7 września 2011

poezja

Ustinja21
Ustinja21

merci, już umiem klękać na zawołanie

nie wierzę, że to mówię, ale przydałby się parasol
 
ta pani spod trzeciego narzeka, że drzwi głośno otwieramy do jej
zsynchronizowanego zboczenia zawodowego – szkło
wypada z rąk i ściana nagle parzy. ja wiem. a ona czeka.
 
windy ociężale pną się do pokoju, wyciągają z łóżka, krzycząc
czwarta rano po południu wstawaj bo czas a czasu często brak
później praca
a w pracy trzeba oczami liczyć niewymyte płytki,
uśmiechać się aż do szczękościsku i mieć czyste paznokcie.
 
parasol otworzę dopiero, gdy matka skończy płakać.
 
 
17.08.2011r.,

sergiusz juriev
8 września 2011 o 04:02

Dla tego ze nie uzylem sie z sosiedziami wzialem domek we wsi teraz mam spokuj. bo zdrrowie i nerwy wiele kosztuja czym bzdurne klutnie z babka sosiadka

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
8 września 2011 o 18:02

ciekawie.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się