16 lipca 2011

poezja

hossa
hossa

na lewym pośladku

mam myszkę
 
na prawym wytatuuję smoka
trzy głowy a każdą
innego koloru i
 
nim w objęcia pochwyci skleroza
pójdę w Alpy
taka trochę smocza
 
dotknąć
tych srebrzystych obłoków
a jeśli
 
jeśli mi się nie uda
niech mnie zakopią przed

Jerzy Woliński
16 lipca 2011 o 20:52

w miarę celna riposta dla nielubiejących > 50 , tatuaż zostanie na lata.

zgłoś

hossa
17 lipca 2011 o 11:02

dzięki Panie Jerzy:)

zgłoś

Arwena
17 lipca 2011 o 00:01

a ja mam koliberka na lewej łopatce/ trzepocze aż doznaję orgii zmysłów/ nie przed/ nie po/ ale w środku/ przeważnie/ ;)

zgłoś

hossa
17 lipca 2011 o 11:04

haha, o masz koliberkowa orgia zmysłów:) dzięki

zgłoś

sisey
17 lipca 2011 o 12:56

Żeby to tak prosto - tatuaż i już, smokiem się stałem, ech. Smutno jeżeli tatuaż ma być jednym z niewielu wyrazów niezgody. Jak mi A. powtarza: życie jest do przeżycia. Pozdrawiam :)

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 13:06

sis M., jeśli mamy trzymać się faktów, to iss A., zachwycona mądrością, cytuje tylko piękną babcię pewnej M. "Życie nie jest ani do śmiechu, ani do płaczu, tylko do przyjęcia". :p

zgłoś

hossa
17 lipca 2011 o 16:30

Sisey, ależ nie smuć się ;) Tatuaż jest metaforyczny, przeca no;) zamiast wielu innych słów, bo ileż można napaplać w jednym tekście, znaczy można dużo, tylko po co ludzi usypiać ;)

zgłoś

sisey
17 lipca 2011 o 13:16

Mów mi tak dalej, najlepiej przy kawie. :)

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 14:12

Dobrze, sisey. Będę tak mówić. Nie tylko przy kawie. Babcia Małgosi powiedziałaby może: ot, widać tak miało być, A.: Mar ci jest ani do śmiechu, ani do płaczu, tylko do przyjęcia.

zgłoś

sisey
17 lipca 2011 o 14:32

Prosiłem przy kawie, ponieważ mnie nastraja. Pamiętasz, nie słodzę od nie dawna. Hossa, wybacz offtop.

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 14:36

No dobra. Ale sam wiesz, że nie mogę obiecać, że zawsze nie będę szarpać strun :p

zgłoś

hossa
17 lipca 2011 o 16:31

kawę wypili, babcię omówili dokładnie i co tam jeszcze. A napiwek gdzie??? Bo nie widzę?

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 19:18

hossa, można usunąć tę część komentarzy, jeśli sobie życzysz.

zgłoś

hossa
18 lipca 2011 o 07:40

O rany, nigdy w życiu! przecież komentarze to część życia tekstu!. Mam nadzieję, że wysłałaś mi tylko zwiadowcę a nie uraziłam Was ? Pewnie grubociosanie zażartowałam, tam jest taki udawany rozkapryszony foch,( nie znam takiej emotki) bo nie zostawiliście punkcika i mnie to rozbawiło:) Bardzo miło było Was widzieć pod tekstem, posłuchać rozmowy i poznać mądrą babcię . Usuwanie komentarzy, to tak jakby pianista w kafejce zakazał gościom rozmawiać przy stolikach. Ani tekst nie jest z porcelany, ani ja nie jestem. No coś Ty...jeja. Nie chciałabym aby pod moimi tekstami obawiano się odezwać, nigdy w życiu nie chciałabym. Ależ trzeba być precyzyjnym w tym paplaniu na necie. Pozdrawiam.

zgłoś

issa
18 lipca 2011 o 10:58

Uff. A to okej. Sorry, ostatnio na tyle często mnie szturchano na Trumlu za styl komentów, że wolałam się grzecznie upewnić o intencjach nawet tam, gdzie zdrowy rozsądek podpowiadał, że raczej niekonieczne. Wiesz, syndrom epo i takietam mi się włączyły ;d Ale to pralka tylko. Automat. Słowo niedźwiedzia, że następnym razem pacnę go u Ciebie w guzik :d Dobrego dnia.

zgłoś

hossa
18 lipca 2011 o 11:04

Dobrego dnia i Tobie:) i nie strasz mnie więcej ;d i tak cedzę słowa przez siteczko, żeby nikogo nie urazić;d dziurek mi już brakło;d

zgłoś

issa
18 lipca 2011 o 11:15

Thx :d Nie będę straszyć. Tu zaważył kontekst. Moje, nie Twoje. Nie mogłaś mieć na nie wpływu. Dziurki były w sam raz, tylko ja straciłam na moment kontakt z rozumem :d Zdarza się. Krzepiące, że można, przynajmniej z niektórymi, takie rzeczy asertywnie wyjaśnić. I to też dobrze działa na moją cierpliwość:) [poszłamsobie].

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 14:38

Hossa, czy tam nie powinno być aby: dotknąć /czego?/ srebrzystych obłoków? I teraz sobie "pójdę [...] / taka trochę smocza" /fajny fragment/. I w ten sposób do zwierzyńca z niedźwiedziem dołączy też jaszczur. Z papierówkami;) Dobrego.

zgłoś

hossa
17 lipca 2011 o 16:26

Wygląda na to, że powinno. Ale mi nie brzmiało zupełnie. Może dlatego , że te to jakoś bliżej niż tych ;) krócej się mówi alboco. Dzięki Dobrego i Tobie:)

zgłoś

issa
17 lipca 2011 o 19:34

Kwestia wyboru znaczeń. Akurat tutaj przypadek gramatyczny zmienia je wyraźnie. Oba dotyczą dwóch ciał w kontakcie, ale inaczej. Z dopełniaczem: zbliżyć się do czegoś/kogoś fizycznie i/lub duchowo /dotykam obłoków/. Z biernikiem dystans ginie, ale wyłącznie duchowo i zawęża się znaczenie: dotykać kogo/co? - wyłącznie 'ranić, wyrządzać przykrość, szkodę, krzywdzić'; najczęściej zresztą wtedy osoba, nie rzecz /dotykam obłoki; "chciałam Fruzię dotknąć tym żartem"/. No chyba że z przeczeniem, wtedy też dopełniacz: nie chciałam dotknąć Fruzi tym żartem. [Nie wiem, które ze znaczeń tu].

zgłoś

hossa
18 lipca 2011 o 07:50

iss, dotykanie miało być takie bardziej dyziowate :) dzięki za wytłumaczenie.

zgłoś

An - Anna Awsiukiewicz
18 lipca 2011 o 07:51

Ciekawe przemyślenia:)

zgłoś

hossa
18 lipca 2011 o 09:01

to miło An, dziękuję :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się