29 sierpnia 2011

poezja

dodatek111
dodatek111

4 lipca 1610

świtu intro rozbrzmiało w blasku lanc na niebie
z chrap buchnęła melodia mgły współbrzmieniem
metaliczna cisza wolno śladem dnia podchodzi
nisko łby spuszczone jeszcze błądzą na jawie

w sile wielkiej stanęli uskrzydleni rycerze
wiatr na harfie piór orlich daje ton świętej pieśni
jeszcze promień osuszy z rosy zwiewne proporce
jeszcze mięśni kurczenie czasu resztę doliczy

nagle runął mur stali najeżony lancami
szum przeciągły unosi tętent kopyt do nieba
oszalały chorągwie w kolorowym amoku
pędzi jazda pancerna w zatraceniu wyniosła

teraz właśnie jej chwała gdy stalowe kły wbija
z kakofonii melodią nie dla uszu stworzoną
miażdży blachy i działa z ludzi życie wyrywa
czas zapomniał że jeszcze że świat ciągle istnieje

nagle zwalnia stopniowo równa szereg powoli
łukiem manewr zaczyna jak świąteczną paradę
cichnie pole czas ruszył przesądzona victoria
wraca jazda jak strzała do sajdaku chowana

Wieśniak M
29 sierpnia 2011 o 09:28

Piękne współbrzmienie Kłuszyna, avatarka i wiersza:))))

zgłoś

Wieśniak M
29 sierpnia 2011 o 09:32

A może" czas zapomniał że świat jeszcze wciąż istnieje"?

zgłoś

dodatek111
29 sierpnia 2011 o 17:28

bardziej mi tamta wersja, ale...no nie wiem...

zgłoś

Istar
29 sierpnia 2011 o 09:38

no, tak :)

zgłoś

dodatek111
29 sierpnia 2011 o 17:28

oj, tak tak

zgłoś

Magdala
29 sierpnia 2011 o 14:48

nie moja tematyka, ale napisane sprawnie, z pasją. :) a tak, poza wszystkim...???byłeś tam?????? ściskam!

zgłoś

dodatek111
29 sierpnia 2011 o 17:29

ale nic nie było widać, tyle z tego zapamiętałem...

zgłoś

Magdala
29 sierpnia 2011 o 17:46

tak, kurz na zmianę z ulewą :))) pozdro!

zgłoś

Natali
2 września 2011 o 09:02

dobrze zagrane i namalowane - brzmi :))

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się