Lady Ann
WSZYSTKIE PRACE Poezja (37) Proza (10) Dziennik (8) Fotografia (7) Książki (1)
O autorze Znajomi (18)

Zmiana sposobu prezentacji

1 października 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

Dlaczego idiotom uchodzi na sucho ?

No właśnie, dlaczego ludzie puści mają łatwiejsze życie? Dlaczego przykrość sprawiają nam ich czyny? W końcu powinniśmy wiedzieć, że oni, w tych małutkich móżdzkach nie pojmują znaczenia swojego działania, a jednak...

17 września 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

Oszaleć, albo nie pisać w ogóle

Gdy chcę napisać coś dobrego, a przynajmniej coś co mnie zadowoli - muszę to czuć. Muszę słyszeć w głowie głosy i rozumieć swoje postaci. One muszą być prawdziwe. Czasem wymykają się z pod kontroli i żyją we mnie na długo po tym jak zamknę laptopa.

Dla tego oni wszyscy są szaleni. A to wysoka cena w zamian za miano pisarza, ale całkiem przystępna za nieśmiertelność.

26 sierpnia 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

bo warto!

Dziś mija pięćdziesiąta rocznica ślubu moich dziadków, piękny dzień. Zaszczyt być świadkiem odnawiania przysięgi ślubnej ludzi, którzy są ze sobą przez całe Życie.
Warto żyć dla wzruszeń i prawdziwych chwil jak ta.

25 sierpnia 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

wyrwane z codzienności

Zostałabym poetką
pracując nad warsztatem
ale piszę naturalnie źle

30 lipca 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

JABŁKO

Pamiętam swój pierwszy dzień, jak każdy chciałam je od razu zjeść!
 
Zabawne, że zamiast odwiedzić „Gugg’a”, czy Broadway pobiegłam na wschodnią pięćdziesiątą czwartą po nowe obcasy od Blahnik’a.
 
To był rok!
 
Nie byłam Carrie, ani żadną tam księżniczką z Park Avenue, za to żyłam pełnią po obu stronach mostu.
 
Brooklyn – Zachwycali się. – Miejsce kipiące artyzmem!                  
Coś w tym było, ale nie dla osoby mieszkającej w zapadłej norze nad dwudziestoczterogodzinnym sex-shop’em.
 
Szybko wciągnął mnie natłok pracy, a w wolnych chwilach biegałam po mieście jak szalona.
 
Marzyła mi się platyna od Bergdorfa, to musiało jednak poczekać. W zamian, co niedziele bywałam na późnym lunchu u Tiffany’ego.
 
Sezon powoli chylił się ku końcowi.
 
Była jedna impreza branżowa, gdzieś na zadupiach Manhattanu. Mnóstwo darmowego alkoholu i inne gówna.
 
Nie pamiętam jak to się stało, że wsiadłam w kolejkę, po prostu musiałam go zobaczyć.
 
To był oficjalny koniec marzeń, koniec niewinności.
 
Wysiadłam na West Egg, wiedziałam gdzie go szukać. Zawsze tam był. Nie musiałam nawet pukać, drzwi były otwarte.
 
Usiadłam obok na werandzie. Nawet na chwilę nie odrywał wzroku od horyzontu. Przykryłam swoją dłonią jego, i tak (...)

--- cały tekst ---

29 lipca 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

To by było coś!

Miałam na sobie najwyższe szpilki, a i tak czułam się malutka, szarpiąc zębami ostatnią niewygryzioną do krwi skórkę na palcu lewej ręki.
 
Inni też się stresowali, ale mieli droższe ciuchy, ładniejsze tytuły i obszerniejsze plecy.
 
Powtarzałam sobie – to bez znaczenia, to moja chwila.
 
Drzwi się otworzyły.
Stres przybrał na sile, nogi dygotały na piętnastocentymetrowym obcasie. Myślałam, że upadnę na twarz.

Przesadny gest. –Zaśmiałam się w duszy.
 
Przestąpiłam próg.
Własne zachowanie rozczarowało mnie jeszcze bardziej ,niż wykładzina dywanowa.
 
A przecież ćwiczyłam to, w domu przed lustrem od miesięcy. I pięć minut temu z kamerdynerem.
 
Idiotka. - zganiłam się, odrywając natarczywe spojrzenie od jej delikatnej twarzy.
 
Dygnęłam, a raczej pokłoniłam się niczym Natalie Dormer przed Jonathanem Ryhs Mayers'em w Tudorach.
 
Podniosłam wzrok, a ona wyciągnęła rękę.

Uścisnęłam ją. To głupie, ale poczułam jak gdyby dotykał mnie
Papież. Prawdziwy dotyk historii.
 
Gestem zezwoliła mi usiąść, a ja taktownie odczekałam, aż zrobi to pierwsza. Żałowałam tylko, że nie wolno mi było prosić o pamiątkową fotkę.
 
Zdjęcie z Królową, to by było coś!!

25 lipca 2012

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

HISTORYCZNA SZARADA

Zakochana? Wyrafinowana?
Dość wysoka, ciemnooka.
Dama w zieleni i purpurze,
małżonek miał dwie róże.

Rządna władzy i poklasku,
tak świadoma swego blasku.
Wielu piórem ją głaskało,
lub jak Holbein malowało.

Choć historie odmieniła,
wielu zdrad się dopuściła.
Piszą dziwka, piszą matka,
czy to wciąż dla Was zagadka??

27 grudnia 2011

dziennik

Lady Ann
Lady Ann

Live from L.A

Zbliża się koniec roku...
Czas na listy- przemyśleń, postanowień i przewin.

Co osiągniemy w przyszłym roku, jakie są nasze plany i marzenia? Myślę, że to wszystko i tak bez znaczenia. Ostatecznie i tak każdy z nas robi to, co musi.

Nie, to wcale nie jest przytłaczający wpis, to raczej myśl, która ostatniego dnia grudnia większości z nas nie ominie.

Na pocieszenie pozwolę sobie stwierdzić, że  choć marzenia nie są drogą, którą obieramy by stać się swoim idolem i wprawdzie są tylko ułomnością umysłu,  jednak pozwalającą na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

Dla tego po wystrzale ostatniej noworocznej fajerwerki, z kacem minionego roku i w dymie przyszłych potknięc - nie przestawajmy marzyć!!

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się