Zmiana sposobu prezentacji
I wszystko znikło, nawet nadzieja
Ciało w proch rozsypane,
Na toczące je robactwo patrzę,
Przyszło przebywać,
Gdzie rzeczywistość każe
Być ofiarą albo katem…
Kiedyś życie dawała wiara w Przyjaciela
Czy to były tylko złudzenia?
Gdzie Jesteś i czemu Cię tu nie ma…
lat
18, lat 24, lat 20, 1at 19, lat 21
…
ile
marzeń pochowanych w tej mogile?
ile
strachu, ile gniewu, ile bólu?
czy
była dziewczyna, która go kochała?
ile
ona nocy przepłakała?
więc
jakim prawem?
w
imię czego? …
Ach!
Jakże trudno było się
Wyrwać
z Twych ciepłych ramion,
W
świat potłuczonego szkła!
Rozumiesz
jednak…
Amor
patriae nostra lex.
I
byłam dla chłopców Aniołem Stróżem,
Z
krzyżem czerwonym – aureolą!
I
byłam dla chłopców Odkupicielem,
Na
biały fartuch przyjmowałam
brunatne,
czerwone grzechy.
(...)
--- cały tekst ---
Jakim prawem, wykorzystaliście
moją niewiedzę, słabość, bezradność?!
Waszym Prawem.
Prawem Wilków,
Napadających na swą ofiarę.
Największy zbrodnia, - nałożyli pęta,
Na moją Duszę,
Zostawili w spokoju ciało.
Tyle już lat noszę kajdany , jak pozostali...
A gdy ktoś wśród nas, próbuje je zerwać,
inni więźniowie krępują go własnymi łańcuchami
A pamiętam, co stało się w przeszłości...
Największy z sprawiedliwych,
Według ich Prawa.
zapieczętował mnie imieniem, którego nienawidzę,
Piętno pali moje czoło, tym upokarzającym żarem,
Gdy ktoś je wypowie...
I już nie możliwości, by tę krzywdę naprawić.
Tyle lat już grozisz mi tym nożem
(...)
--- cały tekst ---
Czy jutro wypali się Słońce?
Czy jutro grad ognistych meteorytów
zjawi się na niebie?
Nie wiem...
Nie wiem...
Mam martwe serce,
że nic nie czuję
Nic nie wiem...
Tylko wiatr chłodny,
muska nasze twarze...
...
Czy jutro będzie koniec świata?
Nie wiem,
Nie wiem...
Jeszcze trochę czasu przed świtem
Chodź, zbudujemy dla naszej Miłości
(...)
--- cały tekst ---
Któregoś pieknego dnia obudzę się
i kłamstwo pęknie.
Któregoś pięknego dnia obudzę się
i iluzja rozsypie się.
Któregoś pięknego dnia...
Lata utkane z dni,
dni złożone z godzin.
Godziny poskładane z minut,
minuty zbudowane z sekund.
A sekundy to piasek,
który przesypuje się przez palce.
Któregoś pięknego dnia obudzę się
i zrozumiem.
Przegrałam życie.
Mróz uczynił kwiaty rzeźbami;
Chcę w pamięci utrwalić ten obraz.
Mocarna tarcza księżyca,
rozdarła nocną, granatową płachtę.
O! jakże mnie ten widok zachwyca!
Marzenie, by móc zanurzyć się teraz,
w tę srebrną taflę...
Patrz ze mną na księżyc,
w umówionej godzinie.
Jeśli nie tu,
niechże tam Twoje spojrzenie
mojego nie minie...
Kocham Cię. Nie kłamię.
Nigdy przedtem nikogo takiego nie było;
Nigdy wcześniej nikogo takiego nie miałam.-
Tylko nie rób ze swych ramion ciasnej klatki,
Niech Twoje dłonie nie będą kajdanami.
Daj mi zwątpić, abym mogła mocniej uwierzyć.
Pozwól mi się zgubić, pobłądzę, odnajdę Ciebie.
Daj mi upaść, by wzbić się wyżej.
Nie zabraniaj mi szukać, ja chcę się przekonać...
Czasem trzeba stracić, aby docenić...
Każde rozstanie pokazywało mi,
jak bardzo chcę wrócić...
Błagam, nie przytłaczaj swoimi marzeniami.
Nie przecinaj Naszej więzi, złotym nożem.
Miłość aż po kres wszechświata,
to dla mnie zbyt obciążająca przysięga.
Nie wymagaj całkowitego zaślepienia.
Ze swoich ideałów, nie buduj mi więzienia.
...Gdy widzę kraty, chcę uciekać...
Znów wrócić do domu, ze znienawidzonego świata;
Zostawić za drzwiami cały jego szum i nieporządek;
Ogrzać się w Twych ramionach, jak w ciepłej kołdrze;
O wszystkim złym zapomnieć.
...
i tylko jedno pytanie mi się na usta ciśnie,
czemu Ty nie możesz istnieć?
Pożoga krwiożerczą łuną pali
Myślą, że jak nie ma ran
to ją bawi
Jest Salamandrą
Skórę ma nienaruszoną,
wnętrze piekło trawi
I
Nawet nie śnię, że będziesz moja.
No, bo cóż można od żebraka dostać ?
Prócz bagażu trosk i frasunku,
zimnego świtu, mroku gęstego jak krew...
I cóż ja mogę ofiarować Tobie?
Cóż dać, aby tego nie skruszył czas,
aby nie rozszarpały tego szpony zazdrosne?
Ale co, gdybym napisałbym bajkę?
Na kilka chwil wszystko by zniknęło
na kilka chwil cały ten świat by prysnął.
W tej bajce, po wielu tragicznych chwilach,
przyszłoby radosne zakończenie.
Tak, abyś zawsze miała nadzieję,
że na końcu tego długiego tunelu,
czeka jednak szczęście.
Aby zawsze, było gdzie uciec,
ukryć się, gdy biją zimne słowa jak grady,
by bajka była ci schronieniem,
(...)
--- cały tekst ---
