wcisnęłam się w sześćdziesiąt kilo mięsa
panteonem osobowości
nabrzmiałe piersi dzwonią o pełnej godzinie
nadmiarem wody mogłabym zapełnić
wszystkie zakotwiczone łona
żaglowce cumują coraz śmielej
bez obaw co port to bękart
wargi które oblizujesz w osobności
zawsze cytując obrażasz
powinieneś urodzić się jednorożcem
z penisem na czole
mityczny bóg gwałtu w moim przekładzie
jest wyjątkowo umięśniony mimiką
rozprasza
twój odór kiedy się rozkładam
tak właśnie śmierdzą konie na wybiegu
Bez czepialstwa. ;) Wzięła mnie ta ostra dosadność. Bardzo ciekawy obraz, Wenko. Dobrego. :)
zgłoś
Cyce jak donice? Nie! Piersi jak szklanki.
zgłoś
pełne szklanki, sielanki
zgłoś
nabrzmiały kobiecy super:)))
zgłoś
aż chce się żyć
zgłoś
ale świetne
zgłoś
dziękuję Panowie :)
zgłoś