na koloniach
z przepakowanych plecaków
szybko wietrzeje zapach
płynu do zmiękczania
w białe podkoszulki
wciska się smród
kuchni polowej
przypalone placki
smakują powoli
dobre zostaje pod lasem
na złe
spakowane szyszki
suszone komary
patyki rzeźbione w inicjały
pierwszych miłości
których nie zapomina się
do końca życia
przez kilka dni
większość nie opala w słońcu
nic poza buzią
pełną jagód i uśmiechu
kiedy bledną siniaki
można w końcu
podgrzać krew
ale właśnie wtedy
wracają do domów
świeżo malowanych
ścian od których
odbija się kac
a w wiadomościach
porannych najpierw ofiary
pogoda na końcu
Komuś w głowie jeszcze wspomnienia z wakacji...:)))
zgłoś
Swietny wakacje mialas ze tak ich pamietasz i w wierszyk ukladasz. :-)))
zgłoś
o rany. wakacje na leczenie siniaków. nie wiem czy to dobre wspomnienia. to zawieszenie wyroku. w domu czeka...kolejny rok z katem...
zgłoś
dzięki bogu że jesteś, W Wielki
zgłoś
nie, po stokroć NIE, myślałam że wiersz się obroni, wydawało mi się że jest czytelny..
zgłoś
jest czytelny Arweno...
zgłoś
Dla mnie też jest czytelny Arweno droga. Dla nich wakacje trwają zbyt krótko, woleliby mieszkać w namiocie do końca życia niż wracać do ojca.
zgłoś