I bliskich, i dalekich, i Karguli
mam na względzie, kiedy z tobą rozmawiam
o przyszłości.
Czasami, żeby zrobić ci przyjemność,
otrzepuję z kurzu modlitwę do anioła stróża.
Męża mi pewnie zachowasz, w dzieciństwie
przez dziewięć pierwszych piątków miesiąca
nie uciekł z kościoła, a teraz dzielę z nim grzechy
jak bochenek chleba.
Martwię się tylko o psa, Abraham o nim zapomniał.
Nie wierzę, że w raju ktoś na mój widok
tak będzie tańczył, śpiewał, tracił zmysły.
Wiem, że jest brudny, że często śmierdzi
i kradnie ze stołu. Jeśli dasz nam szansę,
wychowam go w czyśćcu.
bo kto nas będzie witał- świetne!- ( edycja chyba szwankuje?)
zgłoś
nie szwankuje, ino niewyćwiczona:)
zgłoś
o teraz lepiej:))- dzięki za podpięcie:)))
zgłoś
Pięknie napisane... Pozdrawiam serdecznie :-)
zgłoś
Pięknie.
zgłoś
ale ładne :) i idealne połączenie obu tekstów
zgłoś
ładnie
zgłoś
Dzięki:)
zgłoś
Touche!
zgłoś