27 czerwca 2011

poezja

Julka
Julka

Diamentowy szlif

Wśród niezbadanych kniei, urwisk i ostrych skał,
snuła się kręta droga, wtem ktoś zawołał chodź.
A na każdym zakręcie, drogowskaz mylny stał,
wskazywał cztery strony, lecz w jedną z nich się szło.

Jak wybrać odpowiednią, by znaleźć wspólny cel.
Wcale nie było łatwo przez zagmatwany szyk.
Choć dwoić się i troić - choć włos na cztery dziel,
zdawało się już blisko i nic - pryskało w mig.

Rozterka była ciężka, ważyła kilka ton.
Szumiała nurtem rzeki, męczyła strasznym snem.
Uginały się mosty - po co taszczyłam ją?
Wgryzła się w życia sedno - teraz na pewno wiem.

Wybrałam nie tę drogę - zgubiłam strony trzy,
lecz w mąk przeobrażeniu diament osiąga szlif.
Z trudem zdobyta wartość pomaga dalej iść,
zrozumieć, że omyłkę najlepiej nazwać NIKT.
Albo nic

Kasiaballou vel Taki Tytoń
27 czerwca 2011 o 20:29

już od dawna z plecakiem, w schodzonych butach poszukuję tej właściwej, jednej jedynie słusznej i wiesz co? nadal drepczę w miejscu ;) cały sens chyba w samym tuptaniu - podoba mi się to Twoje "wędrowanie" :)

zgłoś

Wieśniak M
27 czerwca 2011 o 20:45

Stojąc w miejscu kontrolujemy wszystkie cztery drogi;))

zgłoś

/
27 czerwca 2011 o 21:01

jesteśmy światowidy???

zgłoś

Julka
27 czerwca 2011 o 20:58

Kochani - k i W, co wam tu napisać na te komentarze. Dreptanie dreptaniem, ale i tak lepiej dreptać w miejscu, niż wybrać niewłaściwą drogę. Wieśniak M, stojąc w miejscu nie wiemy co jest za zakrętem i na nic zda się kontrolowanie tego, co może nas spotkać dopiero w połowie drogi, a czasem nawet przy końcu. :) Dziękuję wam bardzo za konkluzje.

zgłoś

Wieśniak M
27 czerwca 2011 o 22:13

Dreptanie w miejscu ma przekonać ciało że umysł robi coś w jakimś kirunku. Tym czasem drepczemy w miejscu. Nie ma rozterek że źle wybraliśmy, wciąż można wybrać. A że to nic ni daje?. Podążanie to już decyzja z dużą dozą prawdopodobiństwa że kierunek błędny. Pytanie tylko czy podażać wytrwale do końca czy zawrócić...

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
27 czerwca 2011 o 22:40

mam wrażenie, że sam ruch, to już połowa sukcesu. to on szlifuje diament :) najgorszy jest marazm/bezruch. zawracanie też jest drogą, drogą z plecakiem cięższym o uzyskane doświadczenie z dreptania właśnie. czasem zataczamy koło i znajdujemy się w punkcie wyjścia, ale droga jako taka została pokonana :)

zgłoś

Julka
28 czerwca 2011 o 19:26

O jejku - tyle miłych komentarzy! Przepraszam że nie odpowiedziałam na każdy, ale byłam poza domem. Moi drodzy w tym wierszu chodziło mi o (jak słusznie piszecie w komentarzach) właśnie rozterki w naszej wędrówce przez życie, ale też z mojego punktu widzenia jako siedzenia, drogę którą się idzie z kimś i jak w wierszu... nie udaje się. Chodziło mi też o zabawę rymem, czyli jak zauważyliście, rym jednozgłoskowy. Na ile mi się te trudności udały, wydaje się że nie najgorzej. Więc wszyściutkim komentującym serdecznie dziękuję!!!

zgłoś

Florian Konrad
28 czerwca 2011 o 19:29

Chyba na początku jest błąd- ,,choć" zamiast ,,chodź". Nie wygląda to na grę słów, lecz właśnie na ewidentny błąd.

zgłoś

Julka
28 czerwca 2011 o 20:12

Florian Konrad, nie, to jest przeoczenie, czyli tzw. literówka. Dziękuję, poprawione.

zgłoś

kamyczek (Chinita)
28 czerwca 2011 o 19:29

uczymy się na błędach, nikt nie powiedział, że będzie łatwo. I treść i forma - perfekt :) pozdrawiam serdecznie.

zgłoś

Julka
28 czerwca 2011 o 20:56

chinita, dziękuję za dobre słowo z :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się