|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (37) Proza (10) Dziennik (8) Fotografia (7) Książki (1)
O autorze Znajomi (18) | |
Zmiana sposobu prezentacji
nie odnajduj przeznaczenia w przypadku
a romantyzmu w zwyczajnosci
skończysz przeciętnie
w sprzyjajacych okolicznościach
miłość smakuje najlepiej
z filiżanką kawy
gdy księżyc skłania się
za oknem a marzenia
rozbuchają świeżym aromatem
Dlaczego nosimy rajtuzy?
koronki są zabawniejsze
nie są trwałe ale bardziej
ekscytujące
bywają romantyczne
jak jedwabna pościel
która zaraz zmieniamy
nosimy koronki ale potem
zakładamy rajtuzy
nasze matki je noszą
a więc i my chcemy
uświęcony polski mit
ale one te rajtuzy
z czasem a nawet bardzo szybko
zwijają się
doprowadzając nas do szaleństwa
rzućmy więc w kąt
nikłą zaletę stabilizacji
niech raz jeszcze za-króluje burleska
bycie kobietą mogłoby być ciekawsze
w różnobarwnych koronkach
(...)
--- cały tekst ---
Requiem dla snu butelka wina
porcelanowe żaby i obrazki
w telefonie. Zdjęcia twoje i kota.
Szymborska miała rację
nie mozna mu tego zrobić...
na małe kawałeczki
jak szklany kielich
czy kryształowy żyrandol
wspomnienie za wspomnieniem
jutro za jutrem
rozpada się
jeśli nie do klęski
może więc do szaleństwa
to jedno dobrze wiedzieć
ono mnie posiada
jak ogar smukłego bażanta
co na wietrze rozpościerał skrzydła
Stawanie się, jest o wiele ciekawsze niż bycie.
Fitzgerald twierdził,
że najlepiej stać się przed trzydziestką.
Ale ile można kreslić o złamanym sercu
i planach na przyszłość.
Czy nie lepiej poczekać, aż dopadnie nas starość
i pisać o tym, jak zycie nam nie wyszło?
gdzieś w głębi siebie
zawsze cierpię
nawet gdy jestem szczęśliwa
bo nie umiem być szczęśliwa
bez cierpienia
rośnie jak guz w moim łonie
małymi rączkami toruje sobie drogę
do ust w liliowym sztyfcie
jesteś dawcą
ale to ja zostanę matką cierpienia
On już umiera
ale nie myślę o tym
nie zastanawiam się
tylko poeci potrafią pięknie pisać
o miłosci śmierci o niczym
wciąż szukam cudów na cmentarzu
weszła do kuchni
wyrzucając z siebie
strumień nieistniejących słów
słowa miały znaczenie
upadła na podłogę
rwąc dywan paznokciami
płaskimi jak u niemowlęcia
instynkt był celem
odłożyłam łyżkę
patrząc na fiolet jej twarzy
straciłam apetyt na zupę ogórkową
ona już zapomniała
Nie płacz.
wsłuchuje się przez ścianę, w niewinność.
twoje istnienie tak kruche,
zależne ode mnie, jak życie gąsiennicy.
Śpij.
winien jest ten, kto wynalazł świadomość.
ból, który nadchodzi niespodziewany,
znam go, jak zapach twojej miękkiej skóry.
Wybacz.
zdejmę poduszkę z ukrwionych usteczek,
podłożę ogień pod kołyskę.
zawiodłam się,
lecz mała ja ciągle jeszcze czuje.
