|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (235) Proza (17) Dziennik (8) Fotografia (74) Grafika (409) Książki (1)
Pocztówka poetycka (18) O autorze Znajomi (55) Kolekcje (1) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Warto obejrzeć, jeśli jeszcze ktoś tego filmu nie widział, polecam:
http://www.filmweb.pl/film/Pogorzelisko-2010-512263
bo wciąż wracamy do rozmów o wyznaniach, o sensie i bezsensie, z większym lub mniejszym rozdygotaniem w literkach, z większą lub mniejszą złością, a bywa, że z rezygnacją, że rozmowy i tak nic nowego nie wniosą. Ten film, przynamniej w pewnym stopniu, pozwala odgrzebać pogrzebanego psa. Ewentualnie znaleźć to miejsce, gdzie został on pogrzebany. I dlaczego.
uczymy się pamiętać
mówię: patrz
to jest bryła
stworzona na kształt
wystarczy z niej odrzucić co niepotrzebne
i powstaje człowiek
Niedziela. Taras. Słońce.
I cisza, a właściwie trochę jej brak, bo przyroda nie cichnie
ani na moment. Tak tu sobie wczasuję, prawie jak pod gruszą, obok wczasuje Leon
(a Leon głównie wczasuje) i tylko od czasu do czasu, przeganiam jakieś zabłąkane
mrówki czy muszki nie otwierając oczu. Bardzo wolno, kęs za kęsem, pochłaniam
południe sielskiej anielskości. Niechaj trwa ta chwila. Napiszę o niej wiersz
albo dwa, ku chwale nicnierobienia.
Ale dobre uwielbia się szybko kończyć i najlepiej z hukiem.
Tym razem odeszło z przeraźliwym krzykiem, rozdzierającym serce płaczem dziecka,
i zerwało mnie z tarasu. Zerwało i psa i wgapiamy się, tacy zerwani w ptasiego
drapieżnika, który właśnie zerwał z drzewa małego ptaka.
Zaledwie cztery, pięć metrów od nas rozgrywa się nierówna, ale jakże fascynująca
walka o życie. O życie jednego i drugiego ptaka.
Widziałam podobną akcję w dzieciństwie.
Na moich oczach sroka dopadła kurczaka. Nie zdążyłam wtedy jej go odebrać.
A to był mój kurczak, chodził za mną jak pies. Miał ze mną wrócić do miasta.
O dziecięcej zemście na srokach nie będę pisać. Wyrosłam.
I tak przez mgnienie patrzymy z Leonem na tę walkę. Co Leon myśli: nie wiem,
ale podejrzewam po jego minie, że w zdurnieniu raczej niewiele. A ja: pomyślałam
o (...)
--- cały tekst ---
Przeczytałam o pewnej kobiecie i nie mogę o niej zapomnieć.
Czasem tak mam, że postać z powieści lub opowiadania
przez jakiś czas idzie ze mną.
Czuję jej oddech na plecach i palce na ramieniu.
Słyszę jak do mnie mówi: hej, stop! Albo: dalej, dalej!
Lub milczy i tylko patrzy na mnie, a ja zastanawiam się
co ona zrobiłaby w tym momencie na moim miejscu.
Trochę to głupie, nieprawdaż ?
Tak zwyczajnie pozwolić uwieść się fikcji i to do tego stopnia
aby być pewnym, że czuje się dokładnie to samo
co jakiś bohater i to często drugoplanowy.
I jakie kłopotliwe, powinien wiedzieć ten
kto podobnie jak ja, ma problemy z podzielnością
uwagi. Niestety na klona, albo raczej klony
przestałam już liczyć.
Poczułam dar, który otrzymała.
Nie wiem czy od Boga czy Diabła.
Zresztą jakie to ma znaczenie, jeżeli i tak w tym życiu
nie dowiem się skąd i dlaczego jedni coś niezwykłego otrzymują
a inni nie.
A może jest jeszcze inaczej? Wszyscy otrzymują
tylko o tym nie wiedzą.
A może po prostu nie widzą?
Życie przecież bywa takie zaborcze.
Poczułam samotność tej brzydkiej, zaniedbanej kobiety.
Każdą plamę na jej skórze, każdego pryszcza na jej twarzy.
Ten dar odbierania ludziom nieszczęść, który dla wielu zupełnie
obcych jej (...)
--- cały tekst ---
Jeżeli trzy minuty przed śmiercią
okaże się, że na ziemi
liczyła się tylko władza kasa i seks
to mnie szlag trafi minutę wcześniej.
Z ostatniej chwili
Jak trzymał tak trzyma.
Gdyby jeszcze miał ramiona
ale gdzie tam.
Kto tam ?
Tu Listonosz, niosę Hit Sezonu.
No to czytam: Andropauza - tego nie zobaczysz w telewizji
Dla zabicia resztek nadziei wyjaśniamy: stan, którego mężczyzna
nie może wybaczyć sobie. Zwłaszcza, że kobiet i andropauzy
mężczyzna nigdy nie zrozumie.
A żyć trzeba.
Acha.
I że to komedia?
