15 października 2011

poezja

lajana
lajana

W koralach

nie modlę się już o powrót czasu
teraz w ogóle nie składam rąk
przed nocą zaciągnięte zasłony
tworzą ścianę zwiewnej materii
 
wygłodniałe myśli pękają w ciemności
miarowo liczę żeby otulić się w błogostan
instynktownie ślepo przenikam nieobecność
dobrze tak pomiędzy plastrami z blasku i mroku
 
nie mam pewności a jednak czuję spokój
trzyma jak dopasowana łupina
tylko odpadając od matecznej całości
naznaczyła się blizna serdeczny miąższ
 
gniazdo sumienia i ukochania
nietknięte praźródło wędrówki
znajome w brzmieniu kołysze najczulej
gdy kładę  ufnie na jednej szali całość
 
żadna drobina nie zostanie za mną
nie modlę się już o powrót
 
jestem jarzębiną w koralach matki

Bazyliszek
15 października 2011 o 15:55

nie umiem ocenic tzn. opisac tego wiersza, chociaz sie podoba i wyczuwam rezygnacje:))

zgłoś

lajana
15 października 2011 o 20:24

:-) Też i ja, już nie potrafię, wiersz wyrasta, dostaje własne życie, a autor zostaje z kolejnym pytaniem, oś czasu zmienia parametr... Dziękuję Bazyliszku, pozdrawiam!

zgłoś

X
23 października 2011 o 15:53

czytam twoje wiersze ze spokojnym zadziwieniem, jesien robi sie czerwiensza: "nie modlę się już o powrót czasu" i ja tez.. :) pzwm.

zgłoś

lajana
23 października 2011 o 18:45

Dziękuję QM, poezja jest śladem duszy wymodelowanym geometrią słów... Pozdrawiam!

zgłoś

Arwena
23 października 2011 o 15:56

jarzębina w koralach matki, best! cały

zgłoś

lajana
23 października 2011 o 18:50

:-) Myślę, że obrazy mają siłę potęgowaną znaczeniem, tu stworzyły go dość mocno, tacy jesteśmy pewnie w głębi, w zamyśleniu, lęku i nadziei. Pozdrawiam, dziękuję!

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się