Wieje
z siłą okrutną wyrywa
powykręcane zimnem
ramiona drzew
które splątane
jak kochankowie
nie mogąc się rozstać
rosły spokojnie
pozostały dziury
po dawnych domach
nie potrzeba łez.
Wieje
z siłą okrutną wyrywa
powykręcane zimnem
ramiona drzew
które splątane
jak kochankowie
nie mogąc się rozstać
rosły spokojnie
pozostały dziury
po dawnych domach
nie potrzeba łez.
rany!.To i u Ciebie wieje?:)))
zgłoś
nooooooooo :)))
zgłoś
Aniu, brawo :)
zgłoś
dziękuję kochana :))
zgłoś
nie potrzeba już łez ...:))))
zgłoś
:))) nie już nie :))
zgłoś
Aniu, piękny wiersz, ale : może bez słów: "które", "tylko", "już" ? powiedz, co o tum myślisz; buziaki:)
zgłoś
dzięki troszkę skorzystam :)))
zgłoś
Aniu, to Twój wiersz plusowałam :))))
zgłoś
:)))
zgłoś