rozmowy ze spróchniałym kawałkiem drewna
zaplatam obrazy jak wierzbowe witki
w kosze palce przesunięte wiekiem odkształcają drogę
kłębię mleczną mgłę na skrywanie tropów
pod murem widoczne
zaśniedziały derkacz wikła dłonie bliżej
i tak rozgrzesza chłód wcześniejszych nocy
oszklone ramiona przecinają skórę
na plecach drobne otarcia
chruściel się przyłożył
wycieram zmęczenie
Czytam jako erotyk....... chyba jestem ......
zgłoś
bardzo ładnie czytasz;)
zgłoś
no to ok:))), myślałem że mam natręctwa;))))
zgłoś
jest wiersz :)
zgłoś
Jarek J - też mi czasami tak mówi:) Kasiu Pozdrawiam
zgłoś