12 stycznia 2012

poezja

sam53
sam53

boję się już wszystkiego





mam dość bałaganu 
już nie wiem 
czy sąsiad to wróg czy przyjaciel 
czy mijać się przyjdzie nam w gniewie 
i nawet na siebie nie patrzeć 

a wszystko przez głupią sasiadkę 
nie dosyć że brak jej urody 
to śmieci wystawia na klatkę 
schodową a czyje są schody 

i nie tam że worek czy dwa 
ja śmieci zaczynam się bać 

a chciałbym normalnie wygodnie 
już dość mam współżycia ze smrodem 
cóż problem obrasta w tygodnie 
i wcale nie pyta o zgodę 

wszak śmieci nie worek czy dwa 
ja śmieci zaczynam się bać 

sanepid przyjechał z komisją 
zdawało się bardzo nadrzędną 
uwierzcie straszyli eksmisją 
choć śmieci spłynęły na zewnątrz 

i nie tam że worek czy dwa 
naprawdę zaczynam się bać 

a śmieciom jedynie w to graj 
choć pewnie istnieje gdzieś szkopuł 
kto schody wysprząta do cna 
sąsiedzi wrócili z urlopu 

a byli nie tydzień czy dwa 
urlopu zaczynam się bać

Sede Vacante
12 stycznia 2012 o 11:43

No po prostu coś pięknego! Niesamowicie się czyta, jest i humor i jakiś polot, artyzm niezwykły w tym. kojarzy mi się też z jakąś piosenką śpiewaną przez barda. Piękne!

zgłoś

sam53
12 stycznia 2012 o 22:36

:))

zgłoś

Miladora
12 stycznia 2012 o 14:31

Ballada o strasznej sąsiadce... :))) Do licha, też taką miałam i to "panią doktorową". Zgroza. Niezły wierszyk, Samie. :)

zgłoś

sam53
12 stycznia 2012 o 22:37

Miladora:))...ta ballada...to pomysł na tytuł...może skorzystam:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się