10 grudnia 2011
Retro-Eden i słodka nieświadomość
Nie chętniej wtedy myślom drzwi otwieram, gdy coraz szybciej
i bezczelniej szczują prawdą,
której wolałbym nie przywitać ucałowaniem dłoni. Nie dostrzegać zza ciemnej kotary.
A jednak, zbyt często. Zbyt dramatycznie i brutalnie,
zdziera odzienie z ludzkiej egzystencji, pokazując mi nagie stwory. Słabe. Miłujące wzajemne zabijanie.
Kruchość wielka, marionetek własnej paranoi. Potęga karmiona
narkotykiem postępu.
Uzależnieni od niszczenia. Eksterminacji dusz błądzących po retro-Edenie.
Świadomość kąsa coraz śmielej. Wie, że nie uchylę się od
odpowiedzialności,
za grzechy każdego, kogo napotkam na drodze. Każdego od początku, do końca.
Wolę nie wiedzieć! Chcę być jak większość! Rżące pajace z
autodystansem,
co im o słoniku i wstążce wierszyk wystarczy i spacer po
galeriach słodkiego lansu.
A jednak zżeram, co mi podano. Dźwigam klątwę, pozostaję w
mroku…
Nie potrafię nie być do końca człowiekiem. Z wszelkim
bagażem cywilizacyjnej choroby.
Nie obchodzi mnie kto rzucił kamień i w czyją stronę.
Że nic nie mogę i nic nie muszę. Że nie zbawię świata od
tulipanów i atomów.
Nie wybieram drogi. Ona mnie zaprasza, bo nikt wcześniej nie
chciał pójść za głosem ofiar.
Wybierali tą drugą. Tą, która prowadzi do ciszy w kolorze pink-brokat.
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
wiesiek
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
ais
21 lutego 2026
Yaro
21 lutego 2026
dobrosław77
20 lutego 2026
violetta
20 lutego 2026
sam53
20 lutego 2026
Jaga
19 lutego 2026
wiesiek