeciego wymiaru.
Nartniki. Dzięki doskonale hydrofobowym odnóżom i napięciu powierzchniowemu, wiodą życie
chodząc po wodzie. Uciekają przed cieniem, ale nie dostrzegają niebezpieczeństw
czychających w głębi  stawu (ryby) i nie widzą zagrożeń czających się w (...)

--- cały tekst ---

25 listopada 2012

proza

AS
AS

jak napisałem "szatańskie wersety" (II) - kot Schrödingera

Kocisko jest super. Potrafi pięknie mruczeć, a należy do pewnej Oli, która zastanawia się
właśnie, czy ma wyjść za mąż za Marka czy Wacka. Ola zdaje sobie sprawę, że jej życie
z Markiem będzie zupełnie inne od życia z Wackiem, ale pytanie z którym będzie piękniejsze,
lepsze i ciekawsze - pozostaje właściwie bez odpowiedzi...
Hej, a nie przypomina wam to trudnego dylematu nad którym rozmyślał Michał Anioł?
Kot Oli jest dość szczególny. Jego ulubionym miejscem jest... worek, w którym
przesiaduje tak cichutko, że Ola czasami nie wie, czy jej kot jeszcze żyje, czy nie.
Żeby się o tym przekonać, Ola wyciąga kota z worka i z ulgą stwierdza, że kot
żyw jest jak najbardziej i owszem - ma się całkiem dobrze.
Kot Oli siedzący w worku przypomina do złudzenia kota Schrödingera, o którym mówimy,
że siedząc w worku jest "żywy i martwy jednocześnie", a więc znajduje się jakby w dwustanie
- i niech was nie wystraszy mechanika kwantowa - bo przecież można powiedzieć, że dokładnie
w takim samym worku jak kot siedzą obaj kandydaci do ręki Oli, a który z nich okaże się
jej mężem, dowiemy się dopiero po ślubie.
Podobnym zresztą "workiem" jest kamień, nad którym dumał Michał Anioł, z tym,
że jego pojemność znacznie przewyższa rozmiary ulubionego worka kota Oli.
Konkluzja jest jedna i pytanie jedno: (...)

--- cały tekst ---

25 listopada 2012

proza

AS
AS

jak napisałem "szatańskie wersety" (I) - Michał Anioł

przez przypadek. Usłyszałem kiedyś anegdotę o Michale Aniele: godzinami wpatrywał się
w marmurowy cios, a zapytany - co robisz? - odpowiedział krótko - rzeźbię.
Początkowo sądziłem, że mistrz planuje każdy ruch. W myślach mierzy kąty i siłę,
z jaką dłuto powinno uderzyć w kamień, ale coś mi nie pasowało do takiej interpretacji.
Przecież mistrzowie kierownicy nie zastanawiają się nad techniką jazdy, nie myślą
kiedy nacisnąć gaz, sprzęgło czy hamulec.
Płynnie pokonują trasę i wygrywają mordercze wyścigi.
Klasa Michała Anioła zdawała się wykluczać techniczny sens jego rozmyślań.
O czym więc myślał Michał Anioł?
I wtedy mnie olśniło.
Kamień był przestrzenią, w której uwięziono tysiące niestworzonych postaci.
Każda z nich oczekiwała na urzeczywistnienie, a mistrz dokonywał trudnego wyboru.
Mógł z marmurowego bloku wyrzeźbić każdą postać - jego umiejętności twórcze
na pewno na to pozwalały - ale z jednego kamienia można wyrzeźbić tylko jedną...
Myślę, że artysta zdawał sobie sprawę, że proces kreacji jest w istocie
procesem zabijania. Z każdym odpryskiem, każdą rysą na kamieniu umierały kolejne
możliwości, kolejne nieodwracalnie uchodziły w niebyt, przestawały istnieć całe tłumy,
rzesze, które mogły realnie zaistnieć.
Zdałem sobie sprawę, że w tworzeniu jest coś (...)

--- cały tekst ---

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się